Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Quo Vadis Ole, czyli karabin czy kapiszon? Część 2. Błędy

Dodał: Jan Szlempo
Data dodania: 24-10-2021 14:23
Quo Vadis Ole, czyli karabin czy kapiszon? Część 2. Błędy

Dzisiejszy Manchester United to klub niezwykły, bowiem całkowicie nieobliczalny. I niestety nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Nieprzewidywalność drużyny z Old Trafford to ból głowy kibiców, nie mogą bowiem domyślać się, co zrobią ich ulubieni piłkarze. Zagrają wybitne spotkanie i wysoko wygrają? Strzelą kilka pięknych bramek? A może stracą kilka głupich? Od lat kibicowanie Czerwonym Diabłom to raczej gorzka zabawa, dziś – po prostu jedna, wielka niewiadoma. Zapraszamy do drugiej części artykułu.

Część pierwszą można przeczytać w tym miejscu https://futbol.pl/columns/38_Quo_Vadis_Ole_czyli_karabin_czy_kapiszon_Czesc_1_Pochwaly

Błąd numer 1. Niestabilna defensywa 

Na papierze wygląda to doskonale. Najdroższy obrońca, kapitan zespołu – Harry Maguire. Obok niego doświadczony triumfator Lig Mistrzów, Rafael Varane. Po bokach Luke Shaw i Aaron Wan-Bissaka. Niestety, od lat, mimo dobrych transferów, Ole nie umie znaleźć narzędzia do pracy z diabelską defensywą. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie dodatkowego trenera obrony. Taki ruch wykonał Tuchel po objęciu Chelsea i wszyscy wiemy, gdzie byli The Blues na końcu sezonu. 

Niestety United traci dużo bramek i bardzo często są to bramki wynikające z chaosu w ustawieniu. Można liczyć na de Geę, ale nawet gdy jest w swojej najlepszej dyspozycji, musi być wspierany przez kolegów z ostatniej linii. Bilans jest tragiczny, drużyna Norwega zachowała bowiem w tym sezonie tylko jedno czyste konto! Ole musi znaleźć sposób, by linia obrony zaczęła funkcjonować jak skała, wypracować mechanizmy i systemy utrudniające rywalom oddawanie strzałów na bramkę United. 

Błąd numer 2. Środek pola i taktyka meczowa

Norweski trener, gdy obejmował schedę po Jose Mourinho, nie miał wielkiego doświadczenia, dlatego powierzenie mu sterów tak dużego klubu było ryzykowne. I chyba tego doświadczenia dalej mu brakuje, ponieważ strategie meczowe, dobór zawodników na dane spotkanie, przeprowadzane zmiany i ustawienie w środku pola niestety pozostawiają wiele do życzenia.

Solskjaer stawia na Freda tak uporczywie, że całkiem możliwe iż Brazylijczyk ma na niego jakieś kompromitujące taśmy. Faktem jest, że Fred nieźle radzi sobie w reprezentacji. Pojawiają się też głosy jego kolegów, że to Ole jest problemem, a nie sprowadzony z Szachtara Donieck pomocnik. Ciężko jest jednak uwierzyć w takie tezy, patrząc jak gra. Fred nie jest zawodnikiem na miarę mistrzowskich drużyn, popełnia dużo błędów i zagrywa niedokładnie.

W ostatnim czasie Paul Pogba zaliczył świetne wejście w sezon. Z tej okazji Ole postanowił… zmienić jego pozycję! Cofnął Francuza, dodając mu defensywnych obowiązków. Gdy ten grał wyżej – notował asysty i grał jak z nut – wydawać się mogło, że pozycja numer 8 jest bezpieczna, a United idzie w dobrą stronę. Szkoleniowiec zmienił jednak taktykę, po czym przegrał z Villarealem i Leicester. Wielu trenerów jest przesądnych i nie zmienia zwycięskiego składu. Tymczasem Ole, widząc dobrze radzącego sobie Pogbę, który gra z uśmiechem na ustach i, co najważniejsze, skutecznie, postanawia dać mu inne zadania. Niestety zemściło się to na Norwegu i liczbie zdobytych punktów. 

Niestety, oglądając mecze Czerwonych Diabłów ciężko doszukiwać się schematów, planu gry, pomysłu. Drużyna strzela bramki raczej dzięki przebłyskom indywidualnych piłkarzy. Ładną piłkę zagra Bruno, asystę zaliczy Pogba, Mason Greenwood zrobi zwód i zapakuje piłkę w siatce, to samo może zrobić Rashford czy Cristiano Ronaldo. Przy posiadaniu takiego bogactwa w ofensywie aż prosi się o składne akcje, będące efektem treningów i wypracowanych pomysłów. Tego fani jednak nie dostają, a Ole wydaje się nie mieć wizji. Lub może ma ich za dużo? Ciągle rotuje składem, zmienia ustawienia, wyznacza piłkarzom różne zadania. Być może nie potrafi postawić na taktyczną prostotę, dlatego ciągle szuka najlepszych rozwiązań. Na razie wychodzi mu to dość średnio, co drużyna przepłaca po prostu stratą i to nie tylko punktów, ale też trofeów. 

Błąd numer 3. Do odważnych świat należy

Wygląda na to, że Norweg do odważnych jednak nie należy. Misja prowadzenia Manchesteru United to zadanie niezwykle trudne, którym nie podołały tuzy. Postawienie na Ole Gunnara, czyli mimo wszystko mało doświadczonego trenera, było odważną decyzją rodziny Glazerów. Oni jednak na niej zyskali, bowiem klub zarabia coraz więcej, a jego ekonomiczna pozycja wzmacnia się. Koniec końców – dla amerykańskiej rodziny liczy się tylko to. Na szczęście Ole zależy bardziej na wynikach i zwycięstwach oraz utrzymaniu charakteru United. Cieszą pozytywne relacje na linii trener - właściciele, a widać gołym okiem, że te układają się po myśli. To jednak nie przekłada się na triumfy, ile więc wszyscy w klubie będą robić - doslownie - dobrą minę do złej gry?

Tymczasem dla trenera i piłkarzy liczą się wyniki, zwycięstwa i trofea. Tych niestety ciągle brakuje – Ole przegrał każdy finał, w którym znalazł się jako menager. Słaby styl gry drużyny oraz przegrane finały ściągnęły na Norwega czarne chmury. Szkoleniowiec United często zachowuje się zapobiegawczo, co widać w decyzjach dotyczących pierwszego składu, ale też w zmianach, które przeprowadza. Wygląda na trenera, któremu brakuje odwagi, chociaż paradoksalnie - uporczywe stawianie np. na Freda jest z całą pewnością odważne. Niestety tym razem, chyba jednak w mało pozytywnym znaczeniu. 

Niestety Solskjaer nie wygląda na uczącego się na własnych błędach, a raczej trenera, który brnie i okopuje się w swoich przekonaniach. Jak pokazują wyniki - często mylnych, chociaż nie można odebrać OGS, tego, że wniósł radość na stadion, a kilka momentów ostatnich sezonów kibice będą wspominać z przyjemnością. Przykładem może być pokonanie Paris Saint Germain w Lidze Mistrzów - dwumecz rozgrywany był niedługo po tym, gdy Norweg objął posadę szkoleniowca i zwycięstwo w meczu rewanżowym, wyszarpane w ostatnich minutach było nadzieję w zwycięskie United. Potem jednak zaczęły nadchodzić porażki. 

Dziś po kilku słabszych występach trenera się zwalnia, dziennikarze prześcigają się w znalezieniu kandydatury na zastępstwo, szukają skandali i destabilizacji. Od kilku dni przecież w kontekście Manchesteru United słyszymy takie nazwiska jak Conte czy Zidane. Ole może czuć się bezpiecznie - przekonują media oraz przedstawiciele Manchesteru United. Czy faktycznie tak jest? Glazerowie, właściciele klubu, są zadowoleni - marketingowo bowiem klub ma świetną pozycję. Pytanie jednak - jak długo na porażki i grę w kratkę będą zgadzać się kibice? A ci udowodnili już, że potrafią wywrzeć presję na właścicielach. Nie zawsze w sposób cywilizowany, jednak ostatnio - skuteczny. 

Ten sezon może okazać się decydującym, jeśli chodzi o posadę selekcjonera w Teatrze Marzeń. Reżyser Ole ma do dyspozycji aktorów na najwyższym światowym poziomie, nic więc dziwnego, że wszyscy oczekują artystycznej fantazji na najwyższym poziomie. Niestety jednak pomysły Norwega często są przestrzelone, a karabiny, które wystawia okazują się być nienaładowane. Kibice czerwonych diabłów szanują Ole - czekają jednak na przekonujące zwycięstwa i trofea. Czy OGS jest w stanie im to dać? Najbliższa okazja do tego, by się przekonać co planuje Solsjaer już w niedzielę. Bitwa o Anglię, proszę państwa! 

 

TAGI

Inne felietony