`Tata` Kałużny wraca do gry (1)
Półtora roku odpoczywał od piłki Radosław Kałużny. Popularny "Tata" w połowie 2008 roku zakończył karierę. Teraz kibice znowu będą mogli zobaczyć Kałużnego na boiskach. Uczestnik finałów Mistrzostw Świata związał się kontraktem z III-ligowym Chrobrym Głogów. Kałużny ma raczyć kibiców swoją grą do 2012 roku!
Czytaj drugą część artykułu - KLIKNIJ!
W pierwszej części - tej do połowy 2008 roku - kariery Kałużnego były momenty piękne, udane, interesujące, ale także smutne i niezbyt chlubne. O tych drugich "Tata" stara się nie pamiętać. Jak o incydencie sprzed lat z Pawłem Woźniakiem, z którym teraz zagra w Chrobrym, a z którym wcześniej spotkał się w szatni Zagłębia Lubin. - Nie pamiętam takiej sytuacji. Dla mnie sprawy nie było - stwierdził lakonicznie Kałużny.
Mocno zbudowany Kałużny nie chce wracać do sprzeczki z Woźniakiem, chce natomiast znowu słyszeć... połajanki. - Zwyczajnie brakowało mi tej piłki, boiska, treningów, krzyczących na mnie trenerów - powiedział tuż po związaniu się z Chrobrym.
Pomysłodawcą namówienia Kałużnego do powrotu do gry jest trener głogowian Janusz Kubot, który zna 36-letniego piłkarza jeszcze z początków jego kariery w Zagłębiu Lubin. Teraz Kubot liczy, że Kałużny pomoże Chrobremu wyskoczyć z III ligi. Zadanie nie będzie łatwe, gdyż do lidera głogowski zespół traci aż osiem punktów. A tylko pierwsze miejsca daje awans do II ligi. W Głogowie wierzą, że z Kałużnym w składzie uda się dopaść Górnika Wałbrzych. Tak, jak kiedyś "Tata" dopadł Białorusinów w Łodzi, kiedy wbił rywalom trzy gole w drugim meczu tak udanych dla biało-czerwonych eliminacji do finałów Mistrzostw Świata 2002.
Gdy Kałużny strzelał gole Białorusinom, a także w pierwszym meczu kwalifikacji Ukrainie, był jeszcze zawodnikiem Wisły Kraków.
W barwach Białej Gwiazdy Kałużny grał od 1998 roku. Trafił na Reymonta za 800 tysięcy marek niemieckich (100 tysięcy euro). Zdobył z Wisłą dwa mistrzostwa, ale do dziś wspomina się go w Krakowie głównie z powodu bramki, którą zdobył w meczu Pucharu UEFA z Realem Saragossa na wyjeździe. Wisła w Hiszpanii ostatecznie przegrała 1:4, ale w rewanżu odrobiła straty i awansowała do dalszej fazy po serii rzutów karnych.
Czytaj drugą część artykułu - KLIKNIJ!





Chociaż jestem kibicem Wisły nie lubiłem tego gościa. Zobaczcie jak po pierwszej bramce z Białorusią odepchnął Karwana, który mu zgrał piłkę.
Ja uważam że zrobił to odruchowo ;) nie specjalnie ale szanuję go bo pochodzi z mojego Miasta Białegostoku
Kałużny RULEZ
800tys marek - 400tys euro nie 100;)
do superkibic zgadzam sie z tobą