Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Matty Cash. Kim właściwie jest obrońca Reprezentacji Polski?

Dodał: Jan Szlempo
Data dodania: 12-11-2021 20:02
Matty Cash

Cash wzbudza ostatnio dużo emocji i nie chodzi tu o pieniądze, a o piłkarza - Matty Cash oficjalnie został Reprezentantem Polskiej drużyny. Paolo Sousa oraz Cezary Kulesza zadbali o to, by proces wprowadzania go do skłądu przebiegł szybko. Czego możemy spodziewać się po angliku o polskich korzeniach? 

 

Matty Cash. Kilka słów o karierze

24-latek na codzień występuje w angielskiej Premier League, gdzie reprezentuje barwy Aston Villi. Klub wspiera Casha w wyborze reprezentacji (na tyle, że oficjalne konta Villi opublikowały nawet… filmik, gdzie którym sprawdzają jego umiejętności dotyczące naszego języka). Ostatnie dni musiały być dla Matty’ego szczególnie intensywne - dopełniano formalności związane z grą dla kadry prowadzonej przez Paolo Sousę, zawodnik po raz pierwszy przyjechał na zgrupowanie, gdzie poznał nowych kolegów, zaś w jego klubie pojawił się nowy dowódca. Stanowisko szkoleniowca Aston Villi przejął Steven Gerrard. Legendarny zawodnik Liverpoolu, który sprawdził się w lidze szkockiej, z sukcesami prowadząc Rangersów ma za zadania pociągnąć za uszy ekipę, która w tym sezonie nie zachwyca. Z całą pewnością występy w kadrze mogą pomóc Matt’emu zdobyć zaufanie Gerrarda, a pewnie będą stanowić też dodatkowy bodziec motywacyjny. 

Nasz nowy nabytek, bo tak można właściwie nazwać niespodziewanego kadrowicza jest prawym obrońcą, może grać też na pozycji defensywnego pomocnika - również z prawej strony oraz na środku. Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w drużynie Wycombe Wanderers, drużynie aktualnie występującej w Ligue One. Spędził tam dwa lata, klub popadł w finansowe kłopoty, co doprowadziło do jego odejścia. Następne miesiące spędził w drużynie FAB Academy, gdzie rozwijał swój talent, aż w 2014 roku nastąpiło przełamanie. Wypatrzyli go skauci Nottingham Forrest, gdzie grał (z przerwami na wypożyczenie) przez następne 6 lat. 

Jego rozwój przebiegał pomyślnie, kontuzje nie przytrafiały się często, a forma sukcesywnie rosła. Do tego stopnia, że w sierpniu ubiegłego roku, na miesiąc przed odejściem z klubu, kibice wybrali go najlepszym piłkarzem w sezonie 2019/2020. Reprezentując Nottingham Forrest zebrał 141 występów, a w nich udało mu się ustrzelić 13 bramek i zaliczyć 14 asyst. Tym zasłużył sobie na transfer - we wrześniu ubiegłego roku trafił do Aston Villi, wtedy też zaczęły się pojawiać pierwsze medialne doniesienia o możliwej grze dla Polski. 

Cash jest graczem podstawowej jedenastki w drużynie, która umożliwiła mu debiut na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Anglii. W tym sezonie udało mu się już ustrzelić bramkę, jednak najważniejsze są jego umiejętności taktyczne i defensywne. Czy mogą one być przydatne w kadrze Polski? 

Taktyka Sousy a Matty Cash, czyli piłkarskie puzzle

Choć powołanie Casha do reprezentacji Polski dzieli kibiców, ekspertów i wierchuszkę piłkarskiej Polski, to wydaje się, że umiejętności gracza mogą przydać się w układance Paolo Sousy. Portugalczyk chce, by kierowana przez niego reprezentacja grała nowocześnie, wykorzystując wahadła, ustawiając jedenastkę w systemie 3-4-2-1 lub 3-4-1-2. Problemem jest jednak to, że nasza drużyna nie dysponuje wahadłowymi! Sousa wybrał się więc z motyką na słońce, ale tym razem ma orędownika w postaci piłkarza Aston Villi. 

Do zadań wahadłowego należy ustabilizowanie sytuacji w obronie, asekuracja ostatniej lini po swojej stronie boiska, ale też odciążenie pomocników. Wahadłowy łączy w sobie stopera i pomocnika, jest to zdecydowanie wielowymiarowa pozycja i wymaga nie tylko umiejętności piłkarskich, siły fizycznej i zdrowych płuc, ale przede wszystkim odpowiedzialności w grze. Na tej pozycji trzeba naprawdę dać z wątroby, jakby powiedział to były reprezentant kraju, Kamil Grosicki. Jednak to taktyczna odpowiedzialność i mądre ustawienie definiują dobrego wahadłowego. Cash w klubie radzi sobie na tej pozycji całkiem nieźle, zbierając przyzwoite noty za swoją grę, a te mogą się z czasem jeszcze poprawić. Nie tylko dlatego, że Matty jest młodym graczem, ale też dzięki osobie Stevena Gerrarda. 

W Angielskiej lidze Cash jest jednym z graczy, którzy zwracają na siebie uwagę. Polak ma dobre wyczucie gry, jego dośrodkowania są celne, świetnie wykonuje też wyrzuty z autu. Nie zbiera za dużo asyst, ale to chyba kłopot zawodników ofensywnych Villi. W kadrze te ofensywne umiejętności mogą okazać się niezwykle przydatne, bowiem z przodu jesteśmy wyposażeni w doskonały arsenał. Do formy wraca Milik, łokciami w jedenastce rozpycha się Buksa, no i jest też hegemon Lewandowski. Wrzutki Casha mogą dać wiele radości, bowiem z meczu na mecz są po prostu coraz lepsze i bardziej precyzyjne. 

Radości niestety pewnie nie odczuwa Kamil Jóźwiak, który może ponarzekać razem Z Bartoszem Bereszyńskim. Wprawdzie ten drugi nie był często wystawiany w kadrze, Sousa jednak dawał szanse Jóźwiakowi. Kamil również gra w Anglii, jednak jego umiejętności są po prostu słabsze, w szczególności na pozycji wahadłowego. Jóźwiak niestety nie radził sobie z odpowiedzialnością, jaka spoczywa na graczu tej pozycji, mylił się z przodu, a jego gra z tyłu… no cóż, pozostawiała wiele do życzenia. 

Zwłaszcza, że przed laty po prawej stronie boiska mieliśmy piłkarzy wspaniałych. Łukasz Piszczek i Kuba Błaszczykowski, dwójka z Dortmundu, to po prostu klasa światowa. Przez lata nasza kadra opierała się między innymi na ich umiejętnościach. Matty Cash ma szansę, by wypełnić lukę na prawej stronie boiska powstałą po Piszczku i Błaszczykowskim. Sousa dostał do swojej układanki gracza skrojonego pod swoją taktykę. On i Cezary Kulesza byli zwolennikami Casha w Reprezentacji, czego nie można powiedzieć o wcześniejszym prezesie. Gdyby Boniek dał zielone światło - Cash reprezentowałby nasz kraj już wcześniej. Były zawodnik AS Romy miał jednak inną wizję i - jako prezes PZPN - nie ułatwił tej drogi. „Poprzedni prezes związku, Zbigniew Boniek nie chciał mnie wysłuchać. Nie był niegrzeczny, ale nie "kupił" pomysłu, żebym grał dla Polski. Gdy pojawił się nowy prezes, od razu okazał się miły i pomocny, a ja czułem, że chce załatwić procedury jak najszybciej. Tak samo było z Paulo Sousą”, jak opowiadał sam zainteresowany w rozmowie z The Guardian. 

Wyczekiwany debiut

Matty Cash zagra w starciu z Andorą. Starciu niewygodnym, bo rozgrywanym na sztucznej murawie, co na tym poziomie nie powinno mieć miejsca. Zdarzają się jednak takie mecze, a fani muszą zdawać sobie sprawę, że to jednak nieco inna piłka nożna - piłkarze muszą grać bardziej zapobiegawczo, aby uniknąć kontuzji. Wystawienie do gry Casha zapowiedział trener: „Przewiduję, że weźmie udział w meczu, bo tak, jak mówiłem, uważam, że jest jednym z najlepszych na swojej pozycji. Niedługo będziemy mogli wprowadzić go w naszą dynamikę gry, więc jestem pewien, że weźmie udział w najbliższych dwóch meczach.”

Piłkarska Polska czeka na debiut nowego reprezentanta. Nie możemy się oszukiwać, że wybrał grę w biało-czerwonych barwach, ze względu na arcymocną konkurencję w Anglii. Tam, by przebić się do pierwszego składu reprezentacji musiałby pokonać zawodników, którzy od lat grają w najlepszych klubach, a na to szanse miał niewielkie. Wybór był więc kompromisem, ale jego wypowiedzi i uśmiech, który nie schodzi mu z twarzy mogą napawać optymizmem. 

Cash jako 16-latek pracował w sklepie z zabawkami. Jego kariera stała na rozdrożu, on sam był nieco zagubiony i nie było jasne czy uda mu się zostać profesjonalnym piłkarzem. Ta prozaiczna praca okazała się być wybawieniem - to pośród lalek, samochodzików, klocków i bączków zrozumiał, że nie jest mu pisane „normalne” życie. Znalazł w sobie motywację, by trenować ciężej niż dotychczas, czego efekty fani Aston Villi oglądają od roku, a Polscy kibice zobaczą dziś po raz pierwszy. 

Nie można dziwić się Kuleszy, nie można dziwić się Sousie. Matty Cash pasuje do wizji reprezentacji, którą stara się skleić Portugalczyk, sam zawodnik chce grać, a kadra i tak jest pełna światowców. Sousa skrzętnie omija Ekstraklasę, czym podpadł wielu ekspertom. Nie może budzić jednak wątpliwości fakt, że szkolenie na zachodzie jest po prostu dużo lepsze, a gracz, który co tydzień biega 90 minut w meczach Premier League jest bardziej wartościowy niż doświadczony ligowiec z Polski. To smutne, że tej rzeczywistości nie chcą widzieć tacy panowie jak Boniek, czy Tomaszewski, którzy raz po raz krytykują Roberta Lewandowskiego, czy właśnie Sousę, gdy ci negatywnie wypowiadają się o poziomie szkolenia w Polsce. 

Matty Cash nie jest pierwszym farbowanym lisem- jakby to powiedział Franz Smuda - w kadrze Polski. Szlaki przecierali już przecież Emanuel Olisadebe, który szybko zdobył zaufanie kibiców oraz trenera Jerzego Engela. Po nim nasz kraj reprezentowali też Roger Guerreiro, urodzony w Brazylii Thiago Cionek, pochodzący z Ukrainy Taras Romanczuk, czy francuzi - Damien Perquis i Ludowic Obraniak. 

Polacy nie są specjalnie otwartym społeczeństwem, jednak łatwo jest wejść w łaski kibiców. W meczach z Andorą i Węgrami swoją szansę na to dostanie Matty Cash, w Polsce żartobliwie nazywany Mateuszem Gotówką. Pozytywnie został przyjęty przez trenera, podobnie reagują na niego zawodnicy z pola. Jakie uczucia wobec niego będą mieli kibice? Presja spoczywa na nim ogromna, ale jeśli ją udźwignie - stanie się „nasz”. Oby nikt nie żałował ostatnich tygodni - ani zawodnik, ani sztab, ani prezes Kulesza, a przede wszystkim - kibice. 

TAGI

Inne felietony