Czesław Michniewicz: Byli "pogromcy Tahiti" i reszta. Teraz wygląda to coraz lepiej | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Czesław Michniewicz: Byli "pogromcy Tahiti" i reszta. Teraz wygląda to coraz lepiej

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 16-10-2019 10:28
Czesław Michniewicz: Byli

Reprezentacja Polski U-21 pokonała w meczu eliminacji mistrzostw Europy Serbię. Biało-Czerwoni po trudnym boju na stadionie Widzewa Łódź wygrali 1:0 i umocnili się na fotelu lidera grupy 5 z 10 punktami w 4 spotkaniach. Czesław Michniewicz nie ukrywał zadowolenia, ale podkreślał też, że martwią go pewne sprawy związane z grą zawodników w klubach.

Polska wygrała z Serbią 1:0 po ładnej akcji, którą w 79. minucie wykończył Mateusz Bogusz. Polacy już wcześniej mieli swoje okazje, ale dobrze i szczęśliwie bronił bramkarz gości. Serbowie także mogli zdobyć bramkę, lecz biało-czerwona defensywa ostatecznie zagrała na "0" z tyłu. 

- Serbia zwłaszcza w najwyższych rocznikach młodzieżówek regularnie gra na dużych imprezach. Wiedzieliśmy, że stracili punkty, zmienili trenera. Mieliśmy plan, byliśmy skoncentrowani. Mecz miał różne momenty, ale nasz plan dał zwycięstwo. Nie brakowało chwil, w których byliśmy lepszym zespołem. Świadomie się wycofaliśmy. Oddaliśmy przedpole, by nie dać się wciągnąć na własną połowę jak Bułgaria w meczu z Serbami. Staraliśmy odbierać piłkę trochę niżej, co stwarzało okazje do kontrataku. Ten, kto przejmował piłkę, grał do Patryka Klimali czy Mateusza Bogusza - tłumaczył Czesław Michniewicz na pomeczowej konferencji prasowej.

Michniewicz nie ukrywał, że na krótkich zgrupowaniach nie ma za wiele czasu na pracę, ale wszyscy podchodzą należycie do obowiązków i próbują maksymalnie wykorzystać czas.  - Jesteśmy młodą reprezentacją. Z racji tego, że po mistrzostwach Europy zostało nas niewielu, budujemy tak naprawdę od nowa. Część piłkarzy grała w pierwszej kadrze. Na poprzednim zgrupowaniu nie było Roberta Gumnego, teraz zabrakło Krystiana Bielika i Sebastiana Szymańskiego. Przez to musieliśmy włożyć więcej energii by zbudować tę reprezentacje. A drużyny, które grają na turniejach nie mają rozbiegu przed eliminacjami. Nie mogliśmy rozegrać nawet gry kontrolnej, ani gry między sobą, bo było tak mało czasu. Teraz jesteśmy po drugim zgrupowaniu, rozumiemy się coraz lepiej. Kreuje się drużyna, a najlepiej się buduje, gdy się wygrywa. Wierzę, że jeszcze wiele dobrych meczów przed nami - podkreślił trener Michniewicz.

Selekcjoner młodzieżówki martwi się też tym, że nie wszyscy jego podopieczni są "pod prądem", czyli że nie grają w klubach. - Nasza sytuacja jest o tyle trudna, że nie wszyscy ci chłopcy grają w ligach, więc nie zawsze są pod presją i pod prądem. My wystawiliśmy Kamila Pestkę, który ostatnio nie gra. Walukiewicz nie zagrał od mistrzostw świata do lat 20. Dziczek nie grał w ogóle. Bardzo się obawiam tego meczu z Bułgarią, bo niektórzy będą pół roku bez meczu ligowego. Ale łatwiej buduje się, gdy się wygrywa. Na pierwszym zgrupowaniu widziałem taki podział na grupy - byli ci z poprzedniej kadry, byli "pogromcy Tahiti" i ci, których jeszcze w ogóle nie było. Po zgrupowaniu w Białymstoku już tych grup nie było - podkreślał Michniewicz.

Przed jego drużyną w 2019 roku jeszcze jeden mecz o punkty eliminacji MME. 15 listopada Polska zagra w Bułgarii.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły