Koniec kłopotów Bajora z papierami
Koniec problemów Marka Bajora z pracą w ekstraklasie. Trener piłkarzy KGHM Zagłębia Lubin dostał się na kurs trenerów UEFA PRO i ma już przyznaną tymczasową licencję na pracę w Lubinie. Wiosną prowadził zespół dzięki specjalnym pozwoleniom, a PZPN opracowywał nawet nowe przepisy, by mu to umożliwić.
Bajor pracę trenerską rozpoczynał jeszcze w Amice Wronki, a potem kontynuował w Lechu Poznań, gdzie asystował Franciszkowi Smudzie. Ten duet, po zwolnieniu z Lecha, trafił do Lubina na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku. W trakcie rundy Smuda został selekcjonerem reprezentacji, ale dostał od PZPN-u zgodę na dokończenie z Zagłębiem rundy jesiennej. Zanim definitywnie odszedł z Lubina, na swego następcę namaścił właśnie dotychczasowego asystenta.
Bajor początkowo bardzo sceptycznie podszedł do propozycji Smudy. Głośno mówił o braku niezbędnych do pracy w lidze uprawnień i długiej drodze, którą musi przejść, by je zdobyć. Ostatecznie dał się jednak przekonać, podobnie jak prezes Zagłębia Jerzy Koziński. Ten ostatni miał dostać zapewnienie od Grzegorza Laty, prezesa PZPN-u, że związek nie będzie robił przeszkód, by Bajor pracował z Zagłębiem. Nieco odmiennego zdania byli niektórzy członkowie Komisji Kształcenia i Licencjonowania PZPN-u, ale ostatecznie przyznali Bajorowi jednorazową zgodę na poprowadzenie zespołu w meczu przeciw Piastowi Gliwice. Potem Zagłębie wykupiło specjalną licencję na sześć tygodni, a wreszcie działacze komisji wpadli na pomysł, żeby ustanowić nowy przepis, który umożliwił Bajorowi dotrwanie do końca sezonu. Postanowiono, że jeśli w trakcie sezonu odejdzie pierwszy trener, to jego asystent może do końca rozgrywek go zastępować, nawet jeśli nie ma uprawnień.
Bajora broniły jednak wyniki, które osiągał. Zagłębie bez większych problemów utrzymało się w lidze, świetnie radził sobie Ilian Micanski, który stał się jedną z gwiazd rundy wiosennej. Po zakończeniu sezonu kłopoty miały jednak powrócić. I znowu działacze poszli na rękę trenerowi. Aby dostać tymczasową licencję UEFA PRO, upoważniającą do pracy w ekstraklasie, trener musi mieć skończony kurs UEFA A i dwuletni staż w II lidze albo roczny w I lidze (o co jest trudniej, bo UEFA A pozwala na pracę tylko w II lidze). Bajor ma skończony kurs UEFA A, ale samodzielnie w niższych klasach nie pracował. Komisja uznała jednak, że półroczny staż w ekstraklasie wystarcza, i zakwalifikowała trenera na kurs UEFA PRO, a to jest już podstawa, by wydać "legalną" tymczasową licencję na pracę w ekstraklasie. Marek Bajor dostał ją na rok.
Futbol.pl, źr. Gazeta Wyborcza Wrocław





gratulujw bedzie dobrym trenerem