Co nas uratuje?
Stadion nie gra. Obiekt jest ładny i okazały, ale to nie on wybiega na boisko. Robią to piłkarze. A tych... coraz mniej. W drużynie mamy prawdziwy szpital. Kontuzje zdziesiątkowały nam obronę. Wypadł Sretenović, wyleciał Ptak w meczu pucharowym, kontuzji doznał Stasiak, teraz nie może grać Jasiński... Dramat! Wygląda na to, że na starość ja zagram w obronie. A przecież to tylko początek. Bo w ostatnim meczu Plizga grał na słowo honoru, Dinis zagrał, ale wcześniej nie trenował, Goliński też nie mógł grać, a teraz odszedł do Cracovii, Kędziora doznał wstrząsu mózgu z Piastem. Dwóch Bartczaków nie gra już od dłuższego czasu. Dochodzi do tego, że kontuzji doznają nawet rezerwowi. W tej chwili mamy 10-12 piłkarzy niezdolnych do gry. Teraz trener musi delegować na boisko chłopaków z Młodej Ekstraklasy. Co nas uratuje? Chyba jakiś cud... Podtrzymuję to, co napisałem w poprzednim wpisie: mamy spory potencjał. Ale jak wygrać z takim pechem?
Nie sądzę, że kontuzje to wynik złego przygotowania do sezonu. Jeśli trzem - czterem graczom strzelają "dwójki", to wtedy z przygotowaniami jest coś nie tak. A tu jednemu dwójka, drugiemu więzadła, trzeci ma wstrząs mózgu... Może to wynik tego, że nasi piłkarze nie grają na 100 procent? Bo jak zawodnik nie wchodzi na 100 procent w rywala, to jest bardziej podatny na kontuzje, gdy walczy z pełnym zaangażowaniem.
Ale kontuzjami nie możemy się do końca tłumaczyć z tego, co stało się w Kobylinie. Z takim zespołem jak Piast nie mamy prawa przegrać. Jesteśmy przecież zawodowcami: bierzemy pieniądze za wykonywaną pracę. A tu zabrakło wszystkiego, oprócz dwóch rzeczy: nonszalancji i niedokładności. Gdy do tego dodamy te przeklęte kontuzje, mamy taki właśnie wynik. Po meczu nie było pochwał i miłych słów - bo takich meczów nie można przegrać czy nawet remisować. Ale zapominamy już o Pucharze Polski. Bo teraz liczy się tylko liga. Właśnie zastanawiamy się, jak to będzie z Arką Gdynia. Bo nasz rywal też ma nóż na gardle i również jak my zmieniła trenera. Jaki jest najlepszy sposób na wyjście z dołka? Nikt w cudowny sposób nie wyleczy naszych piłkarzy. Jak tlenu potrzebujemy trzech-czterech wzmocnień - równorzędnych piłkarzy o odpowiedniej klasie, którzy z marszu mogą grać na boiskach Ekstraklasy...











piotrek musisz teraz uwazac na smude by mu sie nie stawiac za bardzo i bedzie dobrze za kilka lat ja bede trenerem wiesz... pozdrawiaki
śmiac mi się chce Panie Świerczewski, jak wspaniale budujesz Pan atmosferę w zespole wypowiedziami choćby w Przeglądzioe Sportowym, że "piłkarze grają bez zaangażowania". A to podobno Goliński psuł atmosferę.. Pan jako zwykły najemnik nie może być kimś, kto poucza tych chłopaków. Wczoraj ŁKS, dzisiaj Zagłębie a jutro co?