Ivan Runje: Przecież można było dać trochę wyższą pensję Novikovasowi | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Ivan Runje: Przecież można było dać trochę wyższą pensję Novikovasowi

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 20-09-2019 10:50
Ivan Runje:  Przecież można było dać trochę wyższą pensję Novikovasowi

Wciąż uważam, że można było zatrzymać Novikovasa w Jagiellonii - powiedział obrońca białostockiego klubu, Ivan Runje w rozmowie z Piotrem Wołosikiem, dziennikarzem "Przeglądu Sportowego".

Ivan Runje wypowiedział się między innymi na temat Arvydasa Novikovasa, grupy bankietowej czy polityki transferowej klubu.

- Mamy kontakt. Kiedyś był niemal codzienny. Za daleko nie wyjechał, ale wciąż uważam, że warto było go zatrzymać, bo to bardzo dobry piłkarz. Mieliśmy niedawno dwa dni wolnego. Pojechałem do Warszawy z Guilherme i naszym bramkarzem – Ksevranem Santinim. Ja i „Gui” wybraliśmy się na mecz Legia – Raków. Obejrzeliśmy go wspólnie z „Arą”- odpowiedział środkowy obrońca na pytanie czy brakuje mu Arvydasa Novikovasa.

Obrońca "Dumy Podlasia" nie do końca rozumie wszystkie transfery przeprowadzone podczas letniej przerwy w rozgrywkach.

- Spisujemy na kartce, kto odszedł, a kto przyszedł. Wnioski? Ci, którzy odeszli wiesz o nich wszystko, jakiej klasy byli zawodnikami, a o przychodzących wiesz niewiele. Czy się wkomponują? Chciałem podkreślić, że odeszli dobrzy piłkarze. Na przykład transfer Karola Świderskiego rozumiałem, bo klub zarobił bardzo dobry pieniądz. On też. Akceptuję to. Nie akceptuję natomiast pozwolenia na odejście Novikovasa. Popatrzmy jakie miał liczby - zaznaczył wicekapitan "Jagi".

- Przecież można było dać trochę wyższą pensję Arwiemu. Na to nie było pieniędzy, a znalazł się prawie milion euro na transfery. Dziwi mnie taka polityka, lecz ją respektuję. To nie moja sprawa, jestem piłkarzem pracownikiem klubu i mam robić swoje. Ale podkreślam: swoją opinię zawsze wyrażę. Nie obawiam się głośno powiedzieć swojego zdania publicznie, również wprost – kibicom, prezesom, dziennikarzom - podkreślił Runje.

Zawodnik wrócił również do tematu słynnej "grupy bankietowej", do której był zaliczany wraz ze wspomnianym Novikovasem oraz Guilherme.

- Kilka miesięcy temu to wszystko za daleko zaszło. Chodzi mi o obrażanie nas. Chłopcy z nieoficjalnej strony Jagiellonii nakręcili to wszystko. To rak naszego klubu. Większość wymyślonych problemów bierze się od nich. Mija mój czwarty rok w Jadze i nigdy nie miałem kłopotu z kibicami. Nigdy. Wychodząc na miasto, co się zdarzało ani razu nie spotkały nas, choćby najmniejsze problemy. Lubię z kolegami wyjść na miasto i jest to moja sprawa. Nikomu krzywdy nie robimy. Jagiellonia od dawna gra na dobrym poziomie, wciąż jesteśmy w czołówce. W czym kłopot? Czy któryś z nas o piątej nad ranem leżał pijany na podłodze? Nie. Bawimy się, jak ludzie nie przekraczając granic przyzwoitości. Jeśli kibic chce ze mną zrobić zdjęcie nawet, gdy się bawię – jaki problem? Nie mam się czego wstydzić. Jestem człowiekiem i żyję według własnych zasad. Nie zasłużyliśmy na hejtowanie. Obok zdjęć, na których jesteśmy z Gui i Arwim celowo wstawiam hasztag „grupa bankietowa”. Jeśli komuś to uwiera, nic nie poradzę - podsumował.

Źródło: Piotr Wołosik, Przegląd Sportowy.

 

TAGI

Inne artykuły