Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polska szkoła bramkarzy. Kto walczy o koszulkę z numerem 1? Cześć I

Dodał: Jan Szlempo
Data dodania: 29-12-2021 22:30
Polska szkoła bramkarzy. Kto walczy o koszulkę z numerem 1? Cześć I

Polska bramkarzami stoi. Tak przez wiele lat mogliśmy mówić o obsadzie między słupkami, bowiem na pozycję z numerem 1 zawsze zasługiwało kilku golkiperów. Bramkarze w Polsce mają zresztą wspaniałą historię - mit założycielski na Wembley, Dudek-dance, który naszemu reprezentantowi dał Ligę Mistrzów i pajacyka, czyli znak firmowy Artura Boruca. 

Czy dziś dalej możemy być pewni tego, że nasza bramka jest obsadzona i bezpieczna? Czy kontuzja pierwszego bramkarza nie budzi lęku, a daje następnemu - równie dobremu - szanse na wywalczenie sobie pozycji w wyjściowej jedenastce? 

CZĘŚĆ I

Ostatnie lata konkurencja na tej kluczowej pozycji rozgrywała się między Wojciechem Szczęsnym, a Łukaszem Fabiańskim. Choć to za dużo powiedziane, bowiem Szczęsny w oczach selekcjonerów był pewniakiem do występów w najważniejszych meczach, w podstawowej jedenastce. Nawałka stawiał na niego bez wahania, wybierał go do gry również Jerzy Brzęczek. Numer 1 na bluzie gwarantuje mu Paolo Sousa. Fabian mógł jeszcze grać z Orłem na piersi,  wszak ciągle występuje w najlepszej lidze świata i radzi tam sobie nad wyraz dobrze. W lidze, która przerosła Szczęsnego. Łukasz Fabiański był notorycznie pomijany przez trenerów i nigdy nie zagrzał należnego mu miejsca w bramce reprezentacyjnej. Gdy Portugalski szkoleniowiec publicznie wyznał, że on też będzie stawiał na Wojtka - coś pękło. Łukasz zakończył reprezentacyjną karierę, zostawiając nas, kibiców, z dość uzasadnionym lękiem. Kto będzie bramkarzem numer 2? 

Pytam o numer 2, bo nie zanosi się na zmianę numeru 1. Niestety żaden z ostatnich trenerów reprezentacyjnych, nie miał w sobie tylko chęci i odwagi, by postawić na Fabiana, a przeciętnemu Szczęsnemu utrzeć nosa i posadzić go na ławce. Jego pewność siebie gubiła nas w każdym turnieju, jego błędne decyzje pozbawiały nas szans na zwycięstwo, a jego słaba dyspozycja ośmieszała na arenie międzynarodowej. Nie lubię mówić “nie wiem”. Ale zadając sobie pytanie, dlaczego w kadrze Polski ciągle broni Szczęsny, nie umiem znaleźć żadnej odpowiedzi. Liga włoska jest dobra, ale Polak wcale nie ma tam tak dużo do roboty, a i tak co rusz przyprawia kolegów ze Starej Damy o zawrót głowy. Bramkarz ma za zadanie uratować zespół od straty punktów, wybronić strzały, które mogą zagrozić zwycięstwu,wyciągnąć kilka takich piłek, które tchną graczy ofensywnych do roboty. Szczęsny tego po prostu nie potrafi. Patrząc na niego, gra mi w głowie piosenka wykonywana przez Freddiego Mercury’ego - “The Great Pretender”. Tym jest właśnie Wojtek Szczęsny - wielkim pozerem. 

Kto puka do drzwi reprezentacyjnych, kto już w niej jest i na kogo możemy liczyć, gdy Szczęsny zejdzie ze sceny (bynajmniej nie niepokonany)?  Oto kilka nazwisk, na które patrzy sztab szkoleniowy.

Łukasz Skorupski

Stabilny bramkarz, wiodący sielskie życie w rajskim miejscu u boku pięknej żony. W Bolonii ma to, na czym zależy mu chyba najbardziej, czyli stabilność. Jest niekwestionowanym numerem jeden, a w mieście jego nazwisko jest po prostu lubiane. Zdarzają mu się gorsze występy, jak ten w Pucharze Włoch, gdy rywale pięciokrotnie wpisywali się na listę strzelców. Wprawdzie media z Półwyspu skrytykowały jego występ, pisząc:

"Stracił pięć bramek, a przy co najmniej dwóch mógł zrobić więcej. Ze swoją grą nogami nigdy nie daje wielkiej gwarancji" to cytat z lokalnego, bolońskiego dziennika internetowego tuttobolognaweb.it

Łukasz nie ma powodów do zmartwień - jego miejsce w wyjściowej jedenastce jest pewne. Wszak występuje w klubie z Serie A już 3 sezony, a przed nim jeszcze 4 lata kontraktu, bowiem niedawno doszedł do porozumienia z klubem, a jego umowa została przedłużona.


Zabrzanin kilkukrotnie stawał już między słupkami Kadry - były to jednak minuty zbierane przy okazji gier towarzyskich. 44 minuty rozegrał za kadencji Sousy w meczu z San Marino, jednak mecz ten - mimo, że były to eliminacje do mistrzostw świata - również można zapisać w kategorii treningowej. Łukasz nie wygląda na zawodnika, który swoją mentalnością może wywalczyć na stałe miejsce w kadrze, nie gra też w tak znakomitym klubie, by uchodzić za murowanego kandydata do noszenia bluzy z Orłem na piersi. To jednak niezły golkiper, który z czasem może być coraz lepszy. 

Bartłomiej Drągowski

Borussia Dortmund, FC Barcelona, Napoli. O tych klubach mówi się w kontekście następnego wyzwania jakie stoi przed Drągowskim. Młody bramkarz jest filarem drużyny z Florencji, w mieście go uwielbiają, a defensywa z nim w składzie wygląda solidnie. 24-latek we Fiorentinie, której barwy reprezentowali niegdyś Artur Boruc, czy Kuba Błaszczykowski, jeśli chce myśleć na temat miejsca w kadrze, musi dobrze wybrać klub, do którego trafi po zakończeniu przygody z aktualnym pracodawcą. 

Oczywiście jest to przygoda piękna, a posada podstawowego bramkarza w klubie grającym w Serie A - to rewelacja. Jednak Drągowskiego wyróżnia inny rodzaj ambicji niż np. Skorupskiego. Miejmy nadzieję, że pokaże to wybierając nowy klub. 

Bramkarz, który broni barw Reprezentacji Polski musi grać w Europejskich Pucharach. To nie podlega dyskusji - i jest to największa przewaga Szczęsnego, nad rywalami w bramce reprezentacyjnej. Jeśli Drągowski grać będzie w ekipie, która zagwarantuje sobie miejsce w międzynarodowych turniejach - selekcjoner będzie musiał wziąć go pod uwagę. Na to liczę, bo uważam Drągowskiego, za najciekawszego z golkiperów, którzy mogą konkurować z graczem Juventusu. 

Kontuzjowany gracz niebawem wróci do bramki swojej drużyny i znów będzie pokazywał, dlaczego giganci się nim interesują. Wprawdzie trener drużyny z Florencji ostrzega Polaka, że będzie musiał udowodnić, iż zasługuje na miejsce w składzie - Bartek jednak z pewnością szybko wróci na boisko. 

“Wkrótce wróci – mogę o tym zapewnić. Będzie musiał walczyć o odzyskanie swojego miejsca między słupkami" - mówi jego trener.

Wypowiedź ta jest raczej kurtuazyjna, a skauci szukający zastępstw w swoich teamach już zacierają ręce myśląc o styczniowych meczach - między innymi z Udinese. Swój szacunek do Polskiego bramkarza wyraża też Gianmatteo Mareggini, trener bramkarzy reprezentacji Włoch U-21:

“Myślę, że zaufanie [trenera Fiorentiny do Bartłomieja Drągowskiego, przyp. red] nie wzięło się z przypadku. Drągowski już od kilku sezonów udowadnia, że ma olbrzymie możliwości. Naprawdę trudno sobie wyobrazić skład „Violi” bez Polaka. W ostatnich latach bardzo się rozwinął pod każdym względem, sportowym i osobowościowym. Widać, że ma w szatni posłuch, z pewnością należy do kluczowych zawodników Fiorentiny, a także należy do ulubieńców trybun we Florencji.  Nie zapominajmy, że ciągle mówimy o względnie młodym zawodniku, dla którego każdy mecz jest bardzo ważny. On musi zdobywać doświadczenie na boisku, nie wolno mu tracić kolejnych występów na trybunach. Jak już wspomniałem Bartłomiej jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale ma jeszcze pewne detale, które wymagają drobnej korekty. wielu moich znajomych kibicuje Fiorentinie i zawsze wypowiadają się o Polaku z olbrzymim szacunkiem, a także sympatią. Oczywiście, obecnie Drągowski przechodzi rehabilitację, w jego miejsce wskoczył doświadczony Terraccino i dobrze spisuje się między słupkami, ale nikt ani przez moment nie zastanawiał się, kto powinien być numerem jeden w zespole „Violi”. Każdy wie, że pewniakiem do gry jest Polak.”

Trener, który pod swoimi skrzydłami miał między innymi genialnego Gigiego Dunnarumę, porównał też możliwości Drągowskiego oraz Boruca - wszak zna ich obu z występów dla Włoskiego klubu. 

“Boruc dał się zapamiętać jako wystarczająco dobry golkiper. W ogóle jestem pod wrażeniem polskiej szkoły bramkarskiej, której przedstawicielami są wspomniany już Artur i Drągowski. Obaj z powodzeniem występowali w zespole z Florencji, ale moim zdaniem pod względem technicznym i typowo bramkarskim Bartek ma większe umiejętności i może zajść dalej”

Koniec części I artykułu. Zapraszamy do przeczytania części II
https://futbol.pl/columns/56_Polska_szkola_bramkarzy_Kto_walczy_o_koszulke_z_numerem_1_Czesc_II

TAGI

Inne felietony