Jest Korona, jest show! Tym razem kielczanie rozkręcili Kraków

Dodał: Adrian Łęczycki
Data dodania: 04-12-2017 19:37

Gdyby Korona Kielce grała w Lotto Ekstraklasie co poniedziałek, nie mielibyśmy nic przeciwko. Podopieczni Gino Lettieriego, podobnie jak Górnik Zabrze, są w tym sezonie gwarancją piłkarskiego show. Tym razem kielczanie promocję futbolu dali w Krakowie.

CRACOVIA - KORONA KIELCE 2:2
Bramki: 
Javi Hernández 9, Krzysztof Piątek 47 - Marcin Cebula 37, Radek Dejmek 49 
Cracovia: 29. Grzegorz Sandomierski - 87. Diego Ferraresso, 39. Michał Helik, 4. Piotr Malarczyk, 33. Kamil Pestka - 11. Mateusz Wdowiak(60, 23. Jaroslav Mihalík), 34. Ołeksij Dytiatjew (60, 5. Miroslav Čovilo), 25. Szymon Drewniak, 19. Javi Hernández, 7. Jakub Wójcicki (81, 77. Sebastian Strózik) - 99. Krzysztof Piątek. 
Korona: 1. Maciej Gostomski - 26. Bartosz Rymaniak, 32. Radek Dejmek, 5. Adnan Kovačević, 19. Ken Kallaste (77, 20. Fabian Burdenski) - 21. Łukasz Kosakiewicz (46, 6. Goran Cvijanovič), 8. Mateusz Możdżeń, 14. Jakub Żubrowski, 7. Marcin Cebula - 9. Nika Kaczarawa (90, 23. Elhadji Pape Diaw), 16. Maciej Górski. 
żółte kartki: Dytiatjew, Čovilo - Rymaniak, Kosakiewicz, Kovačević, Burdenski, Cebula. 
sędziował: Paweł Raczkowski

Starcie Cracovii z Koroną śmiało można było zakwalifikować, jako starcie największego rozczarowania z największą rewelacją tego sezonu. Przy Kałuży jednak obydwie ekipy miały ten sam cel, zdobyć komplet oczek, niezależnie od okoliczności.

Do realizacji tego zadania lepiej przygotowana wydawała się być Cracovia, która dość szybko, bo już 10. minucie wyszła na prowadzenie. Gola dla "Pasów" zdobył Javi Hernandez, finalizując bardzo ładną akcję gospodarzy.

Korona przyzwyczaiła już w tym sezonie, że nawet stracone bramki jej nie przerażają, a wręcz mobilizują do lepszej gry i odrabiania strat. Tak tez było i tym razem, a wyrównanie przyjezdnym jeszcze przed przerwą dał Marcin Cebula.

W drugiej połowie scenariusz się powtórzył. Znowu szybko na prowadzenie wyszła Cracovia, bo już w 48. minucie na 2:1 trafił Piątek, ale błyskawicznie Korona wyrównała, a remis gościom dał Dejmek.

Wyrównująca bramka Dejmka była ostatnim trafieniem, jakie zobaczyliśmy w tym meczu. Co prawda jedni i drudzy mieli jeszcze swoje okazje, ale przy Kałuży w Krakowie więcej bramek już nie oglądaliśmy.

Remis na pewno nie zadowala żadnej ze stron. Jeden punkt pozwolił Cracovii wskoczyć na 12. miejsce w tabeli, z kolei Korona wyprzedziła Jagiellonię i znowu jest na podium.

Wenger chce wzmocnień. Na celowniku ważny piłkarz Sevilli

Jozak będzie ściągał piłkarzy z Chorwacji? Legia interesuje się bramkarzem

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły