Klops Pilarza! Arka narzuciła wysokie tempo od początku spotkania, a Śląsk wytrzymał tylko do dogrywki! (VIDEO)

Dodał: Marcin Kowalczyk
Data dodania: 10-08-2017 22:24

Arka Gdynia po dogrywce pokonała przed własną publicznością Śląsk Wrocław 4:2 w 1/16 finału Pucharu Polski. Dwa trafienia dla gospodarzy zdobył Rafał Siemaszko.

1/16 finału Pucharu Polski
Arka Gdynia - Śląsk Wrocław 4:2
Bramki:
Zbozień 63, Siemaszko 66, 110, Kakoko 102 - Pawelec 42, Piech 43
Arka: 80. Krzysztof Pilarz - 33. Damian Zbozień, 3. Krzysztof Sobieraj, 28. Frederik Helstrup, 2. Tadeusz Socha - 19. Filip Jazvić (84, 26. Adam Danch), 20. Siergiej Kriwiec, 21. Yannick Kakoko, 17. Adam Marciniak (58, 15. Szymon Nowicki), 10. Mateusz Szwoch (71, 14. Michał Nalepa) - 11. Rafał Siemaszko.
Śląsk: 27. Jakub Słowik - 17. Mariusz Pawelec, 3. Piotr Celeban, 32. Igors Tarasovs, 5. Augusto (75, 2. Boban Jović) - 14. Michał Mak (46, 26. Daniel Łuczak), 8. Dragoljub Srnić, 25. Adrian Łyszczarz (70, 9. Marcin Robak), 18. Łukasz Madej, 7. Jakub Kosecki - 29. Arkadiusz Piech.
Żółte kartki: Sobieraj, Nalepa, Zbozień - Piech, Łyszczarz, Augusto, Kosecki, Robak, Jović, Madej.
Sędziował: Jarosław Przybył

Spotkanie pomiędzy dwoma przedstawicielami Ekstraklasy nie miało zdecydowanego faworyta. Przewagę własnego boiska miała Arka, ale z kolei Śląsk miał mniej napięty terminarz na początku sezonu ponieważ nie grał w europejskich pucharach.

Kibice zgromadzeni na stadionie nie zawiedli się widowiskiem. Od początku narzucone zostało dobre tempo. Oba zespoły starały się stwarzać sobie sytuacje pod bramkami rywali. W akcjach gości dominował Łukasz Madej, a u gospodarzy Rafał Siemaszko. Po obu próbach tych zawodników bramkarze musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. 

Mimo wyrównanje gry to Śląsk schodził do szatni z prowadzeniem i to dwubramkowym. Najpierw po rzucie rożnym piłka trafiła do Mariusza Pawelca, ten mimo trudnej sytuacji i presji ze strony rywala potrafił skierować futbolówkę do siatki. Chwilę później goście zadali kolejny cios. Ogromna w tym zasługa Pilarza który po otrzymaniu piłki nabił nią Piecha, a napastnik Śląska skierował ją do siatki.

Po zmianie stron Arka starała się jak najszybciej odrobić straty. Pomogli im w tym goście, którzy zadowolili się bronieniem własnej bramki. Po godzinie gry ponownie swoich szans spróbował Siemaszko ale jeszcze tym razem piłka minimalnie minęła słupek. To co nie udało się Siemaszce po chwili uczynił Zbocień. Wykorzystał przy tym dośrodkowanie z rzutu rożnego Szwocha i głową zdobył bramkę kontaktową. Po zaledwie dwóch minutach stan gry się wyrównał. Świetną akcję na skrzydle przeprowadził Jazic, a akcję technicznym strzałem wykończył Siemaszko. Jeszcze przed końcem spotkania Siemaszko i Jazic mogli zamienić się rolami, ale ten ostatni fatalnie przestrzelił z kilku metrów.

Podobnie jak w dzisiejszym starciu Zagłębia z Koroną tak i tu do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej na indywidualną akcję zdecydował się Yannick Sambea. Piłkarz Arki uderzył potężnie z 25 metrów w samo okienko bramki i wywołał falę radości na stadionie.

Dzieła dopełnił w 113 minucie Rafał Siemaszko. Zdobył swoje drugie trafienie i ustalił wynik na 4:2.

Przepis na czwartkowy wieczór? Prowadzące grę Zagłębie, burza z gradem, czerwona kartka i zabójcze kontry Korony

Evertonowi wciąż mało! Walczą z Milanem o...

Futbol.pl

Inne artykuły