Jan Tomaszewski przechodzi samego siebie: Jerzy Brzęczek to Grzegorz Schetyna polskiej piłki, obaj nie panują nad swoimi zespołami | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Jan Tomaszewski przechodzi samego siebie: Jerzy Brzęczek to Grzegorz Schetyna polskiej piłki, obaj nie panują nad swoimi zespołami

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 10-10-2019 16:25
Jan Tomaszewski przechodzi samego siebie: Jerzy Brzęczek to Grzegorz Schetyna polskiej piłki, obaj nie panują nad swoimi zespołami

Jan Tomaszewski po raz kolejny w mocnych słowach skrytykował selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka. Ty razem były bramkarz, wydaje się, przeszedł samego siebie.

Jan Tomaszewski, który na każdym kroku negatywnie wyraża się o sposoboe prowadzenia kadry przez obecnego selekcjonera, porównał go do jednego z polskich polityków. 

- Po dziesięciu meczach, w których Jerzy Brzęczek prowadził zespół, jasno mogę powiedzieć: to Grzegorz Schetyna polskiej piłki. Są trzy główne podobieństwa - oznajmił naczelny krytyk polskiego futbolu.

- Szeroka kadra zarówno jednego jak i drugiego pozostawia wiele do życzenia i jest mocno kontrowersyjna. Obaj nie panują nad swoim zespołem. Jeden nie potrafi wystawić podstawowej jedenastki, drugi wstawia na listy wyborcze oszołomów - podkreślał Tomaszewski.

- Uważam, że bycie selekcjonerem przerosło Brzęczka. Gość nie panuje nad tym, co robi. W finałach EURO dorwie nas jakaś przeciętna Ukraina, wrzuci nam pięć bramek i skończy się sen o potędze. Kadra wygra dwa najbliższe mecze, ale Brzęczek powinien poddać się do dymisji. Jeśli nie odejdzie, to Polska na EURO zaliczy najgorszy występ w historii gier w finałach podczas wielkich turniejów. Nie wygramy nawet meczu o honor - zakończył.

 

 

 

TAGI

Inne artykuły