Dwa oblicza gigantów w hicie Premier League, czujne oko VAR i w efekcie remis na Etihad Stadium | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Dwa oblicza gigantów w hicie Premier League, czujne oko VAR i w efekcie remis na Etihad Stadium

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 17-08-2019 22:12
Dwa oblicza gigantów w hicie Premier League, czujne oko VAR i w efekcie remis na Etihad Stadium

30 strzałów Manchesteru City, 3 Tottenham Hotspur i w efekcie... remis 2:2. W hicie Premier League giganci wypadli zupełnie inaczej, a jednak podzielili się punktami. Doszło do tego też dlatego, że interweniował VAR, który w 93. minucie anulował bramkę gospodarzom. 

Dobiegał końca mecz na Etihad Stadium, gdy Gabriel Jesus dostał piłkę w polu karnym i strzelił bramkę. Gospodarze oszaleli ze szczęścia, ale po chwili przeżyli to, co w ćwierćfinale Ligi Mistrzów ze Spurs, gdy w rewanżu anulowanie gola w doliczonym czasie gry przesądziło, że odpadli z rozgrywek. Tym razem interwencja VAR odebrała im trzy punkty. Powód? Chwilę przed strzalem Brazylijczyka piłkę ręką zagrał Aymeric Laporte.

City mogli mogli mieć pretensje, ale te powinni też w pierwszej kolejności zgłaszać do siebie. Dwukrotnie prowadzili, ale nie umieli utrzymać przewagi. Najpierw cieszyli się z gola Raheema Sterlinga, który w 20. minucie dostał kapitalne podanie z prawego skrzydła od Kevina De Bruyne'a. Pochodzący z Jamajki piłkarz głową wykończył zagranie Belga.

Już 3 minuty później Tottenham po pierwszej dobrej akcji wyrównał. Piłkę wyprowadził z własnej powody nowy w stadzie Kogutów Tanguy Ndombele i zagrał między obrońcami. Piłkę dostał Erik Lamela i zaskakująco uderzył z dystansu. Zrobiło się 1:1.

11 minut później Manchester City znowu jednak prowadził. Spokojną akcję nagle podkręcił De Bruyne i zagrał do Sergio Aguero. Argentyńczyk wyszedł idealnie i z bliska pokonał Hugo Llorisa. City potem szukali bramki na 3:1. Podaniami kolegów obsługiwał De Bruyne, ale Lloris nie kapitulował po kolejnych strzałach. 

Po przerwie ogromna przewaga City się utrzymywała. Mistrzowie nacierali i chcieli powiększyć przewagę, ale Tottenham wyrównał. Za słabego tego dnia Harrye'ego Winksa wszedł Lucas Moura i po chwili zamknął zagranie ze skrzydła od Lameli, trafiając na 2:2.

A potem nadeszła 93. minuta...

W tabeli obie ekipy mają po 4 oczka i są za Liverpoolem i Arsenalem, które wygrały oba spotkania w tym sezonie. Na to samo ma szansę jeszcze w niedzielę Manchester United.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły