Przepis na czwartkowy wieczór? Prowadzące grę Zagłębie, burza z gradem, czerwona kartka i zabójcze kontry Korony

Dodał: Marcin Kowalczyk
Data dodania: 10-08-2017 21:33

Korona Kielce po dogrywce pokonała na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec 2:1 w 1/16 finału Pucharu Polski. Gospodarze mimo wielu okazji byli bardzo nieskuteczni pod bramką rywali. Dodatkowo kończyli mecz w osłabieniu po czerwonej kartce Arkadiusza Najemskiego.

1/16 finału Pucharu Polski
Zagłębie Sosnowiec - Korona Kielce 1:2
Bramki:
Nawotka 120 - Soriano 105, Możdżeń 111
Zagłębie: 1. Dawid Kudła - 94. Robert Sulewski, 4. Arkadiusz Jędrych, 18. Arkadiusz Najemski, 77. Konrad Wrzesiński (90, 7. Tomasz Nawotka) - 11. Patryk Mularczyk, 16. Mateusz Cichocki, 8. Rafał Makowski, 6. Tomasz Nowak, 66. Adam Banasiak (72, 89. Wojciech Łuczak) - 42. Alexandre Cristóvão (103, 20. Szymon Lewicki).
Korona: 1. Maciej Gostomski - 55. Ángelos Argýris (58, 26. Bartosz Rymaniak), 5. Adnan Kovačević, 23. Elhadji Pape Diaw, 19. Ken Kallaste (46, 7. Marcin Cebula) - 21. Łukasz Kosakiewicz, 8. Mateusz Możdżeń, 20. Fabian Burdenski (64, 14. Jakub Żubrowski), 37. Jakub Mrozik, 6. Goran Cvijanovič - 89. Elia Soriano.
Żółte kartki: Najemski, Kudła - Burdenski, Cebula.
Czerwona kartka: Arkadiusz Najemski (107. minuta, Zagłębie, za drugą żółtą).
Sędziował: Sebastian Jarzębak

Faworytem spotkania był dziś przedstawiciel Ekstraklasy. Korona nie zaczęła wprawdzie sezonu od kompletu wygranych ale dwa remisy i zwycięstwo w pierwszych czterech spotkaniach można było brac przed sezonem w ciemno. Inna sytuacja miała się z kolei w Zagłebiu. Dwie ligowe porazki z Górnikiem i Olimpią sprawiały, zę zespół znalazł się w dolnej połowie tabeli. Szansą na poprawę nastrojów było dzisiejsze spotkanie przed własną publicznością w Pucharze Polski.

Gospodarze bardzo chcieli zmazać plamę po ligowych porażkach i od razu ruszyli na rywali. Bardzo dobrze w polu karnym Korony ustawiał się Alexandra Cristovao sprawiając wiele problemów obrońcą gości. Za pierwszym razem zmierzającą do niego piłkę zdołali przeciąć obrońcy ale już następna trafiła do napastnika, lecz po uderzeniu znalazła się w rękach bramakrza.

Tymczasem po atakach Zagłębia mogliśmy być świadkami bramki samobójczej. Kudła zagrał do Makowskiego krótko od bramki, Makowski był atakowany przez trzech zawodników gości, próbował odegrać z powrotem do bramkarza, ale dość, że niecelnie to jeszcze piłka minęła minimalnie słupek bramki. Zagłębie nadal napierało a goście ograniczali się do kontr. Przed znakomitą szansą stanął Makowski ale w decydującym momencie zabrakło mu kilku centymetrów, aby umieścić piłkę w siatce. Przed przerwą jeszcze raz w polu karnym świetnie znalazł się Alexandra Cristovao ale wykończenie tej akcji pozostawimy bez komentarza.

Po zmianie stron obraz gry za wiele się nie zmienił. Nadal Zagłębie kreowało sobie szanse na zdobycie gola. Szczególnie aktywny był Makowski, który świetnie dryblował obrońców Korony w pobliżu ich pola karnego, bramkowało mu jednak silnego strzału. Ten miałz pewnością Banasiak ale pechowo dla niego czubkami palców piłkę wybił strzegący bramki Gostomski. Cieżko w to uwierzyć ale przedstawiciel Ekstrklasy czekał ponad 80 minut na dogodną sytuację strzelecką. Po dośrodkowaniu w pole karne do piłki dopadł Soriano, a jego strzał głową w ostatnim momencie obronił Kudła.    

Spotkanie nie zostało rozstrzygnięte w regulaminowym czasie gry więc sędzia zarządził dogrywkę. W niej zobaczyliśmy m.in. burzę z gradem:

Na szczęście były także bramki. Nieco bardziej aktywna Korona w ostatnich chwilach dogrywki dwukrotnie pokonała bramkarza Zagłębia. Najpeirw piłkę do bramki głową wpakował Elia Soriano a potem po strzale z dystansu Mateusz Możdżeń. W międzyczasie czerwoną kartkę otrzymał Arkadiusz Najemski. Zagłębiu udało się zdobyć jeszcze honorowe trafienie. Do bramki gości piłkę skierował Tomasz Nawotka.

Włodarze PSG w Madrycie. Chcą kupić i sprzedać piłkarza

Chelsea chce piłkarza Arsenalu. Wielka oferta na stole

Futbol.pl

Inne artykuły