Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

11 SEZONU LA LIGA WG FUTBOL.PL!

Dodał: Jan Nadolny
Data dodania: 10-06-2021 7:58
11 SEZONU LA LIGA WG FUTBOL.PL!


Jedenastka La liga jest trzecim i ostatnim zestawieniem podsumowującym sezon 20/21 w wybranych ligach europejskich. Nie czas na rozpamiętywanie minionych rozgrywek, gdy za 2 dni rozpoczyna się Euro 2020. Tejże okoliczności, w której miejmy nadzieję nasza reprezentacja będzie uczestniczyła aż do dnia finału, poświęcimy znakomitą większość nadchodzących publikacji. Póki co jednak, zapraszam do zapoznania się z naszą drużyną sezonu ligi hiszpańskiej! 

Tradycyjnie przypominam o znaczeniu wyrazów i liczb widniejących w nawiasach obok nazwisk zawodników. W przypadku bramkarzy widoczne są kolejno nazwa klubu, l. rozegranych meczów, l. wpuszczonych bramek oraz l. czystych kont. Natomiast u graczy z pola: nazwa klubu, l. rozegranych meczów, l. zdobytych bramek i zanotowanych asyst.  
Przytaczane w tekście dane i statystyki zaczerpnąłem ze stron “transfermarkt.pl” oraz “whoscored.com”. 

*            *             *

Bramkarz sezonu - Jan Oblak (Atletico Madryt, 38/25/18): 

Słoweniec zaliczył kolejny wybitny sezon w barwach Atletico, co zaowocowało zdobyciem piątego w karierze Trofeo Zamora dla najlepszego bramkarza La Liga. 28-latek jest jednym z trzech bramkarzy w historii, którym udało się to osiągnąć. Oprócz Oblaka, sztuki tej dokonali Antoni Ramallets i Victor Valdes - obaj broniąc dostępu do bramki FC Barcelony. Tegoroczny laureat jest zatem pierwszym bramkarzem z innego klubu niż Blaugrana oraz pierwszym obcokrajowcem, który znalazł się w gronie rekordzistów! Z pełną świadomością można nazywać go żywą legendą Atleti, jak i całej La Liga. We wszystkich ligach top 5, kluczem do mistrzostwa kraju była przewaga nad rywalami w organizacji gry obronnej. A fundamentem zwycięskiej w Hiszpanii drużyny Los Colchoneros był właśnie Jan Oblak. Odkąd tylko trafił do zespołu Diego Simeone, z marszu wskoczył na najwyższą światową półkę. W lipcu stuknie mu 7 lat gry dla madrytczyków, a nie rozegrał przez ten czas jeszcze ani jednego, choćby przeciętnego sezonu. Nieustannie utrzymuje bardzo wysoką dyspozycję i jest czołowym budowniczym każdego triumfu Atletico. Prezentuje pełną gamę umiejętności oraz interwencji. Nie można nazwać go ani typowym showmanem, słynnym z efektownych parad, ale zawodzącym przy pozornie prostszych sytuacjach, ani golkiperem, który broni pewnie, lecz nie notuje żadnych obron wyjątkowych. Rzadko bowiem zdarzają mu się jakiekolwiek błędy, a z kolei nierzadko popisuje się zablokowaniem piłki przez wielu widzianej już w bramce. Po prostu – jeden z najlepszych bramkarzy świata ostatnich lat! 

Wyróżnienia: Thibaut Courtois (Real Madryt CF, 38/28/17), Yassine Bounou (Sevilla FC, 33/28/15), Alex Remiro (Real Sociedad, 38/38/14). 

 

Lewy obrońca sezonu - Jordi Alba (FC Barcelona, 35/3/7): 

Sezon 20/21 w wykonaniu 32-letniego obrońcy Barcy był istną podróżą w czasie. Zdawać by się mogło, że znów możemy podziwiać niezmordowanego, skutecznego w obronie, niezwykle kreatywnego i precyzyjnego pod polem karnym przeciwnika 23-letniego Albę, którego genialne występy na Euro 2012 oglądane z miejskich telebimów ożyły szczęśliwie w mojej pamięci. Nie oznacza to jednak, że przez te 9 lat Hiszpan prezentował niski poziom. Wręcz przeciwnie. Utrzymywał stabilną, wysoką formę, a słabsze chwile przytrafiały mu się bardzo sporadycznie. Lecz w ostatnim czasie, podobnie jak cała Barcelona, nie błyszczał tak jak przed laty (szczególnie w grze ofensywnej, która zawsze była jego żywiołem). W minionej kampanii, pomimo upływającego czasu, imponująco prezentował się zarówno ze strony kondycyjnej, jak i wspomnianej ofensywnej. Chociaż jego ulubioną pozycją jest lewa obrona w klasycznej czwórce, w zaproponowanej przez Ronalda Koemana niestandardowej dla Alby formacji z dwoma wahadłowymi, doświadczony piłkarz odnalazł się bez większych problemów. Miejmy nadzieję, iż niezależnie od wszelkich zmian i przeszkód, będziemy mogli cieszyć oczy niesamowitym zgraniem Jordiego Alby i Leo Messiego, który bez owocnej współpracy z Hiszpanem nie zostałby najjaśniejszą postacią naszej jedenastki - ale do pozycji Argentyńczyka jeszcze długa wędrówka.  

Wyróżnienia: Javi Galan (SD Huesca, 37/1/2), Jose Gaya (Valencia CF, 33/1/7), Marcos Acuna (Sevilla FC, 30/1/2). 

 

1. Środkowy obrońca sezonu - Jules Kounde (Sevilla FC, 34/2/1): 

W zakończonych niedawno rozgrywkach kibicom było dane podziwiać naprawdę wielu wspaniałych stoperów. Wybrać mogłem tylko dwóch, więc z niezwykle wyrównanego peletonu, na kanwie osobistych upodobań wywyższyłem Julesa Kounde i Stefana Savicia. Spośród nich wyżej ulokowałem Francuza. 22-latek jest przodownikiem coraz odważniej rozpychającego się w najpoważniejszym futbolu innowacyjnego nurtu środkowych obrońców. Poruszanie się z piłką, dynamika i zwrotność na poziomie zawodnika ofensywnego, znakomite ustawianie się, wysoka mobilność oraz przenikliwe czytanie pola gry to główne cechy fenomenalnego stopera Sevilli. Kounde choć niewysoki, bo mierzący jedynie 1,78 metra, jest po prostu wzorem nowoczesnego obrońcy. Wszechstronność oraz wielozadaniowość są w jego przypadku szalenie wywindowane. Pozornym minusem zdaje się być niski wzrost, jednakże to dzięki niemu Francuz posiadł absolutnie niespotykane na tej pozycji wyróżniki. Jego styl gry to kompletne indywiduum. Trudno byłoby znaleźć w kartach historii podobnych do niego stoperów. Dodawszy do tego fakt wysokiej skuteczności sposobu gry Kounde, możemy odnotować zakończenie poszukiwań nowej receptury na ideał nowoczesnego środkowego obrońcy. On ma bowiem wszystko, by w niedalekiej przyszłości stać się najlepszym na tej pozycji na świecie. 

 

2. Środkowy obrońca sezonu - Stefan Savić (Atletico Madryt, 33/1/0): 

Sposób w jaki opisałem powyżej Kounde  jasno wyraża, że najbardziej cenię obrońców wszechstronnych, nieprzypisanych na amen do nominalnej pozycji. Jednakże podobnie jak w wielu, jeśli nie we wszystkich sferach życia a zatem także i w futbolu, ważny jest balans. By jeden z obrońców mógł ryzykować, rozgrywać, wychodzić do przodu i efektownie blokować, potrzebny jest mu asekurant. Ostoja, która dzięki swojemu charakterowi, pewności, charyzmie i stałości w poczynaniach pozwala błyszczeć innym. Dlatego obok Francuza nie stawiam Pau Torresa, który dzięki wspaniałej grze dla Villarealu prawdopodobnie na Euro 2020 będzie podstawowym stoperem drużyny Luisa Enrique i z pewnością zasługuje także na zaszczytne miejsce u nas. Tę pozycję zajmuje 30-letni Czarnogórzec, któremu daleko do współczesnej wizji wszechstronnego stopera. Savić jest tylko i aż niebywale solidnym, silnym, skutecznym, stabilnym środkowym obrońcą. W minionym sezonie, według mnie to właśnie Oblak, Savić, czekający jeszcze na kilka zdań o sobie Koke i Luis Suarez, który pomimo mojej niezmierzonej sympatii nie znalazł się w jedenastce sezonu, byli czteroczęściowym kluczem do tegorocznego mistrzostwa Hiszpanii Atletich. Los Colchoneros odnieśli triumf w La Liga dzięki skrupulatnej grze obronnej na przełomie całego sezonu. Nie bez powodu wśród wyróżnionych znajduje się dwóch kolegów z zespołu Savicia. A samego Czarnogórca można nazwać wręcz talizmanem, gdyż na pięć meczów ligowych, które ominął w tej kampanii Atletico zaliczyło remis i 2 porażki. Tyle samo przegranych spotkań madrytczycy zanotowali w pozostałych 33 kolejkach, kiedy Savić pojawiał się na murawie. Istna ostoja swojego zespołu i najpewniejszy stoper sezonu 20/21. 

Wyróżnienia: Pau Torres (Villareal CF, 33/2/2), Clement Lenglet (FC Barcelona, 33/1/0), Raphael Varane (Real Madryt CF, 31/2/0), Mario Hermoso (Atletico Madryt, 31/1/1), Felipe (Atletico Madryt, 31/0/0). 

 

Prawy obrońca sezonu - Jesus Navas (Sevilla FC, 34/0/6): 

Lata lecą, a Jesus Navas wciąż obłędnie sprawuje się na prawej flance. Niewiarygodne jest to, że przeszło dekadę po sukcesie najlepszego w historii pokolenia hiszpańskich piłkarzy, kilku z nich nadal prezentuje najwyższe standardy. Chyba najbardziej poruszającym przykładem jest 35-letni Jesus Navas. Kapitan zespołu Julena Lopetegui’ego z ogromną przewagą nad 5. miejscem po raz kolejny poprowadził swoich kolegów do awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Żywa legenda Sevilli z roku na rok, w coraz bardziej imponujący sposób zakłamuje metrykę, rozgrywając jeszcze jeden wspaniały sezon. Ciągle nienaganny motorycznie, niesamowicie wytrzymały, precyzyjny w dograniach oraz walczący do upadłego Hiszpan to prawdziwy dowódca klubu z Andaluzji. Podziwianie tego gracza, który 23 listopada obchodzić będzie 18. rocznicę debiutu w La Liga, to niezwykle nostalgiczna podróż. A takie coraz rzadziej zdarzają się w coraz bardziej biznesowym futbolu. Jeden z ostatnich przedstawicieli magicznego pokolenia Hiszpanów, który nawet w jednym z ostatnich sezonów w karierze przyćmiewa klasą o wiele młodszych rywali. 

Wyróżnienia: Emerson (Real Betis Balompie, 34/1/4), Kieran Trippier (Atletico Madryt, 28/0/6), Hugo Mallo (RC Celta Vigo, 31/3/2). 

 

Defensywny pomocnik sezonu - Koke (Atletico Madryt, 37/1/2): 

Trzeci i ostatni element mistrzowskiego kręgosłupa Atleti, który znalazł się w naszej jedenastce. Jeżeli komuś z tego zespołu sezonu La Liga miałbym przyznać kapitańską opaskę, to trafiłaby ona na ramię Koke. 29-latek jest młodszą wersją Cholo, tyle że zamiast przy ławce rezerwowych biega po boisku. Kapitan o jakich naprawdę trudno w dzisiejszych czasach. Grał od deski do deski – ominięty tylko jeden mecz wskutek pauzy za żółte kartki. Był rozbijającym akcje rywali i napędzającym ataki własnej drużyny. Warto dodać, że jego statystyki nie były wybitne. W tych lepsi byli praktycznie wszyscy trzej wyróżnieni - zarówno w liczbach dotyczących bronienia, rozgrywania i atakowania. Koke jednak był najbardziej przydatny Atletico, gdy piłki przy nodze nie miał. Pozycja ŚPD jest pod tym względem najtrudniejszą w ocenianiu pozycją a przez to także często deprecjonowaną (co w ostatnich latach ulega zmianie, zauważając chociażby rosnący kult wokół N’golo Kante). Hiszpan w tej roli odnajduje się wręcz idealnie. Wraz z Saulem w niejednym spotkaniu potrafili we dwójkę całkowicie unieszkodliwić przeciwnika w środkowej strefie boiska, co zmuszało go do najczęściej karkołomnych prób wrzutek na napastnika, przy którym już czaili się potężni stoperzy Los Colchoneros. Sytuacja ta to oczywiście trywializujące uproszczenie. Rozwiązań na zbudowanie akcji bramkowej jest przecież nieskończenie wiele. Lecz gdy w środku pola króluje Koke, ich liczba znacząco się zawęża. 

Wyróżnienia: Casemiro (Real Madryt CF, 34/6/4), Sergio Busquets (FC Barcelona, 36/0/5), Renato Tapia (RC Celta Vigo, 32/0/1). 

 

Środkowy pomocnik sezonu - Toni Kroos (Real Madryt CF, 28/3/10): 

31-latek to uosobienie boiskowej klasy i pewniak jakich mało. Forma sinusoidalna nie leży w jego naturze. On, niczym stereotypowy Niemiec, zawsze staje na wysokości zadania. Technika użytkowa nie ma przed nim żadnych tajemnic, a z piłką przy nodze czuje się wspaniale i potwornie zarazem. Wspaniale, gdyż wodzić przeciwnika za nos może bez końca. Drugi przymiotnik jest odpowiedzią na prędkość i pieczołowitość, z jaką Kroos dąży do pozbycia się futbolówki. Najczęściej jego styczność z nią trwa maksymalnie kilka sekund. A czas ten bez problemu wystarcza na obsłużenie znakomitą piłką partnera z zespołu. A mówiąc bardziej konkretnie i bez rozpływania się, pomocnik Królewskich to prawdziwy mistrz konstrukcji gry. Sprawia wrażenie zawsze mającego kilkanaście pomysłów na daną akcję. I niemal zawsze wybierającego tę, która ma największe szanse na zwieńczenie golem. Absolutnie kompletny rozgrywający. Potrafi zarówno znakomicie regulować tempo gry, wyprowadzać piłkę na połowę przeciwnika i przekazywać ją napastnikom. Opracował również charakterystyczną dla siebie i bardzo nieprzyjemną dla bramkarzy technikę strzału, która, gdy tylko przeciwnik spodziewając się zagrania zostawi mu kilka metrów przestrzeni przed polem karnym, natychmiast może wylądować w siatce. Odnoszę wrażenie, że dopóki zdrowie będzie dopisywać i nadal przywdziewać będzie Kroos trykot Realu Madryt, dopóty będziemy widzieć jego nazwisko w posezonowych podsumowaniach. 

Wyróżnienia: Frenkie De Jong (FC Barcelona, 37/3/4), Dani Parejo (Villareal CF, 36/3/5), Luka Modrić (Real Madryt CF, 35/5/3), Saul Niguez (Atletico Madryt, 33/2/1). 

 

Ofensywny pomocnik sezonu - Lionel Messi (FC Barcelona, 35/30/11): 

Przy okazji najlepszego zawodnika w historii nietrudno o nagrodę zawodnika sezonu. Więc tym bardziej łatwo o miejsce w najlepszej jedenastce. Messi to geniusz futbolu i czuję, że mam niebywały przywilej, mogąc obserwować jego piłkarską drogę z młodego, efektownego dryblera na skrzydle, przez bezlitosnego napastnika, aż po całkowicie wolnego od wszelkich taktycznych więzów boiskowego maga, który robi to co trzeba tam, gdzie akurat trzeba. Z tejże racji przypisałem go do pozycji “klasyczna 10”. W jakąś umowną ramę na potrzeby zestawienia ująć go musiałem, a chyba nie ma lepszego określenia na Argentyńczyka niż numer na jego plecach. Praktycznie przez cały sezon na papierze ustawiano go na napadzie, najczęściej obok Griezmanna, który - nomen omen - również w naszym zestawieniu znajduje się na innej pozycji. Kto jednak choć kilka meczów Barcy oglądał ten wie doskonale, że ustawienie go na tej pozycji miało znaczenie jedynie dla protokołu meczowego. W rzeczywistości LM10 porusza się po całej połowie rywala, najczęściej szukając miejsca w okolicach przedpola jego bramki. Klepki z Albą na stronie lewej, próby kluczowego podania na środku oraz rajdy i próby z dystansu z prawej flanki to najbardziej typowe zachowania Argentyńczyka w danych rejonach boiska (choć w jego grze niemal niczego nie można nazwać typowym). Jakoś jednak złożoność i nieregularność jego sposobu gry należy sobie upraszczać. W innym przypadku, gdyby chcieć na ten temat wypowiedzieć choć kilka w pełni prawdziwych twierdzeń, wypadałoby jedynie milczeć. Ja od ciszy wolę jednak potok zachwytów i oklasków, gdyż te należą się jego osobie jak mało komu! 

Wyróżnienia: Marcos Llorente (Atletico Madryt, 37/12/11), Joao Felix (Atletico Madryt, 31/7/6), Sergio Canales (Real Betis Balompie, 31/8/6), Nabil Fekir (Real Betis Balompie, 33/5/6). 

 

Lewy skrzydłowy sezonu - Antoine Griezmann (FC Barcelona, 36/13/7): 

Z trudem przychodzi mu uzmysłowienie sobie faktu, że Antoine ma już 30-tkę na karku. Mimo iż pierwsze pamiętane przeze mnie MŚ to te w RPA, trochę wspomnień się nazbierało. A te czynią Griezmanna w mej pamięci wiecznie młodym, porywczym skrzydłowym z wybujałą fantazją. I pomijając kwestię metryki, reszta nadal się zgadza. Co prawda, na skrzydle Francuz zagrał w minionym sezonie więcej meczów jako napastnik niż skrzydłowy, głównie ze względu na ustawienie z trzema obrońcami oraz wahadłowymi, stosowane przez Ronalda Koemana. W ataku pozycyjnym Blaugrany, a taki sposób atakowania jest dla niej najbardziej charakterystyczny, Griezmann najczęściej ustawiony był bliżej którejś z bocznych linii pola karnego. I chociaż różnie bywało, zazwyczaj była to strona lewa. Stąd taka a nie inna jego pozycja w naszym zestawieniu. 30-latek po zaskakująco długich jak na jego klasę piłkarską poszukiwaniach odnalazł stabilizację i dobre liczby. Przykro się patrzyło, kiedy w jego pierwszym sezonie w klubie z Katalonii fiaskiem kończyła się znakomita większość z jego niebanalnych, kreatywnych pomysłów. W minionej kampanii, wizytówką powrotu Griezmanna jakiego znamy był mecz z Villareal z końcówki sezonu, w którym to zdobył dwie przepiękne bramki, a jego zespół zwyciężył 2:1. Moim zdaniem jednak, Francuz nie pokazał w tym roku pełni swoich możliwości. Mam szczere nadzieje, że już na Euro 2020, a przynajmniej od początku nowego sezonu La Liga, zaprezentuje nam najlepszego siebie i skompletuje minimum 10 goli oraz asyst. Challenge accepted, Antoine? 

Wyróżnienia: Mikel Oyarzabal (Real Sociedad, 33/11/8), Yannick Carrasco (Atletico Madryt, 30/6/10), Berenguer (Athletic Bilbao, 35/8/5), Nolito (RC Celta Vigo, 36/7/6). 

 

Prawy skrzydłowy sezonu - Gerard Moreno (Villareal CF, 33/23/7): 

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że 29-latek będzie naczelnym strzelcem w reprezentacji Hiszpanii na Euro 2020. Jego forma od paru lat rośnie, a w sezonie 20/21 nagle się okazało, że o lepszych od niego na Półwyspie Iberyjskim jest już bardzo trudno. Pomimo że Villareal jest największym przegranym ze wszystkich drużyn, które wywalczyły miejsca premiowane udziałem w europejskich pucharach, to... nie ma to najmniejszego znaczenia. Unai Emery dokonał ze swoją drużyną zdawałoby się niemożliwego i żółta łódź podwodna zatriumfowała w Lidze Europy, dzięki czemu zdobyli pierwsze europejskie trofeum w historii klubu oraz zameldowali się w fazie grupowej LM 21/22. I chociaż niniejsza jedenastka ocenia stricte występy piłkarzy w La Liga, tak nie można pominąć roli Gerarda Moreno w europejskim sukcesie Villarealu. 7 goli i 4 asysty w 12 meczach tych rozgrywek to wynik, który każe traktować go w podsumowaniach za ten sezon na równi z najlepszymi napastnikami świata. Oprócz tego, w ligowych zmaganiach został drugim najskuteczniejszym goleadorem, na równi z naszym napastnikiem sezonu. Warto zauważyć, że 10 goli (najwięcej ze wszystkich zawodników w lidze hiszpańskiej!) zdobył z rzutów karnych, co nieco ujmuje jego strzeleckim wyczynom. Jedenastki jednak też trzeba umieć wykorzystywać, a ustrzelenie 10 bramek na 10 prób z tej pozycji wcale nie należy do najprostszych zadań. Moreno zdobywając 23 z 60 goli Villarealu w tym sezonie i zostając najlepszym strzelcem tegorocznej edycji Ligi Europy pokazał się jako kliniczny snajper, który sieje postrach w defensywie każdego napotkanego rywala. Oby ta reguła nie sprawdziła się w nadchodzącej wielkimi krokami rywalizacji Hiszpanów z reprezentacją Polski. W pozostałych spotkaniach życzę mu samych gradów goli. 

Wyróżnienia: Angel Correa (Atletico Madryt, 38/9/8), Portu (Real Sociedad, 37/8/3), Brais Mendez (RC Celta Vigo, 34/9/0). 

 

Środkowy napastnik sezonu - Karim Benzema (Real Madryt CF, 34/23/9): 

Miejsce Karima Benzemy w niniejszej jedenastce idealnie w moim odczuciu kwituje zasłyszane u ekspertów telewizyjnych zdanie, iż dźwigał on na swych barkach całą grę ofensywną Realu Madryt. I podpisuję się pod tym stwierdzeniem wszystkimi kończynami. Liczby jakie wygenerował w tym sezonie 33-latek to nie wszystko. Oprócz tego, że umieszczał w siatce niemal każdą piłkę lecącą w pole karne, będącą w promieniu kilku metrów od niego, to często wycofywał się, by wspomóc konstruujących akcję kolegów. Gra tyłem do bramki na odegranie, rola typowego finalizatora czy nawet strzelającego po rajdzie z kontry, nie sprawiały mu żadnego kłopotu. Strzelał przez cały sezon i przede wszystkim, był praktycznie jedynym graczem ofensywnym w ekipie madrytczyków, podobnie jak Gerard Moreno w Villarealu, który zdobywał bramki regularnie i w najważniejszych momentach. I to w głównej mierze dzięki niemu królewscy zakończyli sezon z wicemistrzostwem, do ostatniej kolejki uczestnicząc w walne o pełną pulę.  
Ponieważ głęboko ubolewam nad brakiem dwóch nazwisk w niniejszej jedenastce, chciałem poświęcić im kilka zdań. Zarówno Luis Suarez, jak i Iago Aspas zdecydowanie na to zasługują. Luis Suarez to ostatni z wielkiej czwórki w Atletico. Historia sezonu 20/21 z Urugwajczykiem w roli głównej, która rozpoczęła się od potraktowania go jak zużytej, starej zabawki, a zakończyła utarciem nosa niesprawiedliwemu właścicielowi i mistrzostwem Hiszpanii, zdaje się być zmyślona przez bajkopisarza. Życie często pisze wspaniałe, niewiarygodne scenariusze, a ten z pewnością dodaje wyczynom Suareza dodatkowego blasku. 34-latek nieraz ratował Atletico punkty, często strzelając w drugiej połowie czy nawet samej końcówce meczu. Jego rola była najbardziej nieoceniona pod koniec sezonu, gdy choć jedna wpadka mogła zabrać im mistrzostwo sprzed nosa. Jego dwa gole w zwycięskich 2:1 meczach 37. i 38. kolejki przypieczętowały triumf Los Colchoneros w La Liga. 
Iago Aspas z kolei, mimo iż w europejskich pucharach jego drużyny nie zobaczymy, jest prawdziwym bogiem dla Celty Vigo. Niewiarygodne jak dobrze 33-latek czuje się w tym małym klubie. Małym, gdyż z takimi liczbami i z taką grą jak w sezonie 20/21, stać by go było na zasilenie piłkarskiego giganta. Wygląda jednak na to, że rola magika z przedmieści wielkiej piłki jest dla niego w pełni satysfakcjonująca. Pozostaje zatem nadal zachwycać się jego grą w Celcie i mocno jej kibicować, byśmy znów mogli zobaczyć Aspasa na europejskiej arenie.  

Wyróżnienia: Lusi Suarez (Atletico Madryt, 32/21/3), Iago Aspas (RC Celta Vigo, 33/14/13), Alexander Isak (Real Sociedad, 34/17/2), Youssef En-Nesyri (Sevilla FC, 38/18/0). 

TAGI

Inne felietony