Piłkarski blog po przerwie
Przerwa na moim blogu piłkarskim trwała dłużej niż przerwa w rozgrywkach Ekstraklasy i 1ligi. Ale teraz obiecuję regularność strzelecką (blogerską) niczym Gerd Müller.
W międzyczasie polska reprezentacja, co widziałem na własne oczy, ograła Bułgarię z kilkoma zawodnikami Premiership w składzie. Smuda narzekał na grę naszych - i słusznie - bo przed biało-czerwonymi jeszcze bardzo wiele pracy, a ja wolę mieć selekcjonera-malkontenta niż propagandystę rozbijającego się po supermarketach z promocją własnej książki.
A swoją drogą bramki Błaszczykowskiego i Lewandowskiego (także asysta tego drugiego) były rzadkiej urody!
Rynek transferowy w przerwie zimowej nie rzucił na kolana, ale, jak widać - "jakie czasy - takie transfery". Najciekawsze transfery dopiero przed nami, np. szykowany - jak myślę - transfer Lewandowskiego (kłania się tu Czarek Kucharski) do Serie A po zakończeniu sezonu.
Karuzela trenerów trwa. W Polsce jednak większa niż w Anglii, ale porównywalna z innymi krajami, zwłaszcza Południa, gdzie krewcy właściciele klubów nie chcą czekać na efekty. Z tego wynika, że przynajmniej pod tym względem jesteśmy w strefie Morza Śródziemnego… Jednak zmiana zmianie nierówna. Czasem przynosi to efekty - vide Kasperczak, a czasem jest dokładnie tak, jak było - vide Białas (skądinąd przesympatyczny człowiek).
Sytuacja tabeli Ekstraklasy coraz ciekawsza. Lech odrobił do Wisły znacznie więcej i znacznie szybciej niż się tego spodziewali Rutkowski z Pogorzelczykiem. Legia natomiast dołuje i grozi jej nawet to, że… nie zagra w pucharach. Ruch już się z nią zrównał, a oddech Lechii czuje na plecach, do tego poczuje jeszcze bezpośrednio w najbliższy weekend w Gdańsku. Będzie to pasjonujący finisz zarówno w górze, jak i w dole tabeli. Na razie czapki z głów przed walecznym Zagłębiem Lubin, które na 4 mecze wygrało 3, jeden zremisowało. Co Smuda zaczął, Bajor kończy w dobrym stylu. Do tego drużyna pokazuje niesamowitą wolę zwyciężania do ostatnich minut: 2 gole wbite w dwóch ostatnich minutach w meczu z Polonią W. o tym świadczą.
Zapewne tytuł mistrza rozstrzygnie się między Wisłą a Lechem (obok Zagłębia Lech jest liderem wiosny). Ale w walkę o europejskie puchary może włączyć się niespodziewanie Ruch i Lechia.
Zaskakujące "odwróć tabelę - Polonia Warszawa na czele". Mimo hiszpańskiego trenera dużych pieniędzy i sporej kadry. W piłce jednak pieniądze nie grają - choć są ważne. To może, choć nie musi, być czarny sezon dla Czarnych Koszul. Więcej: to może być czarny sezon dla warszawskiej piłki. Jeszcze na początku sezonu 2009/2010 w europejskich pucharach grały dwie drużyny ze stolicy, ale na jego koniec jedna z nich może spaść, a druga może w nich jesienią nie zagrać. Gdyby ktoś powiedział to pół roku temu, pukano by się w czoło…
Co przeszkadza Polonii? To pytanie za sto punktów. Legii na pewno natomiast nie pomaga permanentny, emocjonalny konflikt władz klubu z kibicami. Kibicami, którzy przecież są sponsorami klubu kupując bilety czy karnety. Charakterystyczne, że kolejnym roku tego konfliktu fani z Warszawy kupili aż 5 razy mniej karnetów niż fani z Poznania.
O Lidze Mistrzów dziś nic nie napiszę, bo i tak wszyscy o niej piszą.











Z tą Lechią to Czarnecki pojechał. Jak już to chyba Bełchatów, a nie Lechia. 8 punktów straty, a Legia czuje oddech Lechii na plecach ha ha. To, że Bełchatów ma 35 punktów (czyli 4 więcej od Lechii) i dodatkowo grał już z Lechem, Wisłą i Ruchem to szczegół. Nie orientuje się, ale pan Czarnecki albo jest głupi, albo jest kibicem Lechii.
Panie Ryszardzie z tą regularnością blogerską to coś panu nie wyszło ;D
Bez jaj !! Włączam tv................Czarnecki, włączam internet ................Czarnecki, już nawet boję się otworzyć lodówkę !!
Panie Czarnecki jesteś Pan kretynem,przekręciażem, oszustem i durniem. Boisz się Pan swoich własnych wyborców uciekając przed nimi ze stadionu Polonii w asyście ochroniarza i naiwnie zasłaniając twarz kapturem kurtki. Jesteś Pan porostu żałosnym politykiem i takimże człowiekiem.