"Banda Świrów" jedzie dalej. Lewandowski nie odmienił Zagłębia

Dodał: Adrian Łęczycki
Data dodania: 29-11-2017 22:09

Korona Kielce nie przestaje zadziwiać. Podopieczni Gino Lettieriego do fantastycznej postawy w Lotto Ekstraklasie dołożyli także sukces w Pucharze Polski, awansując do półfinału tych rozgrywek.

KORONA KIELCE - ZAGŁĘBIE LUBIN 2:0
Bramki: 
Łukasz Janoszka 8 (sam), Fabian Burdenski 82 
Korona: 33. Zlatan Alomerović - 26. Bartosz Rymaniak, 5. Adnan Kovačević, 23. Elhadji Pape Diaw (83, 32. Radek Dejmek), 19. Ken Kallaste - 21. Łukasz Kosakiewicz, 20. Fabian Burdenski, 14. Jakub Żubrowski, 8. Mateusz Możdżeń - 89. Elia Soriano (85, 9. Nika Kaczarawa), 6. Goran Cvijanovič (67, 22. Ivan Jukić). 
Zagłębie: 1. Martin Polaček - 4. Aleksandar Todorovski, 33. Ľubomír Guldan, 3. Saša Balić, 24. Jakub Tosik (78, 13. Dawid Pakulski) - 89. Patryk Tuszyński, 25. Adam Matuszczyk, 20. Jarosław Kubicki, 19. Filip Jagiełło (66, 7. Krzysztof Janus), 14. Łukasz Janoszka - 70. Jakub Świerczok (85, 9. Arkadiusz Woźniak). 
żółte kartki: Diaw, Kovačević - Świerczok, Todorovski. 
sędziował: Daniel Stefański

Korona sensacyjnie wygrała pierwszy mecz z Zagłębiem Lubin, znacznie przyczyniając się do zwolnienia Piotra Stokowca z tego klubu. Teraz, już pod wodzą Mariusza Lewandowskiego, "Miedziowi" próbowali odrobić straty z pierwszego spotkania.

Zadanie, jakie postawili przed sobą piłkarze, trenerzy i działacze Zagłębia Lubin, bardzo szybko zostało mocno skomplikowane. Już w 8. minucie Korona wyszła na prowadzenie za sprawą trafienia... Łukasza Janoszki, który zanotował samobójcze trafienie.

Szybko stracona bramka bardzo mocno zdezorientowała gości, którzy w momencie stracili pomysł na to, jak walczyć z Koroną i odrabiać straty. Mariusz Lewandowski, który od kilkudziesięciu godzin prowadzi kielecki klub starał się wpłynąć na ekipę Zagłębia.

"Miedziowi", których ataki były bezpłciowe, mimo licznych prób i ambicji, nie potrafili poważniej zagrozić bramce Korony. Trzeba także przyznać, że gospodarze doskonale się bronili i nie dopuszczali przyjezdnych do klarownych sytuacji bramkowych.

Taka taktyka Korony opłaciła się do ostatniego gwizdka sędziego. Gospodarze w końcówce wykorzystali to, że goście całkowicie się otworzyli, w 82. minucie podwyższając prowadzenie na 2:0. Co warte zaznaczenia, trafienie zaliczył Fabian Burdenski.

Pazdan zmienił agencję menedżerską. To zapowiada transfer z Legii? Reprezentant Polski nie chciał do Chin

Wieczór sensacji we Francji. Monaco i Lyon zapewniły tytuł PSG?

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły