Genk - Burić 2:0. Bezbarwny Lech grzebie szanse na awans | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Genk - Burić 2:0. Bezbarwny Lech grzebie szanse na awans

Dodał: Adrian Łęczycki
Data dodania: 09-08-2018 21:36
Genk - Burić 2:0. Bezbarwny Lech grzebie szanse na awans

Lech Poznań powoli żegna się z pucharami. "Kolejorz", który w Lotto Ekstraklasie kroczy od wygranej do wygranej, nie dał sobie szans, aby powalczyć o awans z belgijskim Genk.

GENK - LECH POZNAŃ 2:0
Bramki:
Malinovsky 44, Samata 57
KRC Genk: Vuković – Maehle, Dewaest, Lucumi, Uronen – Berge, Malinovsky, Pozuelo  – Trossar (82. Zegrovad), Ndongala – Samata (65. Gano) 
Lech Poznań: Buřič – Orlowski, Rogne (68. Vujadinović), De Marco – Makuszewski (57. Jóźwiak), Cywka, Tralka, Kostevyč – Gajos – Gytkjaer, Jevtić (75. Tomczyk) 

Występy Lecha Poznań w tym sezonie Lotto Ekstraklasy pozwalały mieć nadzieję, że z wyjazdu do Genk, Lech przywiezie wynik,który pozwoli myśleć w rewanżu o awans do dalszych gier. Jednak na nadziejach się skończyło, bo "Kolejorz" w starciu z wyżej notowanym rywalem nie dał sobie nawet szansy na powalczenie o awans.

Od samego początku gospodarze raz po raz nękali rozbitą i rozkojarzoną defensywę Lecha. Tylko dzięki fantastycznej postawie Jasmina Buricia, Lech nie przegrywał po dwóch kwadransach 0:2. Jednak co nie udało się gospodarzom w pierwszych 30. minutach, udało się w trzecim kwadransie. Kolejna ofensywna akcja Genk i w 44. minucie sposób na pokonanie Buricia znalazł Malinovsky.

Po przerwie obraz gry był identyczny, jak w pierwszej połowie. Lech szukał swoich szans, ale to gospodarze większą kulturą gry kreowali kolejne akcje i ostrzeliwali bramkę Buricia z coraz to lepszych sytuacji. W drugiej połowie jednak zdobycie bramki przyszło gospodarzom dużo wcześniej, a na 2:0 podwyższył Samata w 57. minucie meczu.

Z przebiegu gry wypadało liczyć na "Djurdjević time" i jakiś zryw i bramkę Lecha. "Kolejorz" sposobu na pokonanie rywala jednak nie znalazł i z bagażem dwóch bramek wraca na Bułgarską, gdzie jednak o awans będzie piekielnie ciężko.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły