Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Tomasz Hajto twierdzi, że PZPN nie poradził sobie z problemem korupcji: To mnie boli, że ludzie bardzo zamieszani w przeszłości w korupcję dalej działają w polskiej piłce

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 12-01-2019 15:55
Tomasz Hajto twierdzi, że PZPN nie poradził sobie z problemem korupcji: To mnie boli, że ludzie bardzo zamieszani w przeszłości w korupcję dalej działają w polskiej piłce

Tomasz Hajto, były reprezentant Polski, obecnie agent piłkarski i komentator stacji Polsat w rozmowie dla "Przeglądu Sportowego" mówi, że PZPN nie poradził sobie z korupcją.

Popularny "Gianni" przypomina lata 90- te i początki swojej kariery. W polskiej lidze panowała wtedy wszechobecna korupcja, mecze były "układane". Hajto twierdzi, że porażką polskich władz piłkarskich jest fakt, że obecnie wiele osób, które w przeszłości były zamieszane w afery korupcyjne, dalej działa w futbolu.

- To były czasy wielkich układów. Zresztą do dzisiaj się to ciągnie, bo uważam, że jedną z rzeczy, z którą nie poradził sobie PZPN, jest korupcja. To mnie boli. Dla mnie to tragedia, że Hermes - broń Boże, nie jestem rasistą - który został prawomocnie skazany za korupcję, szkoli dzisiaj młodzież w polskiej piłce. Skandalem jest, że przyjęto go na kurs trenerski w PZPN - mówi Hajto.

O sobie twierdzi, że jest "czysty" i nigdy nie brał udziału w korupcyjnym procederze.

- Mogę z podniesionym czołem powiedzieć, że nigdy nie wziąłem złotówki za jakiś mecz ani żadnego nie sprzedałem. Były propozycje, przeciwnicy przychodzili do szatni i namawiali, ale mówiłem, że nie ma szans - opowiada "Gianni".

Były zawodnik Schalke 04 Gelsenkirchen wspomina pamietny mecz Górnika Zabrze z Legią Warszawa, który był rozgrywany w ostatniej kolejce sezonu 1993/94. Górnik musiał przy Łazienkowskiej wygrać, aby zdobyć tytuł mistrza Polski. Legii wystarczał remis, który ostatecznie padł (1:1).

-Żaden z chłopaków z Górnika nie sprzedał meczu, tylko raczej Legia zapłaciła sędziemu. Wojtek Kowalczyk powiedział do mnie na murawie, że arbiter dostał więcej niż wszyscy piłkarze Górnika mają do podziału za wygranie mistrzostwa. Powiedziałem sędziemu, żeby dał mi czwartą czerwoną kartkę i zakończył mecz, a on na to, że jeśli Legia nie strzeli na 1:1, to "wykartkuje" Górnika i Legia dostanie walkowera - wspomina Hajto.

TAGI

Inne artykuły