Inauguracja na karne i czerwienie
Spotkanie inaugurujące wiosenne zmagania w I lidze pomiędzy Dolcanem Ząbki a poznańską Wartą było niezwykle dramatyczne. Warciarze grający w przewadze od 25. minuty objęli prowadzenie w drugiej połowie, lecz na dwanaście minut przed końcem spotkania był remis. Ząbczanie nie potrafili utrzymać korzystnego rezultatu, stracili gola na minutę przed końcem spotkania i kończyli mecz w dziewięciu! Dwie ostatnie bramki padły po rzutach karnych i poznaniacy rzutem na taśmę zapewnili sobie trzy punkty.
Z obu zespołów zimą odeszli czołowi snajperzy oraz zaufani trenerzy. Marcina Sasala na stanowisku szkoleniowca Dolcanu zastąpił Radosław Mroczkowski, a Bogusława Baniaka w Warcie Marek Czerniawski. Dla dwojga młodych trenerów to pierwsze tak poważne wyzwanie w karierze.
W Ząbkach na stadionie z powodu niskiej temperatury zjawiło się niewielu kibiców. Na boisku było jednak gorąco i już od 26. minuty gospodarze grali w dziesięciu. Czerwoną kartką za faul na wychodzącym na czystą pozycję Damianie Sewerynie ukarany został Mariusz Unierzyski. Rzut wolny gościom bramki nie przyniósł, ponieważ Piotr Reiss trafił tylko w mur z siedemnastu metrów. Pięć minut później grający w osłabieniu gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, jednak groźny strzał Robaszka zza pola karnego okazał się minimalnie niecelny.
Doskonałą okazję na strzelenia pierwszego gola w meczu piłkarze Marka Czerniawskiego mieli na kilka minut przed końcem pierwszej połowy. Świetną akcję gości mógł zakończyć Iwanicki, który przegrał pojedynek sam na sam z Misztalem. Bramkarz gospodarzy wślizgiem wybił piłkę ratując swój zespół przed utratą bramki.
Grający w osłabieniu gospodarze nie złożyli broni i drugą odsłonę meczu rozpoczęli od groźnych ataków, które nie zakończyły się jednak powodzeniem. Skuteczny był natomiast atak gości. W 60. minucie spotkania Reiss podawał do Damiana Seweryna, który wzmocnił poznański zespół w zimowym okienku transferowym. Były gracz Piasta Gliwice uderzył płasko z linii pola karnego w długi róg otwierając wynik spotkania.
W kolejnych minutach trudno było o składne akcje, bowiem boisko w Ząbkach wyglądało coraz gorzej. Gospodarze jednak nie poddawali się i w 78. minucie wywalczyli rzut karny. W "szesnastce" obrońca Warciarzy Błażej Jankowski faulował Kabalę i sędzia wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na gola pewnym strzałem zamienił Marcin Stańczyk i kibice Dolcanu mogli wznieść okrzyk radości.
Warciarze grali z przewagą jednego zawodnika, więc szybko rzucili się do ataków po stracie gola. Przebywający na placu gry od sześciu minut Rojewski znalazł się w sytuacji sam na sam trafił wprost w interweniującego golkipera Dolcanu.
Nie udało się strzelić gola z akcji, więc Warciarze postarali się o stały fragment gry. Zdecydowanie pomogli im w tym gospodarze, którzy we własnym polu karnym zagrali ręką. Korkuć za to przewinienie otrzymał druga żółtą kartkę i gracze z Ząbek musieli kończyć mecz w podwójnym osłabieniu. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Piotr Reiss, który nie zwykł mylić się w takich sytuacjach. Warta w 89. minucie ponownie objeła prowadzenie.
W ostatniej minucie pomocnik Dolcanu Ziajka strzałem glową trafił tylko w poprzeczkę i gracze Zielonych mogli cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszym tegorocznym meczu ligowym. Dzięki wywalczonym w Ząbkach trzech punktom wyprzedzili zespół Dolcanu o jedno "oczko".
Karol Mansfeld





brawo Warcinka :D
Zieloni w drodze do ekstraklasy...