Żewłakow kolejny raz zabrał głos po odejściu z Legii. Zdradził kulisy odejścia Nikolicia, Prijovicia i Odjidji-Ofoe

Dodał: mpt
Data dodania: 21-09-2017 9:57

Michał Żewłakow stracił posadę dyrektora sportowego Legii Warszawa. W rozmowie z ,,Przeglądem Sportowym" nie ukrywa, że sam nie widział się w zespole Dariusza Mioduskiego, ale w pewnym momencie został dla piłkarzy i trenera Jacka Magiery. Dodał też, że nie spodziewał się zwolnienia w tym momencie. 

Myślałem, że to spotkanie o tym, co się wydarzyło i co możemy zrobić w najbliższych dniach. Zdawałem sobie sprawę, że przyjdzie moment, w którym poniosę konsekwencje za wyniki drużyny. Nie spodziewałem się zwolnienia

- zdradził kulisy rozstania z Legią Michał Żewłakow. 

Były już dyrektor Legii przyznał w rozmowie z ,,Przeglądem Sportowym", że żadnego polskiego klubu nie stać teraz na zatrzymywanie swoich największych gwiazd. Legia, Lech, Lechia i inne kluby nie wytrzymują konkurencji wielu zagranicznych klubów. 

Jeśli np. Dominik Nagy dostanie ofertę z Premier League za milion euro rocznie netto, to jakie będzie miała argumenty? Może zażądać wysokiej kwoty. Jeśli kupujący uzna ją za zaporową, co będzie? Jęki piłkarza i menedżera. Problem podłapią dziennikarze i klub musi się w końcu ugiąć. Dopóki nie będzie go stać płacić więcej niż pół miliona euro za sezon, to taki kłopot będzie co pół roku

- stwierdził Żewłakow.

Tym tłumaczy fakt, że z Legii w jednym momencie odeszli Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović, chociaż klub chciał sprzedać tylko pierwszego. Nie ukrywał też, że Vadis Odidja-Ofoe od początku planował grać w Legii tylko przez rok, jeśli udałoby mu się - a zrobił to - odbudować po nieudanym okresie w Norwich City. Żewłakow podkreślił, że Borussia Dortmund też sprzedała Ousmane Dembele, wiedząc, że po ewentualnym odrzuceniu oferty z FC Barcelona nie będzie miała pożytku z piłkarza.

Żewłakow nie ukrywa, że dużo lepiej niż z Mioduskim współpracowało mu się z Bogusławem Leśnodorskim. 

Pracę w Legii dzielę na 3,5 roku z prezesem Leśnodorskim i osiem miesięcy z prezesem Mioduskim. Odczułem dużą zmianę. Zimą nie zostałem odsunięty, ale nowemu właścicielowi powiedziałem, że do takiego stylu pracy chyba nie pasuję. Nie jestem, albo inaczej – nie byłem wykwalifikowanym dyrektorem sportowym. Byłem aktorem bez szkoły aktorskiej, który cztery lata grał rolę i wszystkim się podobało. Aż przyszedł moment, w którym przestało się podobać i dlatego znikam z ekranu

- przyznał Żewłakow.

Kolejna gwiazda zostaje na Estadio Santiago Bernabeu. Miliard euro odstępnego!

Trudne zadanie przed Fabiańskim. Polak będzie musiał zatrzymać gwiazdy

Futbol.pl

Inne artykuły