Piotr Stokowiec przed finałem Pucharu Polski: Możemy stać się nieśmiertelni | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Piotr Stokowiec przed finałem Pucharu Polski: Możemy stać się nieśmiertelni

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 02-05-2019 9:00
Piotr Stokowiec przed finałem Pucharu Polski: Możemy stać się nieśmiertelni

Już o 16:00 w czwartek rozpocznie się finał Pucharu Polski. Trener Lechii Gdańsk, Piotr Stokowiec nie ukrywa przed starciem z Jagiellonią Białystok, że dla niego i jego piłkarzy to mecz o... nieśmiertelność.

Finał PP to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Lechii Gdańsk. Piotr Stokowiec nie ukrywa, że jest bardzo przyjemnie wziąć w nim udział jako uczestnik, a nie obserwator. 

- Mamy wspaniałe święto do rozegrania. Pełny stadion, ponad 50 tysięcy widzów na trybunach i mecz poprzedzony Pucharem Tymbarku. Widzimy jak Polska łaknie takich świąt. Oprócz wszystkich przeszkód jakie się pojawiają, chcemy się z tego cieszyć. To nie jest dla nas utrapienie i powód do zmartwień, a wielki sukces. Wielu polskich piłkarzy marzy by zagrać na PGE Narodowym, ja będąc trenerem też przychodziłem na te finały. Nie wszystkim dane jest zagrać w takim meczu. Jesteśmy z zawodnikami i sztabem Jagiellonii szczęściarzami i chcemy w tym uczestniczyć. Spotykają się ośrodki z Podlasia i z Pomorza. Będzie wspaniała atmosfera i tak powinna wyglądać piłka nożna w Polsce. Ten sport niesie emocje, ale chcemy odrzucić te złe. Niech to się toczy w sportowej atmosferze. Musimy się otworzyć na pola biznesowe i ekonomiczne, bo tego potrzebujemy. Polska potrzebuje fajnej reprezentacji i ligi. Chcemy tę presję przekłuć na to, by nas nie paraliżowała. Mamy ogromną rzecz do wygrania, bo możemy stać się nieśmiertelni zdobywając Puchar Polski dla swoich miast - powiedział Piotr Stokowiec.

Piłkarze Lechii udający się do Gdańska, zostali pożegniani przez kibiców. Fanów Biało-Zielonych wybiera się do Warszawy około 20 tysięcy. Przyjadą też piłkarze, którzy w 1983 roku zdobyli dla Lechii jedyny Puchar Polski w historii.  - Mieliśmy pożegnanie pod autokarem. Kibice nas mobilizowali, dziękowali za to co zrobiliśmy i prosili o więcej. To naturalne, że fani tego chcą i gra się po to by zdobywać trofea. Czujemy doping na każdym kroku Z Gdańska jedzie pięć pociągów, jest wyczarterowany samolot. Z mojej wiedzy będzie około 20 tysięcy kibiców z Gdańska. Cieszymy się z tego, niech to będzie prawdziwe święto - stwierdził Stokowiec.

Co do samego meczu, to Stokowiec uważa, że trzeba dobrze wykorzystać presję. - Cała sztuka polega na tym, by wykorzystać presję. Ona może sparaliżować i odebrać siły, może też spowodować dużo dobrego. Trzeba patrzeć na to co do wygrania, nie to co do stracenia. Kto sobie z tym poradzi, będzie zwycięski - przyznał trener Lechii Gdańsk, który podkreślał, że dla niego i la trenera Jagiellonii, Ireneusza Mamrota, ten finał to nowe doświadczenie.

Stokowiec uciekł jednocześnie od oceny, kto jest faworytem, chociaż w lidze Lechia dwa razy ograła Jagiellonię.  - Jagiellonia to solidny, bardziej doświadczony od nas zespół i nie uważam że jesteśmy faworytami. My budujemy pewność siebie na czym innym. Liczę na to, że Jagiellonia zagra z Novikovasem i Runje. Będzie dużo walki i fizyczności, my chcemy pokazać Lechię taką, jaka naprawdę jest. Pokazaliśmy wielką wartość i powtarzalność. Obejrzeliśmy na żywo trzy ostatnie mecze Jagiellonii. Chcieliśmy zobaczyć formę tego zespołu na bieżąco, jednak wiedzieć, a wykorzystać to co innego. Czynnik taktyczny zejdzie na dalszy plan. Trzeba opanować emocje, ani Jagiellonia i Lechia nie zmienią diametralnie ustawienia i stylu gry. Obie drużyny są w stanie stworzyć fantastyczne widowisko, nie gorsze niż reprezentacja na PGE Narodowym. Rozpływanie się w tym co było i patrzenie w tabelę nie prowadzi do niczego dobrego. Kierujemy nasze nastawienie na konkretny mecz, bo Puchar Polski nie ma nic wspólnego z tabelą. To jest finał. I Jagiellonia i my nie graliśmy przed taką publicznością. To mogłaby być dla nas pułapka - ocenił szkoleniowiec.

Tłumy pożegnały piłkarzy Jagiellonii Białystok. Na Podlasiu czekają na Puchar Polski!

Ireneusz Mamrot: To nie była prosta droga, ale nie zadowalamy się tym, gdzie jesteśmy

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły