Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polska szkoła bramkarzy. Kto walczy o koszulkę z numerem 1? Część II

Dodał: Jan Szlempo
Data dodania: 29-12-2021 22:48
Polska szkoła bramkarzy. Kto walczy o koszulkę z numerem 1? Część II

Polska bramkarzami stoi. Tak przez wiele lat mogliśmy mówić o obsadzie między słupkami, bowiem na pozycję z numerem 1 zawsze zasługiwało kilku golkiperów. Bramkarze w Polsce mają zresztą wspaniałą historię - mit założycielski na Wembley, Dudek-dance, który naszemu reprezentantowi dał Ligę Mistrzów i pajacyka, czyli znak firmowy Artura Boruca. 

Czy dziś dalej możemy być pewni tego, że nasza bramka jest obsadzona i bezpieczna? Czy kontuzja pierwszego bramkarza nie budzi lęku, a daje następnemu - równie dobremu - szanse na wywalczenie sobie pozycji w wyjściowej jedenastce?

CZĘŚĆ II

Marcin Bułka

To jeden z graczy, który wybrał rozwój we francuskiej ekstraklasie. Nie może dziwić ten wybór, bowiem to niezła liga. Na minuty w londyńskiej Chelsea nie miał co liczyć, nie udało mu się też wywalczyć miejsca w składzie PSG, którego jest piłkarzem - aktualnie wypożyczonym do Nicei. Zresztą - chyba nie ma teraz na świecie bramkarza, który mógłby rzucić rękawicę - dosłownie i w przenośni - golkiperom w paryskiej drużynie. Tam do gry w pierwszym składzie palą się dwaj najlepsi na świecie fachowcy - Gigi Dunnaruma, złote dziecko AC Milan, które - za namową Mino Raioli - wybrało życie przy Polach Elizejskich oraz Keylor Navas - czterokrotny zdobywca Ligi Mistrzów. To rywalizacja, która przyprawia o ból głowy trenera, bowiem obaj gracze to absolutny światowy top. A za nimi… Marcin Bułka.

Nikt jednak nie przekreśla jego szans na wielką karierę, jednak w Nicei również nie może wywalczyć sobie miejsca w podstawowej jedenastce. Zaliczył jednak debiut, w 1/32 Pucharu Francji. Oby zbierał minuty i pukał przez szybkę do reprezentacji. Kadra potrzebuje świeżej krwi, a ten - prawie -  dwumetrowy gracz, może być przyszłością kadry.

Rafał Gikiewicz

Jego nazwisko dodaję tylko, by przypomnieć, że Gikiewicz istnieje. Tematu jego gry w kadrze na szczęście nie ma i pewnie już nie będzie. Giki nie jest młody i obiecujący, bowiem ma już 34 lata, a najlepsza lata kariery już za sobą. Nie przeskoczy on pewnego poziomu i choć uważany jest za stabilnego bramkarza, to musimy powiedzieć pewne rzeczy wprost - Giki swoim poziomem nie dorasta do reprezentacji Polski. Gorzkie słowa, bowiem każdy zasługuje na szansę, ale nasza Narodowa drużyna potrzebuje odmłodzenia. Zaproszenie Gikiewicza na zgrupowanie byłoby strzałem w kolano. 

Warto też odnotować jego konflikt z młodszym kolegą z boiska - Gumnym. Piłka nożna to sport drużynowy, a Giki tej lekcji chyba nie odrobił. W zespole kłótnie czy niesnaski to absolutnie normalna rzecz, jednak wyciąganie ich na zewnątrz, czy opowiadanie tego, co dzieje się w ośrodkach treningowych - nie jest ani normalne, ani dobre. Giki wydaje się być twardym facetem, dlatego zniesie tę gorzką pigułkę i przestanie śnić o kadrze. A młodszych kolegów może zacznie wspierać, bo na razie pokazał, że dojrzewanie nie było jego mocną stroną. 

Kamil Grabara

Wszyscy znamy to nazwisko. Większości kibiców jednak kojarzy się ono z buńczucznymi wpisami w internecie, z szukaniem afery i atencji na w mediach społecznościowych. O tym, że Grabara jest niedowartościowanym dzieciakiem wie piłkarski świat, bowiem aż wylewa się to z jego słów. Ten chłopak ma w sobie jednak te cechy, które mogą doprowadzić go do piłkarskiego szczytu - przekonanie o tym, że jest najlepszy, o tym, że świat do niego należy. Jest nieznośnie pewny siebie i irytująco przekonujący. Kamil Grabara może być świetnym bramkarzem, który już niedługo będzie denerwował przeciwników na boiskach, a nie tylko na twitterze. 

Jego długi kontrakt w Kopenhadze, w której dobrze sobie radzi, z pewnością nie zostanie wypełniony do końca - oznaczałoby to przecież, że 22-latek będzie grał w lidze duńskiej jeszcze 4 lata. Na to się nie zanosi, bowiem bramkarz, który pochodzi z Rudy Śląskiej, ciężko pracuje na transfer do lepszej ligi. Przed nim jeszcze wiele lat kariery i wydaje się, że szum, który wokół siebie robi - opłaca się. Będąc na zapleczu wielkiego futbolu, kibice w Polsce i tak się nim interesują. Uzbierał w tym sezonie 17 występów, w tym mecze w Lidze Konferencji Europy. Ani Liga Duńska, ani Liga Konferencji nie są szczytem jego możliwości, ani marzeń, ale z pewnością dają mu doświadczenia, obycia, które zaprocentuje szybciej niż myślimy. Grabara powinien być włączony do kadry i zapraszany na zgrupowania. Chcąc, nie chcąc - to może być przyszłość Polskiej bramki. 

Jakub Stolarczyk

Jako ostatniego wspomnę Stolarczyka. Wahałem się między nim, a Majeckim, jednak golkiper AS Monaco nie przekonuje mnie, jako opcja dla kadry. Chociaż oczywiście życzę mu jak najlepiej - oby jego forma wystrzeliła. Stolarczyk też nie zbiera dużo minut, jednak jest w dużo mocniejszej lidze - bowiem urodzony w Kielcach bramkarz na co dzień trenuje w Leicester. Jak na razie zaliczył tylko minuty na… ławce rezerwowych w trakcie spotkań Ligi Europy, to jednak może da to kopa do cięższej pracy. 

Póki co, były gracz Piasta Chęciny występuje w młodzieżówkach Leicester. W barwach teamu U-18 rozegrał 22 spotkania, teraz zbiera doświadczenie w kadrze U-23, gdzie zagrał już w 33 meczach. Leicester widzi w nim potencjał na podstawowego gracza - zaoferowali mu bowiem kolejny kontrakt, tym samym trzymając go w klubie i planując jego rozwój. Sam zawodnik to widzi i wygląda na to, że dzień debiutu na angielskich boiskach nadejdzie szybciej niż nam się wydaje. Sam Stolarczyk mocno stąpa po ziemii:

“Regularnie trenuje z pierwszą drużyną, szczególnie z bramkarzami. Mam z nimi bardzo dobry kontakt, są świetnymi ludźmi, lubią ciężką pracę. Są oni bardzo pozytywnie nastawieni do pomocy młodym bramkarzom, co daje pewność siebie kiedy wchodzisz do nich na trening. W każdym klubie zawodnik musi bronić się umiejętnościami. Jeśli ciągle się rozwijasz, to twój czas w końcu nadejdzie. Poprzeczkę mam postawioną bardzo wysoko, bo chciałbym grać w Premier League, to jest moje marzenie. Mam świetny kontakt z trenerami bramkarzy U-23 i pierwszej drużyny. Czuję, że wierzą mnie i zbieram duże doświadczenie na każdym treningu.”

Co dalej?

Szczęsny nie wypuści miejsca w kadrze, tak jak futbolówki z rąk. Nie życzymy mu też kontuzji, ani spadku formy. W Polskiej kadrze jednak powinien grać bramkarz, który będzie nawiązywał paradami i zaangażowaniem do Dudka, czy Boruca. Wojtek tego poziomu nie reprezentuje, dlatego czas na poszukanie innych opcji. Myślę, że póki co o obsadę bramki nie musimy się bać - oby tylko wymienieni bramkarze rozwijali się w odpowiednim tempie, a ich pewność siebie była u wszystkich tak duża, jak u Garbary. Wtedy wszystko będzie dobrze. 

TAGI

Inne felietony