Piłkarz Górnika Zabrze ujawnił, co się z nim działo wiosną: Otarłem się o śmierć | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Piłkarz Górnika Zabrze ujawnił, co się z nim działo wiosną: Otarłem się o śmierć

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 27-06-2019 11:45
Piłkarz Górnika Zabrze ujawnił, co się z nim działo wiosną: Otarłem się o śmierć

Michał Koj z Górnika Zabrze wrócił w środę na boisko. Obrońca przez kilka miesięcy odpoczywał od gry, bo miał poważne kłopoty ze zdrowiem. Otarł się nawet o śmierć.

Koj zniknął z muraw Lotto Ekstraklasy w marcu. 25-letni obrońca Górnika Zabrze zmagał się z problemami zdrowotnymi. Dopiero po środowym sparingu z MFK Karvina (2:1) piłkarz zdradził, co się działo wiosną. Okazało się, że przeszedł poważną operację. 

- Wylądowałem na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Nie umiałem już nawet wtedy chodzić. Miałem wyciętego guza na jelicie, dziurę w jelicie oraz zapalenie otrzewnej. To była bardzo poważna operacja, lekarz powiedział, że otarłem się o śmierć! - powiedział Koj w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Piłkarz dodał, że długo leżał w szpitalu, a potem w domu. Nie mógł się przemęczać. Nawet na rowerze nie mógł jeździć, a i tak schudł 8 kilogramów.

Koj pierwsze poważne kłopoty miał w 2016 toku, gdy był jeszcze zawodnikiem Ruchu Chorzów. Został trafiony łokciem w głowę i wylądował w szpitalu z wielkim krwiakiem. Przez jakiś czas był sparaliżowany. - Tydzień leżałem jak warzywo, mama dotykała nóg, ale niczego nie czułem. Ręce ledwo co. Byłem wtedy sparaliżowany, od pasa w dół. Były obawy, że nie będę już chodził - wspominał. 

- Mam nadzieję, że fatum już mam za sobą. Udało mi się wygrać dwa razy - zakończył Koj z nadzieją w głosie.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły