Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Powrót do piłkarskiej elity. AC Milan znów ekscytuje

Dodał: Jan Szlempo
Data dodania: 09-10-2021 12:44
Powrót do piłkarskiej elity. AC Milan znów ekscytuje

Drużyna ze stolicy Lombardii przez ostatnie sezony dostarczała kibicom więcej rozczarowań, niż powodów do radości. Nieco niezdarne zarządzanie, pomyłki w obsadzie trenerskiej, transferowa strzelnica - raz w punkt, raz poza tarczę. Polscy kibice mogą pamiętać sezony, kiedy w drużynie z miasta mody występował Krzysztof Piątek, będący jeszcze wtedy nadzieją na bramki, nosił bowiem opinię lisa pola karnego, którą wypracował sobie znakomitymi występami w Genui. Piątek Milanu nie uratował, a sama drużyna grała wtedy jakby przyjemność sprawiało im denerwowanie fanatyków z Curva Sud. 

 

AC Milan to wielka piłkarska marka. Cóż to była za drużyna! Okres Carlo Ancelottiego jako trenera można wspominać z łezką w oku, bowiem prowadzona przez niego drużyna grała piłkę piękną, nowoczesną i przede wszystkim skuteczną. Carlito wykorzystywał swoje doświadczenie z czasów, gdy sam biegał po boisku, również jako piłkarz Milanu. Do tego oryginalne metody szkoleniowe i instynkt - to wszystko składało się na drużynę skazaną na sukcesy. 

 

A było ich niemało - ekipa, w której grali tacy piłkarze, jak Alessandro Nesta, Clarence Seedorf, Rivaldo, Paolo Maldini, Cafu, Dida, Andrea Pirlo, Gennaro Gattuso, Kaka, Andryi Shevchenko, Filippo Inzaghi to przecież drużyna, która zdobyła Puchar Europy, Puchar Włoch, Superpuchar Europy, prym wiedli też na krajowym podwórku. 

 

Upadek legendy

 

Niestety złota era nie może trwać wiecznie. Piękno futbolu, jakie serwowali nam rossoneri musiało mieć swój kres, coś zaczęło się na poważnie psuć już 10 lat temu. Włodarze drużyny nie zaproponowali nowego kontraktu Andrei Pirlo i ten moment zwiastował kłopoty. Pirlo przeszedł do Juventusu i ciągle zachwycał na boiskach, a Milan… zaczynał kopać się po czole.

 

Oczywiście ten moment nastąpił już po burzliwym czasie afery Calciopoli, czyli korupcyjnych  i dopingowych machlojek w wykonaniu klubów z Serie A - Juventusu, Milanu, Lazio, Regginy i Fiorentiny. Włosi urządzili sobie festyn korupcyjny, przekupując sędziów, piłkarzy, wypaczając wyniki spotkań do tego stopnia, że sędziowie i kluby byli po uszy w ustawianiu meczów. Do dziś tak naprawdę nie znamy skali afery, kto ostatecznie był w nią umoczony i czy winni zostali ukarani. 

 

Rossoneri od sezonu 2010/2011 nie mogą wrócić na właściwie tory. 10 lat temu po raz ostatni zdobyli Scudetto, przez następne sezony kibice musieli zadowolić się zdobytym dwa razy Superpucharem Włoch, powiem ani w europejskich pucharach, ani w Lidze Włoskiej milaniści nie czarowali. 

 

Nowe otwarcie, stary charakter

 

Dziś drużyna z Mediolanu znów ekscytuje. Oczywiście - nie jest to jeszcze poziom, na którym byli przed laty, jednak Stefano Pioli, będący szkoleniowcem od dwóch sezonów pokazał, że mogą mu ufać zarówno właściciele klubu, jak i kibice. W poprzednim sezonie Lombardzkie drużyny przerwały wieloletnią dominację Juventusu, wskakując na pierwsze miejsca w tabeli Serie A. 

 

Wprawdzie ostatecznie Scudetto powędrowało do Interu Mediolan, który zachował ponad dziesięciopunktową przewagę nad drugim AC Milanem - drugie miejsce Rossonerich mogło cieszyć. Dodatkowym smaczkiem jest to, że trzecie miejsce również zawędrowało do drużyny ze świata Gorgonzoli, czyli Lombardii. Atalanta Bergramo, czyli klub z małego miasteczka, leżącego tuż obok Mediolanu to rewelacja ostatnich sezonów. 

 

Dzisiejszy Milan to drużyna, która znów ma charakter i styl. W zarządzie od 2018 roku zasiada legenda klubu - Paolo Maldini, który wraz z trenerem Piolim tchnęli nowe życie w klub. Wprawdzie była to droga trudna, bowiem pierwsze sezony z panami za sterami, nie napawały nadzieją. Maldini dopiero uczył się roli działacza, a Pioli zamiast na lekarza wyglądał raczej na znachora. Dziś wygląda na to, że ich wspólnie prowadzona terapia przynosi rezultaty. AC Milan gra z rozmachem, atakuje finezyjnie, trener ma nosa do zmian, a drużyny nigdy nie zadowala skromne prowadzenie. Na boiskach Serie A widzimy ofensywnie nastawioną drużynę, która chce strzelać bramki. Paolo natomiast jest coraz lepszy w swoim fachu, a na dodatek przywrócił drużynie to, czego brakowało w ostatnich latach - dumę z bycia częścią AC Milanu. 

 

Bardzo dobrze obrazuje to sytuacja, w jakiej znalazł się Gigi Dunnaruma, czyli złote dziecko Milanu. Bramkarz wybitny, który zapewne osiągnie jeszcze wiele przez następne lata swojej kariery. Zaczął jednak grać w gierkę z włodarzami swojego macierzystego klubu. I to gierkę o pieniądze. Nie o pozycję w drużynie, nie o szacunek, czy też długość kontraktu. Chodziło tylko o pieniądze. Dunnaruma, który bramki Milanu bronił już jako 16-latek chciał dużo wyższego kontraktu, wiedząc, że bez niego powrót na szczyt będzie trudniejszy. Nie chciał przedłużyć kontraktu z klubem, który dał mu wszystko, romansował z innymi włoskimi drużynami, oliwy do ognia dolewał Mino Raiola, agent zawodnika. 

 

I tu charakter pokazał Paolo Maldini, który jedną decyzją pokazał, że klub z San Siro nie da się szantażować, że jest firmą, która poradzi sobie z nim, albo i bez niego. Wprawiając w osłupienie piłkarski świat, a przede wszystkim Gigiego, ściągnęli z ligi francuskiej Mike’a Maignana, który zasłużył sobie na zaufanie dobrymi występami w Lille. Dunnaruma został bez kontraktu i klubu, stracił pozycję do negocjacji i musiał odejść. Mino załatwił mu etat z PSG, gdzie jednak nie jest bramkarzem numer 1. Z dzisiejszej perspektywy wygląda na to, że zabawa Dunnarumy z Railą wyszła na dobre… Milanowi. Klub pokazał, że ma charakter, Mike Maignan radzi sobie naprawde dobrze, a Gigi walczy o pierwszy skład z Keylorem Navasem. Maldini rozwiązał sytuację konfliktową niczym wytrawny pokerzysta i zagrał tak, jak grał na boisku - twardo i bez sentymentów.

 

Ból i blask

 

Ród Maldinich to piękna, piłkarska historia i materiał nie tylko na osoby artykuł, ale pewnie i na film - gdyby piłka nożna była bardziej popularna w Stanach Zjednoczonych, Holllywood już dawno zainteresowałoby się trzema pokoleniami piłkarzy, którzy wierni są jednym barwom. Sagę zaczął Cesare Maldini w latach 50. ubiegłego wieku. Cesare był stoperem, a w barwach mediolańskiej drużyny, będąc jej kapitanem, zdobył m. in. Puchar Europy. Ta sztuka udała się też synowi - Paolo Maldiniemu, który wzniósł to trofeum nie tylko w tej samej koszulce, ale również nosząc opaskę kapitańską. 

 

I to byłaby już piękna historia, gdyby nie fakt, że ma swój następny etap - dziś w drużynie Milanu występuje wnuk Cesare, syn Paolo. Daniele Maldini od lat miał zarezerwowaną koszulkę z numerem 3, a oczy fanów mógł cieszyć ostatnio widok gdy Daniele strzelił bramkę w seniorskiej drużynie Milanu. Z trybun obserwował to jego ojciec, który nie mógł ukryć radości i wzruszenia.

 

Wprawdzie Paolo Maldini nie zawsze był kochany na San Siro, to jest legendą. Miał tarcia z kilkoma fanatycznymi kibicami z Curva Sud, których nie bał się krytykować za agresję, niepotrzebne ataki, wandalizm i wulgarne przyśpiewki. W swoim ostatnim występie w barwach Milanu kibice przygotowali transparent, który miał go zdeprymować i obrazić. Na pewno zabolał, jednak trzeba postawić sprawę jasno - zarówno Paolo Maldini, jak i i jego ojciec to absolutne legendy klubu z Lombardii. Być może na to miano zasłuży też syn. 

 

Kluczowy sezon już trwa. Jak się skończy?

 

Stefano Pioli swoją piłkarską wizją wlał w serca kibiców nadzieję na powrót starego, dobrego, kochanego Milanu. Wtórują mu piłkarze - Zlatan Ibrahimovic, który w wieku 40 lat wrócił do jednego ze swoich piłkarskich domów, który - jak twierdzi - jest najbliższy jego sercu. Simon Kjaer za każdym razem zostawia kawał serca na boisku i scala drużynę. Swoje miejsce znalazł też Theo Hernandez, świetnie rozwija się Tonali, finezję na boisku pokazuje też Frank Kessie. Za bramki odpowiadają Ante Rebic, Olivier Giroud i wspominany wcześniej Zlatan. 

 

Po 7 latach nieobezności AC Milan wrócił do piłkarskiej elity. W tym sezonie świetnie radzą sobie w lidze włoskiej, ale oczy całego świata skierowane są na ich grę w Lidze Mistrzów. Czy AC Milan stać na to, żeby sobie w niej poradzić? Stefano Pioli ma sukcesy, jednak tylko jako piłkarz. W roli szkoleniowca jeszcze nie udało mu się postawić kropki nad i. W grze jego drużyny widać jednak progres, a on sam wciąż się rozwija i wygląda na to, że zarząd będzie chciał przedłużyć z nim kontrakt. 

 

Tegoroczna Liga Mistrzów na pewno będzie pełna zaskakujących wyników, a kibice będą cieszyć się oglądając PSG z Messim, Manchester z Ronaldo, Milan ze Zlatanem. Drużyna z San Siro w grupie mierzy się z FC Porto, Liverpoolem oraz Atletico Madryt. Mecze z angielską drużyną przywołują oczywiście wspomnienia z roku 2005, czyli najlepszego finału Ligi Mistrzów ostatnich lat. Niestety dla fanów z Lombardii, ich drużyna poniosła już dwie porażki - najpierw ulegli ekipie Jurgena Kloppa 3:2, następnie tracąc dwie bramki z drużyną Diego Simeone. Cieszy jednak to, co można zobaczyć na boisku w wykonaniu Rossonerich - wolę walki, charakter, chęć zwycięstwa. W obu meczach strzelili 3 bramki, stracili 5. 

 

Czy stać ich na odwrócenie losu? To młoda drużyna, która się rozwija, ale już jest na niezłej drodze by sprawiać niespodzianki. Na pewno warto jest śledzić powrót Milanu do piłkarskiej elity. I kto wie, może sprawią niespodziankę? San Siro tęskniło za Ligą Mistrzów i - zanim stadion zostanie zburzony - Pioli przywrócił te rozgrywki w legendarne miejsce. Oby Milan na stałe rozsiadł się w tym fotelu, bowiem Liga Mistrzów bez AC Milanu to smutny widok. Dziś jest lepiej, a następne sezony powinny przynieść stabilizację, tak bardzo wyczekiwaną w Mediolanie.

 

 

Inne felietony