Sobiech do spółki z Runje i Kelemenem uratował wszystkich od dodatkowych 30 minut tego piłkarskiego święta. Puchar Polski dla Lechii Gdańsk | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Sobiech do spółki z Runje i Kelemenem uratował wszystkich od dodatkowych 30 minut tego piłkarskiego święta. Puchar Polski dla Lechii Gdańsk

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 02-05-2019 17:46
Sobiech do spółki z Runje i Kelemenem uratował wszystkich od dodatkowych 30 minut tego piłkarskiego święta. Puchar Polski dla Lechii Gdańsk

Co to było za widowisko. Jeśli tak według Zbigniewa Bońka ma wyglądać piłkarskie święto w Polsce, to może nie warto obchodzić świąt. Najpierw był skandal z kibicami Lechii, którzy nie mogli płynnie dostać się na PGE Narodowym, a potem na murawę wyszli piłkarze i powinni spalić się ze wstydu, bo na zdecydowanie wyzszym poziomie stały mecze Pucharu Tymbarku rozgrywane od rana na Narodowym. Po fatalnym meczu trofeum trafiło jednak do Lechii Gdańsk, która gola strzeliła w 95. minucie. 

Zbigniew Boniek zapowiadał kiedyś, że chciałby, żeby mecze nie rozpoczynały się do momentu, gdy wszyscy kibice nie wejdą na stadion. Na gadaniu się jak zawsze skończyło, bo kilka tysięcy fanów Lechii stało jeszcze daleko od bram Narodowego, gdy Bartosz Frankowski pierwszym gwizdkiem dał sygnał do rozpoczęcia finału Pucharu Polski. Co więcej policja użyła wobec nich gazu i pałek. Dodatkowo problemy z wejściem na obiekt mieli nawet kibice, którzy udawali się na sektory neutralne. Oczywiście Boniek jak zawsze będzie przekonywał, że to nie PZPN formalnie jest organizatorem spotkania, ale gdyby mecz okazał się sukcesem, to szef polskiego futbolu pierwszy chwyciłby propagandową trąbkę, by odtrąbić sukces związku...

Zostawiając sprawy okołomeczowe warto (oj nie...) przejść do meczu. Z murawy przez 90 minut z minimalnymi wyjątkami wiało nudą. Nie działo się nic ciekawego aż do 43. minuty, gdy Alomerović wyszedł daleko z bramki i minął się z piłką, ale interwencja Augustyna uratowała Lechię przed stratą bramki.

Po zmianie stron kibice już w większej ilości zameldowali się na trybunach, fani Lechii zaprezentowali nawet ciekawą oprawę - na pewno lepszą niż ta Jagiellonii dedykowana chyba PZPN - odpalili trochę pirotechniki, czym spowodowali przerwę w grze, ale piłkarzy to nie ruszyło. 

 

 

W 73. minucie co prawda groźnie uderzył Guilherme, ale Alomerović nie dał się zaskoczyć. Podobnie jak w 86. minucie, gdy uderzał Romanczuk. 

W końcu cierpienia wszystkich oglądających mecz dobiegły końca. Tak się wydawało, gdy w 87. minucie Flavio Paixao wykorzystał błąd Mariana Kelemena i strzelił gola. Fani Lechii, piłkarze Lechii, trener Lechii oszaleli z radości, a sędzia Frankowski dostał sygnał z VAR. Po kilku chwilach i obejrzeniu powtórki arbiter uznał słusznie zresztą, że na spalonym był jeden z piłkarzy Lechii i gola nie uznał. Flavio Paixao ironicznie bił brawo w kierunku sędziego, ale kartki nie zarobił. Gola na koncie też nie miał, ale przed sobą piekną wizję dodatkowych 30 minut biegania po boisku podczas piłkarskiego święta receptury Bońka.

Analiza VAR spowodowała, że sędzia doliczył do tego meczu 7 minut. W 96. minucie zawalili sprawę Ivan Runje i Marian Kelemen, którzy przy dośrodkowaniu zachowali się fatalnie. Pierwszy nie upilnował Artura Sobiecha, drugi stał na linii bramkowej jak zaczarowany i Jagiellonia straciła gola tuż przed końcem starcia. Nic więcej się nie wydarzyło i Lechia po 36 latach znowu zdobyła Puchar Polski.

Zdobycie przez Lechię Pucharu Polski oznacza, że 4. lokata w Lotto Ekstraklasie daje przepustkę do europejskich pucharów. Aktualnie na tej pozycji jest Jagiellonia Białystok, która ma punkt więcej niż Zagłębie Lubin, 3 więcej niż Cracovią oraz Lech Poznań i 4 więcej niż Pogoń Szczecin.

FINAŁ PUCHARU POLSKI
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - LECHIA GDAŃSK 0:1
Bramka:
Artur Sobiech 90 
Jagiellonia: 25. Marián Kelemen - 2. Andrej Kadlec (90. 7. Jakub Wójcicki), 17. Ivan Runje, 15. Zoran Arsenić, 19. Böðvar Böðvarsson - 9. Arvydas Novikovas, 20. Marko Poletanović (90. 99. Bartosz Kwiecień), 6. Taras Romanczuk, 11. Jesús Imaz, 12. Guilherme - 98. Patryk Klimala
Lechia: 1. Zlatan Alomerović - 3. João Nunes, 25. Michał Nalepa, 26. Błażej Augustyn, 22. Filip Mladenović - 11. Konrad Michalak (69. 90. Artur Sobiech), 6. Jarosław Kubicki, 35. Daniel Łukasik (90. 5. Steven Vitória), 36. Tomasz Makowski, 17. Lukáš Haraslín (90. 9. Patryk Lipski) - 28. Flávio Paixão
Żółte kartki: Arsenić - Augustyn
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)

Futbol.pl, źr. foto: Totolotek Puchar Polski

TAGI

Inne artykuły