Nie ma już słabych drużyn. Kompromitacja Legii z mistrzem Luksemburga | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Nie ma już słabych drużyn. Kompromitacja Legii z mistrzem Luksemburga

Dodał: Adrian Łęczycki
Data dodania: 09-08-2018 22:32
Nie ma już słabych drużyn. Kompromitacja Legii z mistrzem Luksemburga

Kolejna kompromitacja Legii Warszawa. Mistrzowie Polski, pod wodzą tymczasowego trenera - Aleksandara Vukovicia, okazali się zespołem słabszym od mistrza Luksemburga - F91 Dudelange.

LEGIA WARSZAWA - F91 DUDELANGE 1:2
Bramki: 
Carlitos 27 - Clément Couturier 24, David Turpel 62 (kar)
Legia: 1. Arkadiusz Malarz - 4. Mateusz Wieteska, 34. Iñaki Astiz, 2. Michał Pazdan, 21. Dominik Nagy - 53. Sebastian Szymański (65, 23. Mateusz Żyro), 6. Chris Philipps, 29. Krzysztof Mączyński, 26. Cafú (46, 19. José Kanté), 18. Michał Kucharczyk - 27. Carlitos (82, 5. Mateusz Hołownia). 
Dudelange: 1. Jonathan Joubert - 24. Edisson Jordanov, 5. Tom Schnell, 26. Jerry Prempeh, 39. Aniss El Hriti - 10. Dominik Stolz, 22. Stélvio Cruz (73, 8. Mario Pokar), 6. Marc-André Kruska, 9. Danel Sinani, 14. Clément Couturier (80, 28. Nicolas Perez) - 21. Patrick Stumpf(58, 77. David Turpel). 
żółte kartki: Cafú - Jordanov, Schnell. 
czerwona kartka: Iñaki Astiz 

Wstyd, hańba, dramat, kompromitacja i można tak dalej wymieniać. Inaczej nie można opisać tego, jaką reklamę polskiej piłki zrobiła Legia Warszawa w starciu z F91 Dudelange. Mistrzowie Polski, którzy z mistrzem Luksemburga grali o ratowanie sezonu, ratowanie twarzy i ratowanie budżetu, totalnie zawiedli w konfrontacji z teoretycznie znacznie słabszym rywalem.

Na papierze, wszystkie argumenty przemawiały za Legią. Na konferencji prasowej pewny siebie był tymczasowy trener gospodarzy, Aleksandar Vuković. Pewność siebie mistrzów Polski skończyła się wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Kiedy przyszło do wymiany piłkarskich argumentów, mistrzowie Luksemburga pokazali, jak grać w piłkę.

Vuko przed meczem twierdził, że dzisiejszy rywal Legii, jest bardziej beznadziejny od jego zespołu. A tutaj cyk i zajętego dyskusją z sędzią Nagy'ego objechał jeden z piłkarzy Dudelange, a do bramki Malarza trafił Courturier.

Legia odpowiedziała natychmiastowo, błąd rywali wykorzystał Carlitos i wydawało się, że gospodarze zaczną grać w piłkę. Ale nic bardziej mylnego. Tuż przed przerwą fatalnie zachował sie Pazdan, sytuację ratował Astiz, ale w taki sposób, że faulował wychodzącego na czystą pozycję rywala i wyleciał z boiska.

No ale w końcu Legia w dziesiątkę ze Spartakiem Trnava grała lepiej i dominowała. Ale nie dzisiaj. Dudelange wykorzystało braki kadrowe gospodarzy i ponownie wyszło na prowadzenie. Szymański we własnym polu karnym faulował jednego z rywali, a jedenastkę na gola zamienił Turpiel.

Gościom jednak było wciąż mało i tylko dzięki furze szczęścia, Legia nie jedzie na rewanż do Luksemburga z dwoma bramkami do odrobienia. Jednak przy takiej grze i jedna bramka straty do odrobienia, plus strzelenie miminum dwóch bramek na wyjeździe wydaje się być misją niewykonalną.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły