Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Kapitalny Sobota bez gola. Śląsk ograł Club Brugge!

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 01-08-2013 22:38
Kapitalny Sobota bez gola. Śląsk ograł Club Brugge!

Waldemar Sobota błysnął na tle Club Brugge w pierwszym meczu III rundy el. Ligi Europy. Skrzydłowy Śląska Wrocław nie zdołał strzelić gola, ale gospodarze i tak pokonali Belgów!

Pierwszy mecz III rundy eliminacji Ligi Europy
Śląsk Wrocław - Club Brugge 1:0
Bramka: Plaku 64
Śląsk: Rafał Gikiewicz - Krzysztof Ostrowski (60. Tadeusz Socha), Mariusz Pawelec, Adam Kokoszka, Dudu Paraíba - Waldemar Sobota, Dalibor Stevanović, Przemysław Kaźmierczak, Sebastian Mila, Sebino Plaku - Marco Paixão (88. Sylwester Patejuk)
Club Brugge: Mathew Ryan - Tom Høgli, Brandon Mechele, Óscar Duarte, Laurens De Bock (46. Boli Bolingoli-Mbombo) - Birger Verstraete, Timmy Simons, Jonathan Blondel, Wang Shangyuan (78. Tuur Dierckx), Lior Rafaelov (65. Eiður Guðjohnsen) - Tom De Sutter
Żółte kartki: Stevanović, Plaku - De Bock, Høgli
Sędzia: Anthony Taylor (Anglia)
Widzów: 17 134

Od pierwszych minut bardzo aktywny był Waldemar Sobota. Skrzydłowy nakręcał grę Śląska i już w pierwszych 10 minutach kilka razy zapachniało bramką dla gospodarzy.

Piłkarze Club Brugge byli wyraźnie zaskoczeni agresywnym pressingiem Śląska i nie potrafili sobie z nim poradzić. A w szeregach miejscowych szalał Sobota, z którym Belgowie kompletnie sobie nie radzili.

Z przewagi Śląska wynikało niewiele, jeśli chodzi o bramki. W 25. minucie mogło to się zemścić, ale Ostrowski zdążył zaasekurować i Wang nie dał Brugge prowadzenia.

Po chwili Śląsk powinien grać w przewadze. Brzydki faul, zdecydowanie na drugą żółtą kartkę, popełnił De Boeck. Sędzia oszczędził jednak piłkarza gości.

Belgowie do końca I połowy nie potrafili poradzić sobie z Waldemarem Sobotą. Wydaje się, że nie spodziewali się tak dobrej gry gospodarzy i ich skrzydłowego.

Po przerwie Śląsk zaczął dobrze, ale już w 52. i 53. minucie miał furę szczęścia. Najpierw Mila stracił piłkę w środku pola, a po chwili De Sutter wyszedł sam na sam z Gikiewiczem i go minął. Wypuścił sobie jednak za daleko piłkę i co prawda zagrał do Rafaelova, ale ten nie potrafił już pokonać Gikiewicza, któremu pomógł Kokoszka. Po chwili fatalnie zachował się Gikiewicz. Rafaelov oddał kolejny strzał, a bramkarz Śląska zamiast złapać piłkę w dziwny sposób ją sparował. Na słupek... Uff.

Śląsk po kilku minutach otrząsnął się w przewagi Brugge. I w 64. minucie wyszedł na prowadzenie po zabójczej kontrze. Piłkę z własnej połowy kapitalnie podał Kaźmierczak do wychodzącego na wolne pole Plaku. Albańczyk w sytuacji sam na sam z Ryanem przelobował Australijczyka i dał prowadzenie Śląskowi.

Belgowie mogli wyrownać w 79. minucie. Po kontrze. De Sutter wślizgiem strzelił z trzech metrów, ale Gikiewicz fenomenalnie obronił to uderzenie. To była ostatnia szansa Brugge w tym spotkaniu. W efekcie u siebie będą musieli odrobić stratę z Wrocławia, jeśli chcą awansować do IV rundy eliminacji Ligi Europy.

Czytaj także na Futbol.pl: Bezradność w grze Lecha. Żalgris górą w pierwszym starciu!

Futbol.pl

Inne artykuły