Mateusz Borek: Remis Legii z Atromitosem jest niebezpieczny | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Mateusz Borek: Remis Legii z Atromitosem jest niebezpieczny

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 10-08-2019 9:30
Mateusz Borek: Remis Legii z Atromitosem jest niebezpieczny

Niepodjęcie ryzyka przez Legię w meczu przy Łazienkowskiej z Atromitosem może się źle skończyć - twierdzi Mateusz Borek w swoim felietonie dla "Przeglądu Sportowego".

- Wicemistrzom Polski w końcu się chciało. Było widać, że zespół Aleksandara Vukovicia po raz pierwszy od dawna tworzył sobie sytuacje. Za dużo jednak było nonszalancji przy ostatnich podaniach i dlatego, mimo blisko 30 strzałów, mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Skuteczność legionistów była dramatyczna - podkreśla dziennikarz "Polsatu Sport".

- Goście z Grecji nie pokazali absolutnie niczego. Oni mieli problem z wymianą kilku celnych podań na połowie Legii. Brakowało jakości, szybkości i pewności siebie. Grecy nie byli w stanie zagrozić warszawiakom. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego gospodarze nie zamknęli kwestii awansu już w pierwszym meczu. Z dobrej strony pokazali się: twardy, konkretny i bezkompromisowy Artur Jędrzejczyk, szef środka pola Walerian Gwilia czy mający łatwość dryblingu Luquinhas. Zawiedli za to Sandro Kulenović i Arvydas Novikovas. To nie był dzień tej dwójki. Zabrakło mi jednak podjęcia większego ryzyka przy zmianach. Dlaczego trzymany na boisku był Domagoj Antolić, który poza tym, że trochę pobiega i powalczy, nie wymyśli prochu - ocenia Borek.

- Mimo wszystko legioniści nadal są faworytem dwumeczu, ale ten bezbramkowy remis jest bardzo niebezpieczny. Oby ta ostrożna taktyka nie zemściła się, bo będzie to kosztowało klub Dariusz Mioduskiego kolejne grube miliony euro - podsumowuje Mateusz Borek.

Źródło: PS

TAGI

Inne artykuły