Lechowi groziłby walkower? Dzięki Nenadowi Bjelicy nie doszło do wielkiego zamieszania

Dodał: mpt
Data dodania: 12-02-2018 14:05
Lechowi groziłby walkower? Dzięki Nenadowi Bjelicy nie doszło do wielkiego zamieszania

Czujność Nenada Bjelicy uratowała Lechowi Poznań... punkt w meczu wyjazdowym z Arką Gdynia (0:0)? Gdyby nie chorwacki szkoleniowiec, to po meczu powstałoby zamieszanie, a Arka mogłaby próbować domagać się walkowera.

W 78. minucie meczu na boisku w barwach Lecha biegało dwóch graczy spoza Unii Europejskiej - Ukraińcy Wołodymyr Kostewycz i Ołeksiej Chobłenka. Lech remisował 0:0, a trener Bjelica chciał wygrać w Gdyni i nie pozwolić, by przewaga Legii Warszawa w tabeli wzrosła. Zamierzał więc wpuścić na boisko bośniackiego napastnika Elvira Koljicia za Szweda Nicklasa Barkrotha. 

W tej sytuacji musiał jednak zdjąć z boiska też któregoś z Ukraińców, a że chciał jednak zdobyć bramkę i wygrać, wybór padł na Wołodymyra Kostewycza, którego miał zastąpić Piotr Tomasik. Kierownik Lecha Mariusz Skrzypczak przygotował obie zmiany. Pierwszy z dwójki rezerwowych na boisku miał zameldować się Koljić, a to oznaczałoby, że przynajniej przez moment, chociaż podczas przerwy w grze, na boisku w barwach Lecha przebywałoby trzech graczy bez paszportu kraju Unii Europejskiej. Na kolejność zmian zwrócił uwagę Bjelica i ostatecznie najpierw z boiska zszedł Kostewycz, a dopiero po chwili wszedł Koljić. 

Co byłoby jednak, gdyby nie uwaga Bjelicy? Nie jest to jednoznaczne. 

Gdyby zmiana została dokonana w odwrotnej kolejności, nie ukrywam, że mielibyśmy problem i sprawa musiałaby trafić na posiedzenie komisji. Nie wiem, jak zostałaby ostatecznie zinterpretowana, ale prawdopodobnie kontestowałaby ją któraś ze stron. Przepis bowiem nie uściśla, w jakiej kolejności przeprowadzone mają zostać zmiany. Mówi o tym, że w meczu nie może brać udziału więcej niż dwóch obcokrajowców, więc pozostaje pole do interpretacji. A ponieważ nie było dotąd takiego przypadku, nie ma też orzecznictwa. Gdyby gra została wznowiona w obecności trzech cudzoziemców, nie byłoby żadnych wątpliwości

- stwierdził w rozmowie z serwisem Poznan.wyborcza.pl Marcin Steafański, szef departamentu rozgrywek PZPN. 

Dodał jednocześnie, że jego zdaniem w takim przypadku jak ten z Gdyni kluczowy jest wpływ na grę, a skoro ta nie zostałaby wznowiona, to o wpływnie nie byłoby mowy. To jednak tylko opinia Stefańskiego, a decyzja Komisji Ligi mogłaby być jednak inna. Czujność Bjelicy spowodowała, że cała sprawa ma jednak charakter tylko hipotetyczny. Warto jednak też dodać, że wystarczyło zmienić układ roszad, czyli Kostewycza zastąpić Koljiciem, a Barkrotha Tomasikiem i zagrożenia nie byłoby wcale.

Już po pierwszej wiosennej kolejce pierwszy trener straci pracę? Maciej Bartoszek na wylocie z Bruk-Bet Termaliki!

To będzie ofensywna niespodzianka transferowa Legii? Trwają rozmowy w sprawie Chorwata

Futbol.pl

TAGI

ANKIETA

W przypadku przeprowadzenia zmian, które planował Lech, Komisja Ligi powinna...

Ukarać Lecha walkowerem
Utrzymać wynik z boiska
Nie mam zdania

Inne artykuły