Piast zmierza po tytuł. Mógł zdobyć go w Szczecinie, ale ,,nie podjęliśmy pełnego ryzyka" | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Piast zmierza po tytuł. Mógł zdobyć go w Szczecinie, ale ,,nie podjęliśmy pełnego ryzyka"

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 16-05-2019 9:47
Piast zmierza po tytuł. Mógł zdobyć go w Szczecinie, ale ,,nie podjęliśmy pełnego ryzyka

Piast Gliwice zdobył punkt w Szczecinie w meczu z Pogonią, chociaż gdyby wygrał, to już byłby mistrzem Polski. Napastnik lidera Lotto Ekstraklasy Piotr Parzyszek przyznał, że on i koledzy nie chcieli podjąć pełnego ryzyka.

Piast z Pogonią zremisował 0:0, ale miał kilka swoich sytuacji, bo dwukrotnie piłka trafiła w poprzeczkę. Remis dał gliwiczanom powiększenie przewagi nad drugą Legią Warszawa i do mistrzostwa Piastowi potrzebne jest teraz wygrana z Lechem u siebie, o ile Legia poradzi sobie z Zagłębiem Lubin przy Łazienkowskiej.

- To był bardzo trudny mecz i czujemy po nim satysfakcję. Po pierwsze dlatego, że zostajemy liderami, za co możemy też podziękować Jagiellonii, ale po drugie dlatego, że Pogoń postawiła opór, zostawiła serce na boisku i robiła co mogła, żeby nie pozwolić nam wygrać. Już kiedyś powiedziałem, że Pogoń to silna drużyna, dobrze przygotowana fizycznie i piłkarsko. Gdyby w sezonie nie miała tylu problemów z kontuzjami, byłaby wyżej w tabeli niż jest. Mieliśmy swoje szanse na gola w tym meczu, miała je również Pogoń, także bierzemy punkt i wszystko jest w naszych nogach przed ostatnią kolejką - powiedział Piotr Parzyszek, napastnik Piasta, który w I połowie był blisko strzelenia gola, ale trafił w poprzeczkę.

Snajper Piasta przyznał, że jego zespół nie podjął jednak w Szczecinie pełnego ryzyka. - Nie było pełnego ryzyka, ale nie chcieliśmy go podejmować. Wszyscy na ławce kontrolowali wynik meczu Legii z Jagiellonią. Nawet gdyby zremisowała, nie byłoby to dla nas problemem. Także dlatego nasz trener nie zarządził frontalnego ataku, żeby zapewnić sobie mistrzostwo w Szczecinie. W niedzielę zagramy u siebie i wszyscy będziemy zmotywowani na trzy tysiące procent - stwierdził Parzyszek, który wierzy w to, że Piast poradzi sobie z Lechem w ostatniej kolejce i nie będzie oglądał się na Legię!

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły