"W co tu się gra" czyli tygodniowy niby przegląd futbolowy Sawickiego | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

"W co tu się gra" czyli tygodniowy niby przegląd futbolowy Sawickiego

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 15-05-2019 12:00

Jak co wtorek kilkanaście zdań prześmiewczych przeplatanych poważnymi. Zapraszam.

Widzew Łódź we frajerski sposób zaprzepaścił szansę awansu do Fortuna 1. ligi. Mistrzowie remisów na własne życzenie zagrają w kolejnym sezonie na drugoligowych boiskach. Widzewska chęć dzielenia się punktami z rywalami pomogła wzbogacić się wielu grającym "u buka". Obstawiali w ciemno remisy RTS za grubą kasę i teraz są zawiedzeni tym, że sezon się zakończył.

Szkoda tylko tych kibiców łódzkiej drużyny, którzy zapełniali stadion, bili rekordy sprzedaży karnetów i teraz całkiem słusznie żądają od władz klubu rozliczenia się z męczenia buły jakim była gra zespołu w ostatnich kilkunastu kolejkach. Wróble na dachu ćwierkają o drugim dnie tych wszystkich porażek za jakie uważam remisy Widzewa...

Z takim budżetem, stadionem, kibicami kolejny sezon bujania się  po drugoligowych boiskach. Coś tu jest nie halo.

******

Widzew nie awansował, a Ruch Chorzów spadł do III ligi. Kolejna wielka firma zalicza katastroficzny upadek. Czyżby wszystkie legendarne kluby uparły się na grę na tym szczeblu rozgrywek? Szukając przyczyn, znalazłem jedyną, logiczną odpowiedź: Kluby te po prostu chcą być bohaterami mojego cyklu "Nie tylko Liga Mistrzów"...

Tak na poważnie, to zastanawiam się jak można spieprzyć taki potencjał? Wieloletni kibice "Niebieskich" dostają szału, protestują, piszą petycje. Cóż to jednak zmieni, jeśli tylko im zależy na dobru tego wielkiego, polskiego kluby. Panowie w białych kołnierzykach, uchodzący za dobroczyńców Ruchu, ale tylko we własnym mniemaniu, nabili sobie portfele i teraz mają i klub i kibiców w wiadomej części ciała. Niech jednak pamiętają, że karma wraca i może tak być w tym przypadku.

Oby Ruch nie wpadł w marazm kowbojskiej trzeciej ligi i nie zakotwiczył tam na stałe, bo przepadnie na amen.

******

Właśnie idealnie przeszliśmy do trzecioligowej rzeczywistości. W niedzielę podczas meczu w Kraśniku, panowie sędziowie liniowi postanowili, że na trzeźwo pracować nie będą...Postanowili dzień święty święcić, wódką co prawda, ale intencja się liczy, to po pierwsze. Po drugie natomiast też chcieli zaistnieć w mediach, no bo przecież piszą w Polsce  o 4 grupie III ligi, że Podhale, Motor , Stal Rzeszów, taki wysoki poziom sportowy. A o arbitrach nic...No to weszli z przytupem, wszystkie redakcje publikowały o ich wynikach. 0,3 oraz 0,6 promila i to w tendencji wznoszącej według nieoficjalnych danych.

Można rozsławić środowisko sędziowskie rozstrzygające mecze na niższych szczeblach? Można. Tylko ten biedny główny... Czemu nie balowałem razem z nimi?- pytał pewnie siebie po meczu. Nie ma co się martwić, przecież i o panu wspomniano. "Arbiter główny był trzeźwy", to zdanie przewijało się w doniesieniach. Trochę wstyd, bo brak solidarności z kolegami, ale nieważne jak piszą, oby to robili.

Tak działa magia alkoholu, no bo kto by interesował się spotkaniem Stal Kraśnik-Chełmianka Chełm. A tu proszę, dzięki panom arbitrom darmowa reklama zafundowana obu klubom. Proszę pamiętać o tym fakcie i przekazać  liniowym wyrazy podziękowania. Pewnie to mała pociecha, bo chorągiewek do ręki już nie dostaną. Chociaż kto wie, w naszych futbolowych realiach?

******

Prezes PZPN odlatuje coraz bardziej, niekoniecznie w kierunku dobrej strony mocy. Nie będę tutaj zagłębiał się w analizę jego opowieści dziwnej treści, robią to zawodowi dziennikarze. Stwierdzam tylko, że jeżeli Pan i Władca polskiego futbolu wypisuje takie bzdety na Twitterze i jeszcze sprawia mu to wielką radość, to nie mam pytań. Zamieszczam wpis, abym nie został posądzony o gołosłowność.

 

Czas chyba zweryfikować jeszcze bardziej swój pogląd na temat "Bello di note", gdyż obecnie już ani bello ani note, a wypowiedzi zakrawają  na coraz większą miernotę.

******

Na horyzoncie mecz Jagiellonia-Legia, a więc aby tradycji stało się zadość jeden z serwisów zamieścił wezwanie do kibiców Jagi, aby "rykiem" zniszczyć warszawski klub i wygrywając pozbawić go szans na mistrzowski tytuł. No i zaczęło się po raz kolejny...Wojna na wyzwiska, groźby i tym podobne bzdury. Muszę przyznać, że to mnie nie rajcuje, podobnie zresztą jak wielu białostockich "normalnych" sympatyków Jagiellonii. Rozmawiałem nie dalej jak wczoraj z kilkoma znajomymi, którzy jak ja naiwnie wierzą, że można pójść na stadion w Białymstoku i kibicować Dumie Podlasia, w meczu z Legią, nie w aborygeński sposób.

Pozytywnym faktem jest, że duża część sympatyków futbolu zaczyna nawoływać o zaprzestanie tej medialnej, chamskiej wojny. Miłości nigdy nie będzie między wymienionymi klubami, ba, nawet cienia sympatii, ale na litość boską, przestańmy zachowywać się jak małpoludy w obliczu śmiesznego wpisu, anonimowego w sumie portalu.

******

Na koniec o finałach europejskich pucharów i angielskich klubach. Króciutko. Posłużę się "wyłapanym" w sieci tekstem.

Liverpool i Tottenham są w finale Ligi Mistrzów.

Chelsea i Arsenal są w finale Ligi Europy.

United i City są w Manchesterze.

Tyle na dziś. Pozdrawiam wszystkich czytelników, nieważne, że tylko tych dziesięciu, którzy czytają moje bohomazy.

                                                                                                                         Grzegorz Sawicki

TAGI

Inne artykuły