Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Dezercja Sousy i jej konsekwencje

Dodał: Kamil Rybikowski
Data dodania: 27-12-2021 8:49
 Dezercja Sousy i jej konsekwencje

PZPN powinien odsunąć Paulo Souse od obowiązków pracy z pierwszą reprezentacją. Nie powinno się mu oczywiście rozwiązywać kontraktów bez zapłaty odszkodowania. Choć jak wynika z informacji prasowych, umowa nie jest zbyt szczegółowa, więc może być z tym pewien problem (brawo Boniek!)

Dziwię się w tej sytuacji głównie Flamengo. Wybierają człowieka, który w dwóch ostatnich pracach pozostawia po sobie zgliszcza i nie daje żadnej gwarancji na dłuższą pracę. Wcześniej nie podniósł Bordeaux i odszedł w atmosferze skandalu, posądzany o otrzymywanie prowizji przy sprzedawaniu piłkarzy. Jak liga brazylijska ma się odbudowywać, to na poważniejszych trenerach. Nie trzeba się dziwić Sousie, że woli wziąć ten kontrakt, skoro nie mając wiary w awans na mundial, wie, że będzie bezrobotny za trzy miesiące. Po kwartale podobna propozycja może jednak nie nadejść. Kontraktów się jednak dotrzymuje, więc Sousa obejść się powinien smakiem na pracę w Brazylii. To do czego miał prawo jego agent, to prowadzić mało zobowiązujące rozmowy o ewentualnym zatrudnieniu po barażach.

Sousa zostanie zapamiętany jako człowiek, który totalnie olał kraj, w którym pracował. Olał poprzez brak polskich asystentów, unikanie chodzenia na mecze Ekstraklasy i wyjazdów do Polski, tylko gdy ewidentnie trzeba było się w niej pojawić. Do końca nierozstrzygnięte będą kryteria jego selekcji. W pomijanych lub forsowanych nazwiskach nie było żadnego klucza. Hańbą na nazwisku Sousy zapisze się niewystawienie Lewandowskiego w meczu z Węgrami, co pomogło im w zwycięstwie, a nas kosztowało utratę rozstawienia w losowaniu baraży. Hańbą będą też kulisy odejścia. Najpierw szereg informacji prasowych, a potem ni stąd, ni zowąd telefon do Kuleszy w porze świąt Bożego Narodzenia. Nie zapomnijmy jednak o tym, kto tego pozoranta zatrudniał. To Zbigniew Boniek, który pewnie znów dostanie pewną ochronę medialną od zaprzyjaźnionych dziennikarzy. Zibi powinien wyjść i przeprosić, a już widać, że tego nie zrobi. Fatalnie zatrudnił dwóch z trzech selekcjonerów. Ostatniego wręcz katastrofalnie. Sousa był zbyt drogi jak na osiągnięcia i skazy w życiorysie (aferka w Bordeaux). Wielkim niedopatrzeniem było także brak nakazu zatrudnienia asystenta z Polski. Gdyby takowy był, mógłby objąć kadrę na mecz z Rosją i może drużyna skrzyknęłaby się i zagrała na wysokim poziomie. A tak cały sztab zaraz ucieknie razem z siwym Portugalczykiem i zostanie spalona ziemia.

Polska znów musi wybierać trenera w momencie, gdy nie ma trenerskiego okienka transferowego. Trenerzy-selekcjonerzy albo czekają na Mistrzostwa Świata albo grają jeszcze eliminacje do mundialu. Ci pracujący obecnie w Afryce mają jeszcze zaraz Puchar Narodów. Klubowi są w środku sezonu. Wszyscy poważni, czyli nie Sousa, trzymają się swoich kontraktów i nie są do wyjęcia. My musimy szukać jedynie wśród bezrobotnych. To nie ma zbytnio sensu i może skończyć się powtórką z Sousą. Dlatego, nawet mimo braku polskiego asystenta, postawiłbym na opcje prowadzenia drużyny na baraże przez trenera tymczasowego. To powinien być ktoś, kto zna zawodników. Najlepiej oczywiście osobiście, a już na pewno taki, który regularnie ich grę ogląda. Trener ten musi być także w stanie pogadać z drużyną (a przede wszystkim z Lewandowskim), ustalić po konsultacji z nią taktykę i p oprostu zaryzykować. Kto nim powinien być? Byli selekcjonerzy Nawałka i Brzęczek odpadają, gdyż Nawałka nie ma temperamentu strażaka i pewnie by się na taką rolę nawet nie zgodził a Brzęczek, choć z ludzkie punktu widzenia mu się to należy, nie ma posłuchu drużynie (a już na pewno nie u kapitana) Gdyby miał papiery trenerskie to ja osobiście wskazałbym na Łukasza Piszczka, który jeszcze z większością tych piłkarzy przecież grał. Skoro jednak ta opcja raczej ze względów formalnych odpada to i tak wygląda na to, że musi to być...Czesław Michniewicz.

Z Drągowskim, Bochniewiczem, Gumnym (pewnie by wrócił do kadry), Jóźwiakiem, Płachetą, Bednarkiem, Szymańskim, Buksą i Świderskim pracował w kadrze u21. Orientuje się, kto ma jakie cechy, zna dobre i złe strony piłkarz polskich. Już raz zaczynał od bardzo ważnego meczu Legia-Karabach, wtedy wyszło tak sobie, ale może nauczy się na błędach działania pod taką presją. Plus Michniewicz umie ustawić drużynę na pojedynczy mecz, trochę gorszy jest w uchwyceniu serii. Boje się jednak, że „polski Mourinho" nie zgodziłby się wziąć kadry jako tymczasowy a do dawania mu szansy w dłuższym okresie (za wyjątkiem sytuacji gdyby w barażach się udało, bo wtedy by zasługiwał na kredyt zaufania) nie jestem już tak entuzjastyczny nastawiony.

W każdym razie współczuje prezesowi Kuleszy. Zibi zostawił mu w spadku spory problem, który on teraz musi sprzątać.

Inne felietony