Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Ile naboi ma Krzysztof Piątek?

Dodał: Jan Szlempo
Data dodania: 16-01-2022 1:16
Ile naboi ma Krzysztof Piątek?

Pio Pio Pio. Napastnik reprezentacji Polski odpalił pistolety, znów mogliśmy cieszyć się z jego bramki w Serie A. Ostatniego ligowego gola strzelił trzy miesiące temu, nosząc jeszcze koszulkę Herthy Berlin. Dziś gra w lidze, która pozwoliła mu wypłynąć na szerokie wody piłki nożnej. 

 

Król debiutów 

Gol w debiucie w Pucharze Włoch, na piersi herb Genui. Gol w debiucie w Pucharze Włoch, na piersi herb AC Milanu. Gol w debiucie w Pucharze Niemiec, na piersi herb Herthy Berlin. Gol w debiucie w Pucharze Włoch, na piersi herb Fiorentiny. 

"Huragan uderzył w Genui, ale nie jest to związane ze zjawiskami meteorologicznymi. To efekt wywołany przez Krzysztofa Piątka"

Tak o jego premierowym występie w barwach Genui pisały włoskie media, które widziały w nim nadzieję dla klubu, ale też dla reprezentacji Polski. W czasie następnych spotkań jego gwiazda świeciła jasno, błyszczała i żarzyła się oślepiając kolejnych bramkarzy. Niestety gwiazdy na nieboskłonie świecą najjaśniej niedługo przed wybuchem i śmiercią. 

Pio żyje, ale po sezonie w Genui, który zaowocował transferem do legendarnej ekipy w czerwono-czarne pasy, po sezonie, w czasie którego jego nazwisko było w każdej gazecie i na ustach każdego Włocha, po sezonie po prostu wspaniałym - coś się wypaliło. Nie udało się osiągnąć sukcesu w Stolicy Mody, a pobyt w Berlinie można uznać za wyjątkowo cichy. Za Piątkiem kolejny debiut, na szczęście dla wszystkich - kolejny udany. 

One season wonder?

Ile radości dostarczył mieszkańcom stolicy Ligurii Polak, który trafił tam w 2018 roku! Pochodzący z Dolnego Śląska gracz był dobrze zapowiadającym się napastnikiem, a swoimi występami w Krakowie zwrócił na siebie uwagę Włochów. Uwagę całego piłkarskiego świata przykuł zaś trafiając w debiucie aż czterokrotnie do siatki rywali. Kilka tygodni później jego nazwisko drukowane było obok legendarnego - Andrija Szewczenki. Krzysiek, we wrześniu 2018 roku stał się pierwszym po Ukraińcu graczem, który zaliczył pięć bramek w czterech kolejnych spotkaniach Serie A. 

Piątek wystąpił w 21 meczach, a miasto liczące prawie 600 000 tysięcy mieszkańców oszalało na jego punkcie. Młody napastnik z marszu stał się podstawowym graczem  w klubie. Piątek potrafił strzelić z każdej pozycji w polu karnym, każdą częścią ciała. Zabawny jest fakt, że nazwa miasta, w którym, zaczęła się jego wielka kariera pochodzi od słowa… kolano, czyli genu po łacinie. Kolano, głowa, pięta, zewnętrzna i wewnętrzna część stopy - tymi sposobami uzbierał 19 trafień. 

Okres Mediolański

Co w tym samym czasie działo się w klubie, do którego zaraz miał trafić? Niewiele dobrego, AC Milan przechodził kryzys, który dziś wydaje się być zażegnany, bez udziału Polaka, którego nikt nie będzie wspominał na San Siro ze łzami w oczach. Trzeba jednak bronić Piątka - jego przygoda w Milanie nie była nieudana, to Milan był wtedy klubem w rozsypce. 

Oczywiście wielką dumą było oglądanie Polaka reprezentującego barwy tak znakomitej marki jaką był klub z Mediolanu, ale gra drużyny nie przynosiła pozytywnych emocji. Sam, mieszkając wtedy w Mediolanie, z nieukrywaną radością chadzałem na stadion, by oglądać grę rodaka. Zapał jednak malał, choć nadzieje nigdy nie zgasły.

Piątek spędził w Milanie wystarczająco dużo czasu, by rozegrać w nim 41 spotkań. Uzbierał jednak mniej trafień niż w poprzednim klubie - do siatki rywali trafiał 16 razy. 

Przygodę na San Siro należy więc przyjąć z przymrużeniem oka. Czy dobrym krokiem był transfer do podupadłego wtedy klubu? To pytanie, na które dziś możemy odpowiedzieć sobie jasno - z piłkarskiego punktu widzenia - nie. Ale kto odmówiłby koszulce z numerem 9, nawet jeśli jest przeklęta? Kto odmówiłby barwom, które reprezentowali Pirlo, Zlatan, Dida, Cafu, Inzaghi, Szewczenko, Ronaldinho, Beckham? Kto odmówiłby zapewnieniom, że klub się odbuduje, jego potęga będzie rosła? Nikt by nie odmówił, nie zrobił tego też Piątek, a to doświadczenie może go jedynie zbudować. 

Przystanek Niemiecki jest trudny do komentowania, z pewnością trudny był też dla Krzysztofa. Nie zapominajmy - to ciągle młody chłopak, to napastnik, który potrzebuje jeszcze czasu by się rozwinąć, chociaż najpewniej nie przebije sufitu swoich umiejętności. Może jednak ciągle być lepszy. 

Jadę tratto do Firenze 

Kilka lat temu, w 2017, czy w 2018 roku przechadzałem się ulicami Florencji. Spędziłem wtedy w kilku europejskich krajach około trzy miesiące, będąc zaproszonym gościem na festiwalach teatralnych. Jednym z przystanków tej trasy były Włochy, a wśród wielu miast - właśnie Florencja, miasto Matki Boskiej Kwietnej.

Szedłem poruszony rozmową, którą odbyłem z profesorem, wykładowcą filozofii i literatury na słynnym, miejscowym uniwersytecie. Opowiadał mi swoją historię, historię sprzed lat, poruszony i szczery.  W latach 70. uczył się języka rosyjskiego po to, by czytać w oryginalne Czechowa, Bułhakowa, a w środowiskach akademickich - wtedy jeszcze jako student - zaczął być traktowany podejrzliwie, z dystansem, powątpiewaniem. Włoski student, uczący się rosyjskiego, to musiał być komunista - tak o nim myśleli. 

Opowiedział też o swojej żonie i tragicznie zmarłym, jedynym synu. Dopił kawę, pożegnaliśmy się. Odchodząc rzucił jeszcze w moją stronę kilka słów, których nie dosłyszałem. Przysiągłbym, że zdanie zaczłeło się od stwierdzenia "Najważniejsze w życiu jest...", a co profesor dodał później już na zawsze będzie zagadką. Wtedy się tym nie przejąłem, a kilka minut później, gdy przechodziłem przez Piazza della Signoria dostrzegłem kilku młodych chłopców kopiących między sobą piłkę. Spędziłem z nimi kolejne kilkadziesiąt minut bawiąc się futbolówką pod pomnikiem Neptuna. 

Włochy to prawdziwy dom piłki nożnej, prawdziwy dom emocji, które mieszają się, wyznaczając codzienność, zmieniając nastroje. Krzysztof Piątek stał się prawdziwym piłkarzem reprezentując barwy klubu z Serie A. Prawda, następne sezony przestały być kolorowe. Prawda, Piątek musi udowodnić, że wciąż ma w sobie to coś. Jeśli jest miejsce, w którym może się odbudować - są to Włochy.

Ja w to wierzę. I widzę, że podobnych do mnie Polaków oraz Włochów jest sporo. Fani Genui wciąż życzą mu dobrze, a dziennikarze przyglądają się z uśmiechem. Krzysztof Piątek wrócił do Serie A i teraz to od niego zależy czy była to dobra decyzja. Ile naboi ma w swoich pistoletach napastnik? Następne spotkanie 17 stycznia. Pikanterii dodaje fakt, że to mecz przeciwko Genoi. Oby jego armaty znów huknęły. 

TAGI

Inne felietony