Co czeka Wisłę Płock?

Podziel się

Płock to ciekawe miasto. Mam trochę z nim wspomnień, choć niekoniecznie dobrych. Jednakże skupmy się na problemie tamtejszej Wisły. Bynajmniej nie o rzece, która raz po raz wylewa będziemy mówić. O klubie. Dokładniej o sekcji piłkarskiej. Jest tam potrzebna kompletna sanacja i powrót do stosowania dewizy miasta: Wzbogacać męstwem i pracą.

I oby tak się stało, bo po spadku z I ligi działacze, kibice, radni, a nawet piłkarze łudzą się, że może „coś” się wydarzy i Nafciarze zagrają jednak w klasie rozgrywkowej, z której spadli. Tylko Orlen widzi co się święci i bierze nogi za pas. Ale po kolei.

Przerwany niebieski sen

Na początku lat dziewięćdziesiątych płocczanie po raz pierwszy awansowali do ekstraklasy. Bardzo długo przemieszczali się między dwoma najwyższymi klasami rozgrywkowymi. Dodatkowo klub istniał pod wieloma nazwami: Petrochemia, Petro i Orlen. Przy zmianie na tą ostatnią nastąpiła również wymiana barw na biało-czerwone. Od sezonu 2002-03, w którym klub wrócił także do elity, przywrócono nazwę Wisła oraz biało-niebieską kolorystykę. Można powiedzieć, że był to swoisty przełom, gdyż klub zaczął się rozwijać. Co prawda ciągle pokutowała opinia, iż jak chcesz sobie zepsuć karierę to idź do Płocka, ale najpierw piąte, a rok później czwarte miejsce w lidze, jak również zdobycie Pucharu Polski oraz Superpucharu i trzykrotny udział w Pucharze UEFA kazały odrobinę zweryfikować zdanie. I nie zmienia tego fakt, iż z europejskiej sceny piłkarze schodzili zawsze już po pierwszym akcie. Niestety sukcesy napędzały oczekiwania. Po zajęciu 4. lokaty na oficjalnej stronie sponsora i właściciela – PKN Orlen – można było wyczytać, że w następnym sezonie powinno być jeszcze lepiej. Niestety, mimo wspomnianego wywalczenia Pucharu Polski, kadra zaczęła się sypać. Sezon 2006-07 zaczął się od zdobycia Superpucharu Polski w meczu z Legią Warszawa, ale zakończył spadkiem. Jeżeli ktoś myślał, że powrót do ekstraklasy to kwestia czasu, musiał zweryfikować te plany po ostatnim sezonie. Płocczanie zanotowali kolejny spadek. Warto dodać, iż do tego momentu klub przez 19 lat grał na szczeblu centralnym, co było jednym z najlepszych wyników wśród polskich klubów.

Warto cofnąć się jeszcze na chwilę do końca 2007 roku. PKN Orlen i Gmina Płock podpisały wówczas umowy darowizny, na mocy których, wyceniony na około 16,5 mln zł netto, stadion imienia Kazimierza Górskiego, jak i 100% akcji spółki Wisła Płock stały się własnością Gminy. I choć koncern naftowy pozostał sponsorem to coraz bardziej widać było jego zwiększające się wsparcie dla piłkarzy ręcznych, którzy rok w rok walczą o najważniejsze trofea na arenie krajowej. Natomiast biedni kopacze, którzy mogą przegrać dosłownie z każdym, a o zwycięstwa jest im coraz trudniej, znaleźli się na aucie. A takie klęski jak ta 0:4 z MKS Kluczbork na własnym stadionie przelewały czarę goryczy, aż w końcu doszło do rzeczonej degradacji.

Ucieczka Orlenu

Pierwsze informacje o możliwym wycofaniu się PKN Orlen ze sponsorowania drużyny piłkarskiej dobiegły do opinii publicznej w lutym 2007 roku, na debacie na temat płockiego sportu. Udział w niej wzięli przedstawiciele: Orlenu, Urzędu Miasta, klubu, związków zawodowych, kibiców i mieszkańców Płocka.

Warto wspomnieć, że jeszcze chwilę wcześniej, na sesji Rady Miasta głosowano na temat likwidacji klubu. Na szczęście wszyscy radni byli przeciw. Niestety słowa prezesa Orlenu, Piotra Kownackiego, brzmiały niczym wyrok: - Nie wycofujemy się ze sponsorowania płockiego sportu. Będziemy dawać na niego pieniądze, szczególnie na piłkę ręczną. Nie damy jednak funduszy na piłkę nożną. To dziedzina sportu ogarnięta korupcją. To dziedzina nietransparentna, a inwestowanie w nią jest wątpliwe, szczególnie w przypadku Orlenu. Jesteśmy spółką giełdową i kierujemy się najwyższymi standardami, również etycznymi.

Taka postawa nie mogła dziwić. Do klubu próbowano wdrażać piłkarzy o teoretycznie niezłej renomie, klub miał walczyć o ekstraklasę, ale efektów nie było. - Nie chcemy zostawić sekcji piłki nożnej bez wyjścia. Ale klub musi sobie zacząć lepiej radzić sam, a nie liczyć tylko na finanse spółki. - dodał Kownacki.

Sytuację próbował uratować prezes Wisły, Krzysztof Dmoszyński, który błagał wręcz o pomoc w finansowaniu klubu. Pamiętajmy, że gdyby wówczas Orlen nie zgodził się na przedłużenie współpracy to Wisła prawdopodobnie nie dostałaby licencji na grę na zapleczu ekstraklasy. Ostatecznie rok zakończył się wspomnianym przejęciem klubu przez Gminę Płock.

Ostatnia próba ratowania Wisły miała miejsce w minionym sezonie. W zespole piłkarskim znalazło się wielu piłkarzy o doświadczeniu ekstraklasowym. Rafał Lasocki, Sławomir Jarczyk, Paweł Pęczak, Mateusz Żytko, Łukasz Masłowski, Adam Majewski, Łukasz Juszkiewicz czy Marcin Nowacki mieli dać awans, a wraz z nim pieniądze. Skończyło się na spadku i wydzieleniu z Wisły Płock S.A. nowej spółki - Sekcja Piłki Ręcznej Wisła Płock S.A., która będzie całkowicie niezależna, i co najważniejsze, w pełni finansowana przez PKN Orlen. Sytuację w jakiej znaleźli się radni podejmujący decyzję obrazują słowa wiceprezydenta Płocka, Dariusza Zawidzkiego: - Dzisiaj rozważamy, czy w ogóle piłka ręczna ma istnieć. Jeśli nie powołamy nowej spółki, Orlen nawet na tę sekcję nie da pieniędzy. Jej powołanie jest wymogiem postawionym przez koncern.

Wisła w świecie bajek

W klubie tli się jeszcze nadzieja. W I lidze jak zwykle ma miejsce zawierucha licencyjna. Jednak raczej małe szanse są na to, by któryś z klubów nie dostał licencji. Wiary płocczanom dodaje chyba jedynie sytuacja GKP Gorzów Wielkopolski, którego dług wynosi około miliona złotych.

Niestety dla Wisły są na to marne szanse, a w Płocku, właściciel, czyli miasto, nie do końca poczuwa się do odpowiedzialności. - O losach Wisły decyduje zarząd klubu. Nie ulega wątpliwości, że właściciel także ponosi część winy za sytuację w Wiśle, podobnie jak trenerzy, zawodnicy i działacze – twierdzi Piotr Kubera, wiceprezydent miasta ds. polityki społecznej odpowiedzialny za klub. Zresztą ratusz będzie chciał jak najszybciej pozbyć się „wrzodu”. Coraz odważniej mówi się o zmianach, ale rzecz jasna nie na stołkach w ratuszu, lecz w klubie. Prawdopodobnie z klubem pożegna się obecny prezes Jerzy Ożóg, a razem z nim poleci cały zarząd.

Zapewne z klubu odejdą najdrożsi w utrzymaniu zawodnicy. Nie ma już Łukasza Masłowskiego, Pawła Pęczaka oraz Bartłomieja Sielewskiego. A niebawem zespół opuszczą kolejni. Jak choćby Mateusz Żytko, który testowany był przez Koronę Kielce, czy Marcin Nowacki, który głośno mówi, że nie zamierza grać w tak niskiej lidze.

Kubera zapewnia, że będą prowadzone rozmowy z Vectrą i Galerią Wisła, ale od rozmów do podpisania umowy sponsorskiej droga jest daleka. Wiceprezydent liczy na budżet w wysokości 2 mln zł na drugie półrocze tego roku. Jednak najchętniej miasto oddałoby piłkarzy nożnych. Ale chętnych brak.

Projekt sanacji?

Nie ulega wątpliwości, że degradacja może spowodować albo totalną degrengoladę sekcji piłkarskiej, albo naprawę sytuacji. Potwierdza tą teorię Włodzimierz Małowiejski, który przed laty był ściśle związany z płockim futbolem. Uważa on, że potrzebny jest program naprawczy. I trudno się z tym nie zgodzić, gdyż kolejne władze Wisły żyły sobie trochę na kredyt. Pozbywano się wielu dobrych piłkarzy, często za darmo, a w ich miejsce sprowadzano tańsze i słabsze zamienniki. Takie funkcjonowanie nie mogło się dobrze zakończyć.

Jedną z opcji jest „powrót do przeszłości”, czyli postawienie na ludzi związanych z Płockiem, przede wszystkim chodzi o wychowanków. Tak jak miało to miejsce 19 lat temu, gdy Wisła awansowała na zaplecze ekstraklasy. Dobrą podstawą mogła być drużyna juniorów, która pod wodzą Zbigniewa Mierzyńskiego, przed dwoma laty, zdobyła złoty medal mistrzostw Polski. Niestety sukces nie znalazł przełożenia na zespół seniorów, gdyż zabrakło konsekwencji i cierpliwości.

O słabej polityce transferowej świadczy chociażby przypadek Maksymiliana Rogalskiego, który w Płocku nie dostał większej szansy, a gdy trafił do Pogoni Szczecin stał się ważnym ogniwem zespołu walczącego o ekstraklasę. Sławomir Peszko czy Adrian Mierzejewski z Płocka odchodzili za darmo. Podobnie sprawa wyglądała kiedyś z Krzysztofem Kazimierczakiem, który wyjechał do Boavisty Porto, czy Marcinem Wasilewskim odchodzącym do Amiki Wronki. Dobrze, że chociaż udało się zarobić na Ireneuszu Jeleniu i Pawle Magdoniu...

Pozytyw na przyszłość

Mimo niepewnej przyszłości prezesa Ożóga stara się on prężnie działać. Ostatnio udało mu się wywalczyć organizację meczu o Superpuchar Polski, który odbędzie się 1 sierpnia na obiekcie im. Kazimierza Górskiego w Płocku. Żeby była jasność – zysk jest z tego meczu przekazywany na cele charytatywne. Jednak dla płockiego futbolu tego typu impreza może mieć spore znaczenie. Pokazuje, iż piłka w Płocku jeszcze nie zginęła. I należy mocno trzymać kciuki za to, że jeszcze wróci na najwyższy poziom ligowy w Polsce, a trybuny zaczną się ponownie zapełniać kibicami w biało-niebieskich barwach.

Piotr Kasprzyk

Odpowiedzi

do autora (niezweryfikowany) 03/07/2010 - 17:30 83.29.189.154

Dobry art, jak zwykle, tylko po co o II, już ligowej, Wiśle Płock? Pan jest z tego miasta, że zdecydował się pisać o tym - przepraszam - marnym klubie, bez kibiców?

Pio 03/07/2010 - 17:33 78.8.198.218

Nie, nie jestem, ale myślę że warto zwracać uwagę na takie sytuacje. Taka przestroga dla innych, że nie można polegać tylko na jednym sponsorze, bo jak zakręci kurek to koniec. Trzeba mieć alternatywy.
Pozdrawiam
PK

Ar 03/07/2010 - 17:55 83.10.174.60

Ale żeby nawet bitwę o swój stadion z eŁKSą przegrać:/
Pozdrowienia z Biało Czerwono Białej Łodzi, może jeszcze kiedyś zagramy w Ekstraklasie:)

Płocczanin (niezweryfikowany) 03/07/2010 - 21:46 83.24.223.76

Dobrze że artykuł został poświęcony-było nie było trzy sezony temu-I ligowcowi, Zdobywcowi Pucharu i Super pucharu Polski 2006..
Co do Orlenu-zawsze był niechętny w sprawach sponsoringu.. teraz to się nie ma co dziwić,ale kilka lat temu, z Jeleniem i Peszką, Gęsiorem w skłądzie-mógł dorzucić trochę kasy i byłaby walka o mistrza..ale jak zwykle miał problem,bo zarzad jest polityczny z Warszawy i ich Płock w sumie nie obchodzi, szkoda tylko,że zatruwają nam miasto..

J.n. (niezweryfikowany) 03/07/2010 - 21:51 83.24.223.76

do: "do autora", ciekawe z jakiego jesteś miasta świetnego z klubem świetnym i milionami świetnych kibiców??
W Płocku zawsze były tradycje futbolowe-a jeszcze kilka lat temu na mecze (ważniejsze oczywiście) chodziło nawet po10-12 tys. ludzi.. gdzie w Polsce tyle przychodzi?? Obecnie jest gorzej ale to z powodu słabych wyników..choć w sumie jak na I ligę przychodzi 2-3 tys. widzów to chyba nie jest tak źle, pamiętej mówimy o 150 tys. mieście..

Pio 03/07/2010 - 22:25 78.8.123.157

Cieszę się, że wypowiadacie się. Zatem mam satysfakcję z poruszenia tego tematu, który mógł się wydawać dość mało interesujący.

Pozdrawiam,
PK

I liga (niezweryfikowany) 04/07/2010 - 07:42 89.78.87.201

Dawne czasy już nie wrócą w Płocku jak i w innych klubach które spadły.Na długo będzie teraz piłkarska prowincja.

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Proszę przepisać kod z obrazka.

Regulamin

  • Portal Futbol.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy użytkowników
  • Komentarze są indywidualnymi opiniami użytkowników
  • Redakcja Futbol.pl zastrzega sobie prawo do usuwania opinii internautów, które naruszają w rażący sposób zasady netykiety