Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Nie tylko Liga Mistrzów. Unia Ciechanowiec: „Życie bez planu, to planowanie porażki”

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 09-05-2019 12:00
Nie tylko Liga Mistrzów. Unia Ciechanowiec: „Życie bez planu, to planowanie porażki”

Dziś w pewnym stopniu będzie to odcinek specjalny cyklu "Nie tylko Liga Mistrzów". Artykuł o Unii Ciechanowiec ukazał się tuż przed wspominanym już przeze mnie atakiem hakerów na portal Futbol.pl. Z powodu utraty bazy danych  nie dotarł do wszystkich zainteresowanych i chętnych do zapoznania się z informacjami na temat A-klasowego klubu z Ciechanowca. 

Udało mi się odnaleźć tzw. kopię roboczą i przedstawię historię sympatycznej drużyny raz jeszcze.

Poznamy dziś świat A- klasy na Podlasiu przez pryzmat Unii Ciechanowiec, której to przedstawiciel z chęcią opowiedział mi o specyficznym klimacie klubu w najniższej podlaskiej klasie rozgrywkowej. 

Na początek muszę przyznać, że z wielkim zdziwieniem odebrałem chęć współpracy ze mną ze strony Unii Ciechanowiec. Próbowałem wielokrotnie "namówić" podlaskie kluby, aby opisać ich historię, teraźniejszość. Oprócz czterech, o których mogliście przeczytać na naszym portalu, reszta milczała...Trudno, pomyślałem, ale spróbowałem raz jeszcze, po raz ostatni, tak sobie założyłem i...Przemysław Piotrowski, członek Zarządu Unii, odpowiedział w ciągu kilku minut. Posłuchajmy zatem opowieści o klubie z Ciechanowca.

Pan Przemysław zapytany o przytoczenie kilku faktów z historii ciechanowieckiej piłki nożnej, mówi:

- Jak niesie miejska wieść klub piłkarski w Ciechanowcu istnieje od 1947 roku. Historia sukcesów nie jest zbyt bogata. Największym osiągnięciem do tej pory był awans do 4. Ligi w sezonie 2000/01. Późniejsze lata to niestety równia pochyła, która doprowadziła do wycofania się w połowie sezonu 2003/04 drużyny CKS UNIA Ciechanowiec z rozgrywek klasy okręgowej i do całkowitej likwidacji klubu. Reaktywacja drużyny piłkarskiej w Ciechanowcu nastąpiła w sezonie 2007/08, kiedy to zaczęła funkcjonować nazwa COKiS Ciechanowiec. Natomiast od 2016 założone zostało stowarzyszenie „Klub Sportowy Unia Ciechanowiec” i pod takim szyldem klub działa do dzisiaj.

Jak funkcjonuje taki klub w A-klasie? Często słyszy się niesłychane, czasem wręcz rodem jak z filmów science-fiction, legendy o tym szczeblu rozgrywek. Ostatnio spotkałem się ze stwierdzeniem, że "dziś nie wiesz czy jutro twoja drużyna będzie istnieć", taka partyzantka panuje na peryferiach futbolu. Czy to prawda? Przemysław Piotrowski o funkcjonowaniu swojego klubu, opowiada z niesłychaną pasją.

- Powstanie stowarzyszenia w 2016 roku można traktować jako nowe otwarcie, ale największe zmiany i tak miały miejsce na przełomie 2018 i 2019 roku. Ostatni mecz, który zagraliśmy jesienią zeszłego roku w Orli był punktem zwrotnym. Co sezon i
co mecz mieliśmy problem ze skompletowaniem składu (szczególnie na mecze wyjazdowe), ale tym razem doszło do sytuacji, gdy jedenastym zawodnikiem musiał być trener. Mecz oczywiście przegraliśmy, humory w drodze powrotnej były tragiczne, ponieważ mimo wielu problemów była szansa na przezimowanie na podium, a tak wszyscy zastanawialiśmy się co będzie dalej. Niektórzy zawodnicy zaczęli pomrukiwać, że wiosną nie będą już u nas grać, więc klubowi po raz kolejny zajrzało w oczy widmo likwidacji.

Jak zareagowaliście? W takiej sytuacji, najprościej jest powiedzieć: Dość, nie ma sensu ta zabawa. Wierzył Pan, że uda się jeszcze pociągnąć ten wózek?

- Tak, trzeba było zacząć działać...W listopadzie odbyliśmy szereg spotkań z zawodnikami i ewentualnymi sponsorami. Okazało się, że jest w społeczności chęć współpracy, jednak potrzebne były zmiany w klubie.

W styczniu 2019 roku na walnym zebraniu stowarzyszenia został wybrany jego nowy Zarząd:
Patryk Fiedoruk – Prezes Zarządu
Emil Niemyjski – Wiceprezes Zarządu
Przemysław Piotrowski – Członek Zarządu
Byliśmy zawodnikami Unii, więc wiedzieliśmy jakie problemy są w klubie, ale też mieliśmy pomysły jak je przezwyciężyć. 

Od czego zaczęły się zmiany? Jaki kierunek obraliście?

- Jeszcze w grudniu 2018 roku zabraliśmy się za klubowe social media. Oprócz odświeżenia strony na Facebooku i zaplanowania akcji promocyjnych, postanowiliśmy pojawić się także na Twitterze. I to był strzał w dziesiątkę. Już na samym początku obecności tam, nawiązaliśmy kilka cennych relacji, które już przynoszą efekty, a mamy nadzieję, że to dopiero początek.

Nasze akcje promocyjne zaciekawiły mieszkańców miasta i okolic nie tylko bliższych, ale też dalszych. Liczba fanów na FB wzrosła prawie trzykrotnie. Klub powoli zaczynał kojarzyć się z czymś fajnym i świeżym.

W klubach z III czy IV ligi ogromny wpływ na funkcjonowanie ma dobra współpraca z władzami miasta. Często jest podstawą egzystowania...Podobnie rzecz się ma i w Ciechanowcu.  Kolejnym punktem w naprawie wizerunku klubu było określenie zasad na jakich ma funkcjonować współpraca z władzami miasta i gminy. Bardzo mocno akcentuje ten fakt mój rozmówca.

- Drugim krokiem było wypracowanie jasnych zasad współpracy z Gminą. W tym miejscu należą się podziękowania Panu Burmistrzowi Eugeniuszowi Święckiemu i wszystkim osobom z Urzędu Gminy, które pomagały nam przy załatwianiu formalności. Pan Burmistrz bardzo entuzjastycznie podszedł do naszych działań i planów i udzielił nam pełnego wsparcia merytorycznego, a także przede wszystkim finansowego. Oczywiście we wcześniejszych latach Klub także funkcjonował głównie dzięki dofinansowaniu z Gminy, ale tym razem oprócz przelewu Klub dostał swego rodzaju wsparcie mentorskie i patronackie.

Mając tak wielkie wsparcie ze strony władz miejskich, pozostało teraz spróbować rozszerzyć kadrę zespołu, aby nie było już w przyszłości niespodzianek personalnych. Przemysław Piotrowski zaznacza, że był to najważniejszy aspekt.

- Trzecim wyzwaniem, de facto najważniejszym, było odbudowanie kadry zespołu. Okazało się, że w Ciechanowcu i okolicach mamy sporo chętnych do grania w piłkę. Kadra na rundę wiosenną liczy 29 zawodników, więc trener ma w czym wybierać. Na pierwszy wiosenny mecz pojechaliśmy w 19 osób.

Wymienione elementy złożyły się na jedną, wielką całość. Działania mające na celu odbudowę piłki nożnej w Ciechanowcu, odbiły się szerokim echem wśród kibiców czy też potencjalnych sponsorów. Odzew był niesłychanie pozytywny i zaskoczył w pewien sposób działaczy ratujących klub. Przemysław Piotrowski podkreśla mocno, że kryzys jest zażegnany, a spodziewać się należy, że grono współpracujących z Unią tylko się powiększy.

- Te trzy elementy, czyli promocja, współpraca z Gminą i zawodnicy przyciągnęły do Klubu sponsorów. Spontaniczna zbiórka naszych kibiców umożliwiła nam zakup 20 nowych piłek. Ktoś inny kupił nam sztuczny mur czy koszyki z bidonami. Ostatnio helikopterem (co było elementem promocji) przyleciały do nas klubowe dresy, a na dniach mamy odebrać nowe stroje z logo nowego sponsora. Mecze naszej drużyny można znaleźć w ofercie jednego z legalnych bukmacherów, a na tapecie mamy jeszcze kilka innych podmiotów, które przyglądają się naszej działalności i deklarują chęć pomocy w przyszłości, jeśli wszystko będzie szło w dobrym kierunku.

Warte podkreślenia jest to, że każdy członek zarządu pracuje zawodowo i rzadko kiedy jest to praca po 8 godzin dziennie. Dlatego ważne było, aby na początku dokonać podziału obowiązków i wzajemnie się uzupełniać. Ostatnie trzy miesiące były dla każdego z nas bardzo intensywne, ale najtrudniejsze mamy już za sobą i teraz możemy się skupić na grze w piłkę i dalszym promowaniu Klubu i miasta.

******

Kolejną kwestią jest infrastruktura i zaplecze treningowe w Ciechanowcu. Czy jest się czym pochwalić, a czego brakuje?

- W porównaniu do innych drużyn, które np. muszą płacić za wynajem boisk i hal do trenowania, nasza sytuacja jest całkiem niezła. Poza samym stadionem naprawdę nie mamy na co narzekać. Mamy do dyspozycji dwa orliki, jedno małe boisko naturalne z bieżnią i trzy sale gimnastyczne, które dzięki uprzejmości dyrektorów szkół są nam udostępniane. Bardzo się cieszymy, że osoby decyzyjne w różnych instytucjach zaufały nam i że wspólnie gramy do jednej bramki.
Co do samego stadionu to rzeczywiście wygląda on strasznie. Zarówno murawa jak i otoczenie boiska pamiętają dawne czasy. Ale mamy nadzieję, że i to się zmieni. Przed sezonem wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Zawodnicy wykonali prace renowacyjne na murawie. Rozsypaliśmy nawozy (które również zostały nam sprezentowane) oraz wałowaliśmy płytę boiska. Ciechanowiecki Ośrodek Kultury i Sportu przy wsparciu Przedsiębiorstwa Robót Komunalnych FARE i strażaków uprzątnął teren całego kompleksu. Wiadomo, że obiekt wymaga jeszcze wielu godzin pracy, ale w kuluarach mówi się o całkowitej przebudowie stadionu, więc na razie wstrzymujemy się z większymi działaniami.

Jak zatem wygląda frekwencja na meczach? Klub postrzegany jest obecnie w mieście w niezwykle pozytywny sposób. Niestety, pokutuje taki pogląd, że widownia na meczach A czy B-klasy to miejscowi, przepraszam za słowo, żule spod sklepu pijący tanie wino i wyzywający arbitrów, zawodników drużyny przyjezdnej i każdego kto się nawinie.

- Od początku naszym celem jest stworzenie mody na Unię. Widzimy, że mieszkańcy Ciechanowca chcą uczestniczyć w życiu społecznym i kulturowym. Chcemy wyjść naprzeciw tym oczekiwaniom i przy okazji meczów organizować eventy towarzyszące. Mamy kilka pomysłów jak uatrakcyjnić pobyt na stadionie, ale nie chcemy ich na razie zdradzać. Każdy pomysł wymaga środków i zasobów ludzkich, więc nie chcemy składać obietnic bez pokrycia, ale mamy nadzieję, że wspólnie z mieszkańcami uda nam się stworzyć coś fajnego dla wszystkich – fanów sportu, dzieci i młodzieży czy osób starszych.

Chcemy, aby Unia Ciechanowiec była postrzegana jako najbardziej profesjonalny klub na tym poziomie rozgrywek w naszym województwie, a docelowo także w kraju. Zgodnie z zasadę „myśl globalnie, działaj lokalnie” chcemy pokazać wszystkim, że się da. Bez narzekania i malkontenctwa.
Dopiero 3 miesiące budujemy naszą markę, a już jesteśmy w czołówce województwa pod względem wartości medialnej. Jeśli dołożymy do tego wszystkiego dobrą grę, to o przyszłość klubu jesteśmy spokojni.

******

Przejdźmy może do typowo sportowej części naszej rozmowy. Dotychczasowa postawa zespołu w rozgrywkach i założenia na dalszą część sezonu widziana okiem pana Piotrowskiego.

- Mimo wielu trudności od początku sezonu, pierwsze mecze wyszły nam naprawdę nieźle. Niestety druga połowa rundy nie poszła po naszej myśli i tak jak wspomniałem wcześniej morale na koniec jesieni nie były za wysokie. Jednak pozycja jaką zajmowaliśmy pozwalała nam marzyć o skutecznej walce o awans do „okręgówki”. Taki cel postawiliśmy sobie jako Zarząd. Taki cel został postawiony przed nowym trenerem. Także piłkarze wiedzą o co gramy. Ale.. jeśli nie wywalczymy awansu w tym sezonie, to nic wielkiego się nie stanie. Plan zakłada awans za rok, ale jeśli uda się już w tym roku to
uznamy to za miłą niespodziankę. Sparingi i pierwszy mecz w Siemiatyczach pokazały, że możemy podjąć walkę, więc walczymy.

Przy okazji więc, jeśli jesteśmy przy tematach sportowych, to czy pokusiłby się Pan o ocenę poziomu rozgrywek podlaskiej A-klasy?

- Nie mam niestety wielu danych do porównywania się z innymi województwami, ale oglądałem ostatnio połowę meczu KTS Weszło – Coco Jambo Warszawa – i jakoś wielkiego wrażenia KTS na mnie nie zrobił – a przecież aspirują do miana najlepszej B czy A- klasowej drużyny w kraju. Myślę, że gralibyśmy z nimi jak równy z równym.

Więc teraz pytanie, które zadawałem przedstawicielom tych zaledwie czterech klubów z Podlasia, które udało mi się po perturbacjach opisać. Dlaczego futbol w tym regionie jest taki jaki jest czyli słaby, daleko w tyle za resztą kraju?

- Temat rzeka. Z wykształcenia jestem socjologiem, więc mógłbym rozwodzić się na temat kulturowo-środowiskowych uwarunkowań i pewnie wyszłaby z tego jakaś praca doktorska. Zauważyłem, że wszyscy dookoła mówią o pieniądzach, a właściwie o ich braku. Moim zdaniem to nie jest największy problem. Największym problemem jest minimalizm. Jest dobrze tak jak jest i po co coś zmieniać. Słynna „strefa komfortu”.
Na zebraniu stowarzyszenia zanim jeszcze zostaliśmy wybrani do nowego Zarządu opowiadaliśmy o naszych pomysłach na funkcjonowanie klubu i z każdym kolejnym zdaniem oczy zebranych otwierały się coraz szerzej, a na niektórych twarzach pojawiał się szyderczy uśmiech. Podaliśmy wtedy nazwiska kilku osób pochodzących z Ciechanowca i zapytaliśmy czy zebrani wiedzą, czym te osoby się zajmują. Odpowiedzi nie usłyszeliśmy. Osoby wywodzące się z Ciechanowca są na całym świecie, każdy z nich ma swoje doświadczenia i kontakty i to jest największy kapitał jaki mamy.

Bardzo podoba mi się jak do polskiego futbolu wszedł Jarosław Królewski z nowym otwarciem w Wiśle Kraków. W pewnym sensie wzorujemy się na tym co się dzieje w Wiśle. Stawiamy na ludzi, rozmawiamy z różnymi środowiskami. Klub pieniędzy nie ma praktycznie wcale, a mimo to wiele udało się już zrobić.
- Drugim problemem o jakim się słyszy są zasoby ludzkie. Że ludzie z takich miast jak nasze uciekają, że nie ma komu grać w piłkę. Przyznam szczerze, że obawialiśmy się czy uda nam się zebrać odpowiednią liczbę zawodników. Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Kadra na rundę wiosenną liczy prawie 30 zawodników, a kolejnych 10 zapowiada walkę o skład przed następnym sezonem. Chyba będziemy musieli uruchomić drugą drużynę A przecież nie oferujemy naszym zawodnikom wynagrodzenia za mecze, tak jak to jest w innych drużynach. Jedynie uporządkowaliśmy sprawy organizacyjne. Udało nam się zebrać grupę ludzi, którzy mają przede wszystkim frajdę z grania w piłkę i chcą być częścią fajnego projektu pod nazwą ”UNIA Ciechanowiec”.

- A patrząc trochę szczerzej, musimy jako społeczeństwo zmienić nastawienie. Wspomniany przeze mnie p. Królewski mówił w wywiadzie dla Forbes’a: „My w Polsce nie jesteśmy konsekwentni, nie działamy ofensywnie, boimy się, lubimy krótkotrwałe sukcesy, pragniemy, lokalnie szybko zarobić dużo pieniędzy”, i o młodych ludziach: „Pieniądze pełnią dla nas tylko funkcję użytkową, młodzi ludzie, którzy robią biznes, pragną ciekawego życia. Dzięki temu powstaje gospodarka wyobraźni – najlepsze aktywo każdego kraju, coś, czego nie można tak łatwo kupić.”. I te słowa, moim zdaniem, odnoszą się do każdego aspektu życia – pracy, rodziny, hobby. Uważam, że musimy porzucić minimalizm, wyrzucić ze słownika „nie chcę mi się” i po prostu działać. Ale działać wszyscy razem jako wspólnota (przecież gdyby nie kibice i społeczność wokół klubu to np. Wisła Kraków nie przystąpiłaby do rundy wiosennej). I zachowując wszelkie proporcje, tak samo jest z takimi klubami jak nasz. Trzech członków Zarządu nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego funkcjonowania klubu. Potrzebne jest wsparcie zawodników, włodarzy, kibiców, lokalnych przedsiębiorców i mieszkańców miasta czy gminy. Ponadto oprócz zaangażowania ludzi wokół klubu powinniśmy dzielić się wiedzą między klubami. Przykro to mówić, ale w tej A-klasie jest tyle jadu i nienawiści, że głowa boli. Tak samo między klubami a samorządami. Rozumiem uszczypliwości np. na Twitterze w formie żartów, ale „na koniec dnia” powinniśmy usiąść do jednego stołu i razem wdrażać pomysły na poprawę poziomu podlaskiej piłki. Kluby, samorządy, Podlaski ZPN, PZPN itd.

******

Cóż zatem z "tą Unią" w najbliższych miesiącach, a może latach. Kwestia planów jest zawsze mocno dyskusyjna, trudno przewidzieć cokolwiek. Z zaciekawieniem zapytałem o tę kwestię. Słyszałem już różne odpowiedzi na to pytanie. A to o szklanych kulach, a to o wróżbitach...

- Oczywiście, że mamy plany, w końcu „życie bez planu, to planowanie porażki”- podkreśla Przemysław Piotrowski.

Pod względem sportowym mamy na razie plan dwuletni, który zakłada awans do "okręgówki". Pod względem organizacyjnym chcemy zostać najbardziej profesjonalnym klubem na tym poziomie w kraju. Pod względem infrastrukturalnym mamy nadzieję, że przy pomocy władz Gminy, w ciągu max 2-3 lat wyremontujemy nasz stadion- dodaje podsumowując.

Muszę przyznać, że słuchając mojego rozmówcy, z każdą minutą utwierdzałem się w przekonaniu, że wielokrotnie miałem rację, mówiąc że właśnie tacy ludzie na peryferiach wielkiej piłki są jej bogactwem. Jakże inne podejście do sportu, do realiów działania w często trudnej rzeczywistości, kiedy trzeba przezwyciężyć niechęć i przekonać do siebie kibiców, sponsorów, miejskie władze. Odmienne jest również podejście do rozmowy z przecież "niezawodowym" dziennikarzem, jaką jest moja skromna osoba. W porównaniu z rzecznikami prasowymi kilku pierwszoligowych klubów, członek Zarządu A-klasowej Unii Ciechanowiec jawi się jako profesjonalista w każdym celu i nie przesłał mi zdjęć z telefonu, jak przedstawiciel Wigier Suwałki dodając : Tutaj proszę sobie znaleźć info o naszej akademii...

Myślę, że wraz z panem Piotrowskim zachęciliśmy kibiców do śledzenia poczynań tego niezwykle ambitnego i sympatycznego klubu jakim jest Unia Ciechanowiec. Apelujemy również z tego miejsca do innych podobnych drużyn z Podlasia i nie tylko: Otwórzcie się, rozmowa o klubie i jego promocja nie boli, a przynosi tylko same pozytywy.

                                                                                                                         Grzegorz Sawicki

Zdjęcia udostępnił Przemysław Piotrowski.

Zapraszam do odwiedzenia mediów społecznościowych Unii Ciechanowiec. https://twitter.com/Unia1947  https://www.facebook.com/UniaCiechanowiec/

TAGI

Inne artykuły