Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Porażka Polek i koniec marzeń o mundialu

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 13-06-2018 14:16
Porażka Polek i koniec marzeń o mundialu

Podczas wtorkowego popołudnia w ramach eliminacji do mistrzostw świata na Kolporter Arenie w Kielcach zmierzyły się ze sobą kobiece reprezentacje Polski oraz Szkocji. Przed rozpoczęciem meczu odbyła się ceremonia złożenia podziękowań Darii Kasperskiej i Darii Antończyk, czyli dwóm zasłużonym reprezentantkom Polski.

Mylił się ten, kto przybył na to spotkanie z przeświadczeniem, że będzie to mecz ekip „słabych płci”. Ani Polki ani Szkotki nie obawiały się gry kontaktowej, co skutkowało wieloma sytuacjami stykowymi. Delikatne odepchnięcia? Zapomnijcie! Walka bark w bark? Jak najbardziej! Dziewczyny walczyły o każdy centymetr boiska i żadna z nich nie zamierzała odpuszczać swojej rywalce.

Wynik w 6. minucie otworzyła reprezentantka polski – Dżesika Jaszek, która z ostrego kąta uderzyła w tak fantastyczny sposób, iż piłka wylądowała w siatce. Po tej bramce Polki nieco się cofnęły, co mogło się zemścić już w 23 minucie, ale Dagmara Grad uchroniła swój zespół od utraty gola. Wynik 1:0 utrzymał się do końca pierwszej połowy w czym spora zasługa także naszej bramkarki – Katarzyny Kiedrzynek.

Po zmianie stron naszym reprezentantkom dopisało szczęście. W 66. minucie Dominika Grabowska dośrodkowała, a Sophie Howard podczas próby wybicia futbolówki wykonała wślizg w sposób tak niefortunny, iż trafia do własnej bramki. To właśnie od tego momentu jak na ironię zaczęły się kłopoty Polek! Reprezentacja Szkocji przycisnęła nasze piłkarki w kapitalny sposób, a porzekadło, że "2:0 to niebezpieczny wynik" znowu się sprawdziło... W 78. minucie po dośrodkowaniu Kim Little z rzutu wolnego nikt nie przeciął lotu piłki i ta wpadła do bramki. Dwie minuty później błąd polskiej defensywy wykorzystała Jane Ross i mieliśmy już remis. Jak się okazało to jednak nie był koniec goli w tym meczu. W 90. minucie spotkania - Lisa Evans pognała lewym skrzydłem i z narożnika pola karnego precyzyjnym strzałem skierowała piłkę w długi róg bramki Katarzyny Kiedrzynek. A jeszcze wcześniej, w 84. minucie, Polki miały szcześnie, bo potężna bomba sprzed pola karnego w wykonaniu Erin Cuthbert mogła dać gola - piłka odbiła się od poprzeczki bramki Kiedrzynek

Porażka w Kielcach oznacza, że polskie piłkarki definitywnie straciły szanse, aby awansować do mistrzostw świata.

Szkotki górowały nad nami nie tylko wyszkoleniem technicznym, ale przede wszystkim przygotowaniem fizycznym. Trener Miłosz Stępiński przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywał chociażby w słabym poziomie naszej rodzimej ligi. Na przykładzie swoich zawodniczek podkreślał ogromną różnicę w wyszkoleniu pomiędzy tymi reprezentantkami, które grają w Ekstralidze kobiet a tymi, które na co dzień występują w zachodnich klubach.

Po tym meczu widać było, iż wynik pierwszego starcia obu drużyn, który padł w Glasgow (3:0 dla Szkocji), nie był przypadkiem i Szkotki są po prostu lepszą piłkarsko drużyną. Pokazuje to chociażby ranking UEFA, gdzie kadra Szkocji zajmuje 22. miejsce, zaś Polki znajdują się na 32. pozycji.

Jak podkreślał trener Stępiński - w piłce męskiej rankingi nie mają, aż takiego znaczenia jak w piłce kobiecej, w której drużyna zajmująca dziesięć pozycji wyżej od swoich rywalek w 9 na 10 przypadkach po prostu zwycięży.

Na zakończenie wypada tylko żałować, iż kobieca piłka nożna w Polsce to wciąż sport mocno niedoceniany. Kto wie czy, gdyby działacze pochylili się nad kobiecą stroną piłki nożnej w naszym kraju ta nie byłaby powodem takiej samej radości co ta, którą doświadczamy dzięki naszej męskiej kadrze.

Autor tekstu: Jakub Zaczkiewicz

Inne artykuły