Niesamowity mecz w Puławach. Legia gra dalej

Dodał: Adrian Łęczycki
Data dodania: 08-08-2017 19:28

Legia Warszawa w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Mistrzowie kraju bez żadnego problemu uporali się z Wisłą Puławy. Jednak mimo wysokiego wyniku, na boisku w Puławach działo się sporo ciekawych rzeczy.

WISŁA PUŁAWY - LEGIA WARSZAWA 1:4
Bramki: 
Robert Hirsz 90 - Krzysztof Mączyński 9, Tomasz Sedlewski 11 (sam), Dominik Nagy 64, Armando Sadiku 90 
Wisła: 12. Nazar Peńkoweć - 16. Tomasz Sedlewski (68, 27. Krystian Kusal), 22. Jakub Poznański, 20. Arkadiusz Maksymiuk, 17. Iwan Łytwyniuk - 7. Jakub Smektała, 97. Adrian Popiołek, 25. Konrad Szczotka, 77. Irakli Meschia (72, 3. Alen Ploj), 18. Piotr Darmochwał (67, 11. Dawid Pożak) - 15. Robert Hirsz. 
Legia: 33. Radosław Cierzniak - 28. Łukasz Broź, 5. Maciej Dąbrowski, 4. Jakub Czerwiński (30, 55. Artur Jędrzejczyk), 13. Łukasz Moneta - 6. Guilherme (64, 99. Armando Sadiku), 31. Krzysztof Mączyński, 15. Michał Kopczyński, 21. Dominik Nagy, 18. Michał Kucharczyk (67, 7. Hildeberto Pereira) - 27. Daniel Chima Chukwu. 
żółte kartki: Szczotka, Meschia. 
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). 

Każdy wynik inny, niż wygrana Legii w tym meczu byłby uznany za sensację. Mistrzowie Polski, mimo delikatnych problemów w piewszych pięciu minutach, pewnie ograli rywali 3:0. Jednak każda z bramek dla stołecznego klubu miała swoją historię.

Pierwsze i trzecie trafienie dla Legii to w 50% zasługa Daniela Chima Chukwu, który dwukrotnie jak na tacy wykładał piłkę kolegom. Najpierw nie pomylił się Mączyński, a potem Nagy. Kiedy jednak napastnikowi Legii przyszło samemu strzelić, mylił się niemiłosiernie.

Z kolei drugi gol dla Legii to już historia, która może będzie pokazywana i w zagranicznych mediach. Zagranie z 40 metra Brozia, z 18. metra fantastycznie głową w samo okienko przymierzył Sedlewski i pięknym strzałem pokonał własnego bramkarza. Tak pięknej główki, szkoda, że samobójczej, nie widzieliśmy dawno.

W ostatnich minutach meczu, obydwie ekipy wpakowały sobie po sztuce. Najpierw honorowe trafienie dla Wisły zaliczył Hirsz, a wynik meczu na 1:4 ustalił Sadiku.

Oprócz wyniku, warto nadmienić fakt, że w zespole Legii zadebiutował Hildeberto. Jednak oprócz "poważnej" postawy, zawodnik mistrza Polski niczym się nie wyróżnił.

W sztabie Legii jest jednak spore zmartwienie. W ostatnich meczach liderem Legii był Jakub Czerwiński, który w pierwszej połowie meczu nabawił się poważnie wyglądającej kontuzji. Wydawało się nawet, że defensor Legii może mieć problem z więzadłami, ale pierwsze doniesienia mówią o urazie ścięgien Achillesa.

Mistrzowie Polski powoli mogą przygotowywać się do walki o Ligę Europy i odrabianie strat w Lotto Ekstraklasie. W kolejnej rundzie już 20 września, Legię czeka kolejny mało wymagający rywal, bo Ruch Zdzieszowice, który uporał się z Górnikiem Łęczna.

Futbol.pl/fot.Legia.com

Inne artykuły