Chwilo trwaj! Świetny poniedziałek z Ekstraklasą. Doliczony czas uratuje Nowaka?

Dodał: Adrian Łęczycki
Data dodania: 18-09-2017 19:19

Poniedziałek. Pierwszy dzień tygodnia. Pierwszy dzień po weekendzie. Przez wielu, najbardziej znienawidzony dzień tygodnia. Jednak po widowiskach takich, jak mecz Lechii z Jagiellonią, będziemy tęsknili za poniedziałkami. 

Mecz 9. kolejki Lotto Ekstraklasy sezon 2017/2018
LECHIA GDAŃSK - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 3:3
Bramki: 
Błażej Augustyn 11, Marco Paixão 59, 90 - Błażej Augustyn 24 (sam), Przemysław Frankowski 29, Fedor Černych 49 
Lechia: 1. Dušan Kuciak - 2. Mato Miloš, 23. Grzegorz Wojtkowiak, 26. Błażej Augustyn, 3. Jakub Wawrzyniak - 28. Flávio Paixão (52, 8. Romário Baldé), 30. João Nunes (52, 96. João Oliveira), 6. Simeon Sławczew, 7. Miloš Krasić (70, 9. Patryk Lipski), 27. Rafał Wolski - 19. Marco Paixão
Jagiellonia: 96. Damian Węglarz - 22. Rafał Grzyb, 5. Nemanja Mitrović, 16. Guti, 77. Piotr Tomasik - 21. Przemysław Frankowski (89, 28. Karol Świderski), 23. Piotr Wlazło, 6. Taras Romanczuk, 26. Martin Pospíšil (69, 9. Arvydas Novikovas), 10. Fedor Černych - 18. Cillian Sheridan (67, 44. Łukasz Sekulski)
żółte kartki: João Nunes, Sławczew, Kuciak - Wlazło, Novikovas
sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa)
widzów: 15 135

Dotychczas poniedziałki z Lotto Ekstraklasą były mniej więcej tak samo przyjemne, jak przygotowania do matury z matematyki. Taką małą maturę z matematyki przed tym meczem miał także Piotr Nowak, który jakby nie liczył, wychodziło, że 9 punktów po 9 kolejkach to będzie zbyt mało, aby zachować posadę w Gdańsku.

Dlatego też założenie Lechii było proste. Zrobić to, co tej drużynie w ostatnich sezonach wychodziło najlepiej, czyli ogranie na własnym stadionie Jagiellonii Białystok i skok w ligowej tabeli.

Pierwsze pół godziny meczu dało kibicom tyle jakości, ile ze cztery wcześniejsze poniedziałkowe mecze razem wzięte. W rolę głównego bohatera w tym fragmencie meczu wcielił się Błażej Augustyn. Defensor Lechii najpierw dał gospodarzom prowadzenie, a potem miłosiernie dał także wyrównanie gościom z Białegostoku.

Jagiellonia prezentów rozdawać jednak nie zamierzała. Jeszcze przed przerwą Frankowski dał prowadzenie przyjezdnym, pokazując działaczom Lechii, jak bardzo się pomylili, nie poznając na jego talencie.

Tuż po przerwie prowadzenie Jagiellonii podwyższył Cernych, a pozycja Piotra Nowaka zrobiła się mniej więcej tak samo stabilna, jak ta Mariusza Rumaka w Niecieczy i Dariusza Wdowczyka w Piaście Gliwice.

Lechię trzeba jednak pochwalić za to, że drużyna z Gdańska zareagowała na boiskowe wydarzenia. Gospodarze byli w stanie nawiązać kontakt, za sprawą trafienia Marco Paixao. Jednak na tym na długi czas skończyły się ofensywne popisy gospodarzy.

Wydawało się, że piłkarze Ireneusza Mamrota doskonale potrafili bronić wywalczonej przewagi. Jagiellonia trzymając się zasady, że najlepszą obroną jest atak, raz po raz sprawdzała Dusana Kuciaka. Słowak więcej goli nie wpuścił i dał Lechii szansę na odwrócenie losów meczu.

Gdańszczanie grali do końca i w końcu dopięli swego. W ostatniej akcji meczu, Węglarza pokonał Marco Paixao, który nie tylko zapewnił Lechii remis, ale prawdopodobnie uratował posadę Piotra Nowaka - przynajmniej na tydzień. 

Młoda gwiazda Manchesteru City z nową umową?

Chelsea tak łatwo nie odda Costy. Mistrz Anglii nie zejdzie z ceny

Futbol.pl

Inne artykuły