Nice 1 Liga: Wymęczone zwycięstwo Łęcznej w starciu byłych przedstawicieli Ekstraklasy

Dodał: Marcin Kowalczyk
Data dodania: 09-09-2017 16:31

Górnik Łęczna pokonał przed własną publicznością z Podbeskidziem Bielsko Biała w 8 kolejce Nice 1 Ligi. To dopiero drugie zwycięstwo gospodarzy w tym sezonie.

Górnik Łęczna - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0
Bramka:
Szysz 83
Górnik: 79. Sergiusz Prusak - 18. Arkadiusz Kasperkiewicz, 64. Łukasz Sosnowski, 4. Rafał Kosznik - 6. Paweł Sasin, 17. Radosław Pruchnik (88, 20. Łukasz Wiech), 26. Tomasz Makowski (82, 21. Dariusz Jarecki), 5. Łukasz Tymiński, 11. Patryk Szysz - 15. Grzegorz Bonin, 96. Sebastian Szerszeń (65, 7. Michał Suchanek).
Podbeskidzie: 23. Wojciech Fabisiak - 25. Bartosz Jaroch, 4. Kamil Wiktorski, 8. Mariusz Malec, 92. Paweł Moskwik - 7. Szymon Sobczak (65, 70. Miłosz Kozak), 31. Łukasz Hanzel, 90. Adrian Rakowski, 41. Dimityr Ilijew (88, 17. Tomasz Podgórski), 11. Łukasz Sierpina - 9. Paweł Tomczyk (65, 94. Valērijs Šabala).
Żółte kartki: Tymiński, Pruchnik, Kosznik - Jaroch, Wiktorski.
Sędziował: Sylwester Rasmus

Zarówno Podbeskidzie jak i Łęczna pamiętają jeszcze swoje mecze w Ekstraklasie, a tu przyszło im rywalizować na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej, Dodatkowo nie jest to mecz o pierwsze miejsce w tabeli, a spotkanie dwóch drużyn, które słabo weszły w sezon. 

Spotkanie rozoczęło się w wykonaniu obu zespołów niemrawo. Pojedyńcze próby Bonina czy Hanzela, kończyły się niecelnym dośrodkowaniem lub strzałem w trybuny. Próbujące rozgrywać piłkę Podbeskidzie po zbliżeniu się pod pole karne głupiało i traciło futbolówkę. 

W 16 minucie w polu karnym na ziemi znalazł się Szerszeń, ale sędzia, pomimo głośnego niezadowolenia kibiców, nie wskazał na jedenastkę. Dopiero w 27 minucie Podbeskidzie groźnie dośrodkwoało w pole karne ale po zamieszaniu piłka znalazła się w rękach Prusaka. 

Swoich sił próbował jeszcze Jaroch ale tylko on wie czy to był strzał czy jedynie dośrodkowanie, które łatwo złapał Prusak. Po przerwie prostopadłe podanie otrzymał Salala i wychodził sam na sam z bramkarzem ale sędzia odgwizdał spalonego. Z kolei chwilę później mocny strzał z dystansu oddał Ilijew, lecz Prusak wybija na rzut rożny.

Wreszcie w 83 minucie nastąpiło przełamanie i mogliśmy zobaczyć bramkę. Piłka dość nieoczekiwanie znalazła się w polu karnym pod nogami Patryka Szysza, który, nie zastanawiając się długo, uderzył mocno lewą nogą, tuż pod poprzeczkę bramki Wojciecha Fabisiaka. W końcówce z odległości ok. 20 metrów strzelał jeszcze Ilijew, ale dobrze ustawiony Prusak pewnie chwyta piłkę.

Futbol.pl

Inne artykuły