Zanim przyszedł słodki smak wygranej była porcja nerwów i strachu. Sędziowski niesmak na koniec (VIDEO)

Dodał: mpt
Data dodania: 04-09-2017 22:01

Reprezentacja Polski po pogromie z Danią na wyjeździe wcale nie zachwyciła w starciu z Kazachstanem. Trzeba było najeść się sporo strachu i nerwów, mimo szybkiego gola na 1:0, zanim poczuliśmy słodki smak zwycięstwa i kolejnych bardzo ważnych trzech punktów w el. MŚ 2018. Robert Lewandowski najpierw zdobył prawidłowego gola, ale sędziowie nie zauważyli, że piłka minęła linię. Potem rozjemcy oddali naszemu snajperowi bramkę, dyktując mocno naciąganego karnego.

Mecz 8. kolejki eliminacji MŚ 2018 w Rosji
POLSKA - KAZACHSTAN 3:0
Bramki:
Arkadiusz Milik 11, Kamil Glik 74, Robert Lewandowski 86 k.
Polska: 22. Łukasz Fabiański - 20. Łukasz Piszczek, 15. Kamil Glik, 2. Michał Pazdan, 13. Maciej Rybus - 10. Maciej Makuszewski (65. 16. Jakub Błaszczykowski), 19. Piotr Zieliński, 5. Krzysztof Mączyński (89. 18. Jan Bednarek), 7. Arkadiusz Milik, 11. Kamil Grosicki (90. 14. Łukasz Teodorczyk) - 9. Robert Lewandowski
Kazachstan: 1. Dawid Łorija - 16. Gafurżan Sujumbajew, 6. Jełdos Achmietow, 23. Jurij Łogwinienko, 4. Wiktor Dmitrienko, 18. Dmitrij Szomko - 21. Abzał Biejsiebiekow (86. 8. Aschat Tagybiergien), 5. Isłambiek Kuat, 7. Asłan Darabajew - 20. Siergiej Chiżniczenko (68. 19. Aleksiej Szczotkin), 14. Roman Murtazajew
Żółte kartki: Dmitrienko, Sujumbajew, Łogwinienko, Kuat
Sędziował: Andris Treimanis (Łotwa)
Widzów: 56 963

Jeśli to miało być 45 minut, które uspokoją polskich kibiców po klęsce w Kopenhadze, to się nie udało. Co prawda Polacy zaczęli spotkanie na Stadionie Narodowym dobrze, ale już w 4. minucie fatalnie piłkę stracił Piotr Zieliński i Darabajew potężną bombą postraszył Łukasza Fabiańskiego. Polscy kibice szybko mogli więc zapomieć o szansy Glika chwilę wcześniej. 

Zmarnowana okazja się nie zemściła, Polacy wrócili do dominowania na boisku i w 11. minucie dopięli swego . Rybus posłał długą piłkę w pole karne, akcję zamknął Makuszewski i zgrał głową przed bramkę. Milik dopadł do piłki i posłał ją do siatki.

Akcja w komplecie piłkarzy, którzy nie zaczęli meczu z Danią w pierwszym składzie. 

Dla Milika to pierwszy gol od meczu otwarcia Euro 2016 z Irlandią Północną. Na kolejne trafienie napastnik Napoli czekał 449 dni i 652 spędzonych na boisku minut. Polacy prowadzili, przeważali, ale brakowało koncentracji i dokładności. Jak Kamilowi Glikowi w 16. minucie. Doświadczony stoper za lekko zagrał głową do Fabiańskiego i piłkę przejął Chiżniczenko. Na szczęście wygonił się lekko z boku bramki i nie dał rady pokonać polskiego bramkarza. 

W odpowiedzi groźnie uderzył Grosicki z ostrego kąta w 19. minucie, ale nie trafił w bramkę. Lepiej byłoby, gdyby zgrał do Milika. Ten w 21. minucie o mały włos, a zdobyłby gola, dośrodkowując z rzutu wolnego. Loria z trudem sparował piłkę na rzut rożny. Po raz drugi Glikowi upiekło się w 23. minucie, gdy łatwo minął go Murtazajew, lecz dośrodkował fatalnie.

Polacy niby przeważali, ale okazji wielkich nie stwarzali. Dopiero w 38. minucie po świetnym zagraniu Lewandowskiego, który piętą założył ,,siatkę" rywalowi, w dobrej okazji znalazł się Milik, ale nie trafił w sytuacji sam na sam. 

Po przerwie miało być już lepiej, ale zaczęło się fatalnie. Po zamieszaniu w polu karnym Fabiańskiego pokonał Murtazajew, ale... Kazachowie chwilę wcześniej domagali się rzutu karnego po zagraniu ręką Michała Pazdana, ale szybko ucichli, gdy piłka wpadła do siatki. Po chwili znowu krzyczeli, bo sędzia gola nie uznał. Jeden z Kazachów stał bowiem w momencie strzału przez Fabiańskim i arbiter uznał, że brał udział w akcji, więc był na spalonym. Kibice na Narodowym odetchnęli z wielką ulgą, ale to był początek trudnych chwil. Kazachowie złapali wiatr w żagle i atakowali. Tylko dzięki ich niedokładności Polacy zawdzięczali to, że nadal było 1:0 dla gospodarzy. 

Polacy lekko się otrząsnęli, ale po strzale Grosickiego w Lewandowskiego nic się nie zmieniło, a Kazachowie coraz bardziej ochoczo szukali wyrównania. Do czasu. W 73. minucie Lewandowski kropnął z rzutu wolnego. Po ręcę Lorii piłka wpadła za linię bramkową, ale arbiter boczny z Łotwy nie zasygnalizował, że padł gol i nadal było 1:0...

Sędziowie ukradli Polsce bramkę, ale po chwili nic już nie mogło powstrzymać zmiany wyniku. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Glik mocnym strzałem głową uspokoił cały Stadion Narodowy. W końcówce ponownie nie popisali się sędziowie. Łogwinenko odepchął barkiem Lewandowskiego w polu karnym i sędzia... odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł sam ,,Lewy" i zdobył 47. gola w reprezentacji. 

Ostatecznie Polska po nerwach zrewanżowała się Kazachom za stratę punktów, czyli remis 2:2, na ich terenie na inaugurację kwalifikacji. Na dwie kolejki przed końcem Biało-Czerwoni są liderem grupy E, ale muszą się mieć na baczności. W październiku najpierw czeka Polskę mecz z Armenią na wyjeździe, a potem być może o awans z Czarnogórą. Póki co Czarnogóra i Dania, które zagrają ze sobą w 9. kolejce na terenie tej pierwszej, mają o 3 punkty mniej niż kadra Nawałki. 

Futbol.pl

Inne artykuły