Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Niekoniecznie z pierwszych stron gazet. Szkoleniowiec Górnika Polkowice Enkeleid Dobi: "Awans to nie jest marzenie. To jest cel jaki się stawia przed sobą"

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 06-06-2019 17:15
Niekoniecznie z pierwszych stron gazet. Szkoleniowiec Górnika Polkowice Enkeleid Dobi:

Górnik Polkowice w imponującym stylu zapewnił sobie awans do 2 ligi już na kilka kolejek przed końcem trzecioligowych rozgrywek.

Zespół z Polkowic imponował formą, przewaga nad resztą stawki pod względem sportowym jak i organizacyjnym była ogromna. Drużyna prowadzona przez albańskiego szkoleniowca Enkeleida Dobiego na kolejkę przed końcem rywalizacji może się pochwalić dorobkiem 78 punktów, a przewaga nad wiceliderem Ślęzą Wrocław wynosi aż 15 "oczek". 

Dzięki uprzejmości rzecznika prasowego klubu z Polkowic, pana Jana Wierzbickiego, możemy dziś zamieścić wywiad ze szkoleniowcem świeżo upieczonego drugoligowca. 

Jak smakuje awans ?

Enkeleid Dobi: Lubię dobre jedzenie. Jednak tego smaku nie mogę określić. Chciałbym, żeby co roku tak smakował awans. To duża zasługa chłopaków, którzy w każdym meczu walczą do końca. Pamiętam  jak przed rokiem wyglądały ostatnie cztery mecze. Cały czas siedziało to w naszych głowach. Ten awans im się należał, bo sobie na niego zapracowali.

Po wygranym meczu w Dzierżoniowie na pewno zeszło z was powietrze.

Enkeleid Dobi: To było widać. Być liderem jest bardzo ciężko, a utrzymać tą pozycję w lidze jeszcze trudniej. Oczywiście zdarzały nam się porażki, ale to jest piłka nożna. Żadna drużyna na świecie nie wygrała wszystkich spotkań ligowych. Ten zespół ma charakter.

Piłka nożna zawsze była w twoim życiu.

Enkeleid Dobi: Już jako małe dziecko jeździłem w Albanii na spartakiady i turnieje piłkarskie. Żyłem w czasach komuny, ale zawsze marzyłem, żeby zostać dobrym piłkarzem i grać w Barcelonie. Ograniczenia są tylko dla ludzi, którzy nie mają marzeń. Cały czas trzeba żyć marzeniami. Zawsze muszę mieć cel, bo inaczej nie czuję, że żyję.

Jako małe dziecko, kiedy widziałem trawę to myślałem, że jestem w raju. Dziś oczywiście wszyscy mają o wiele lepsze warunki do gry i treningu.

Bardzo szybko trafiłem do reprezentacji Albanii. Miałem wtedy niecałe 16 lat. W sezonie 1993/94, mając 18 lat wywalczyłem z drużyną Teuta Durrës mistrzostwo kraju. Zostałem najlepszym piłkarzem i królem strzelców.  Moja kariera piłkarska mogła potoczyć się zupełnie inaczej, ale nie żałuję niczego w moim życiu. Mogłem grać we Włoszech czy Hiszpanii, ale w Polsce poznałem moją przyszłą żonę i tu zostałem na stałe. Mam cudowną, kochaną rodzinę, to jest dla mnie najważniejsze.

Jak trafiłeś do Polski ?

Enkeleid Dobi: Muszę podziękować swojemu menadżerowi, temu którego nienawidziłem. Dostałem ofertę  z Polski. Wtedy moją ambicją nie była gra w tym kraju, ale nie miałem wyboru. Mogłem zostać w Niemczech i nie grać albo dostać szansę występu w Polsce. Byłem zawodnikiem NK Varteks Varaždin a Zagłębie Lubin grało w Pucharze Intertoto ze Slavenem Belupo. Wtedy otrzymałem od trenera Mirosława Jabłońskiego propozycję gry w Zagłębiu.

Pamiętam jak dziś, przyjechałem do Lubina o godzinie 1 w nocy. Było ciemno. Zawieziono mnie do hotelu Olimp i zakwaterowano w pokoju. Byłem bardzo zmęczony po całym dniu podróży. Do tego moja torba ze sprzętem piłkarskim gdzieś zaginęła. Budzę się o 7 rano i słyszę szum za oknem. Nie wiedziałem co się dzieje. Czułem się jak na bazarze w Albanii. Myślę sobie – czy jaśnię, czy naprawdę jestem taki zmęczony.

Kiedy zobaczyłem za oknem giełdę od razu zadzwoniłem do menadżera. I mówię, gdzie ty mnie przywiozłeś? Ja stąd natychmiast wyjeżdżam. Ale z czasem się uspokoiłem.

Przyjechałem na sparing z Chrobrym Głogów, strzeliłem bramkę i następnego dnia podpisałem kontrakt.  

Tu poznałem swoją żonę. To było masakryczne przeżycie. Przez 6 miesięcy musiałem za nią chodzić, żeby ją przekonać do siebie. Nigdy w życiu nie  miałem problemów z kobietami i przychodziło mi to zdecydowanie szybciej (śmiech). Ale się udało. Tak jak mówiłem wcześniej. Stawiam przed sobą cel i go realizuję. Mam dwójkę kochanych dzieci. Razem wyglądamy jak kibice Juventusu, czyli biało-czarni.

Na pewno nie jest łatwo być żoną trenera ani piłkarza. Są momenty, że możesz być na szczycie a czasami spadasz na samo dno. Wtedy potrzeba tej drugiej osoby, która cię wspiera. Musi być z tobą na dobre i złe. Zawsze dziękuję Bogu, że mam taką żonę. Moja rodzina zawsze wspiera mnie na meczu. Nigdy nie chcę ich zawieść. Podobnie mają piłkarze, kiedy widzą swoich najbliższych na trybunach. Dzięki mojej rodzinie w dużej części czuję się Polakiem. Tu jest mi tak dobrze jak w Albanii. Oba kraje łączy wiele rzeczy. Zawsze walczyliśmy o niepodległość. Przeżyliśmy wojnę i czasy komunizmu. Mamy podobną mentalność, gościnność i sposób życia.

Twoja druga pasja to gotowanie. Jesteś dobrym kucharzem?

Enkeleid Dobi: Dobry trener powinien być również dobrym kucharzem. Składniki są wszędzie ale sól i pieprz są w rękach trenera. To on powinien wiedzieć ile dodać przypraw i jakie. Trzeba wiedzieć kiedy podwyższyć temperaturę, a kiedy zmniejszyć. Kiedy gotować, a kiedy smażyć. Czasami coś nie wychodzi, ale zawsze się staram, żeby ta potrawa, którą przyrządzam dobrze smakowała.

Bardzo lubię dania śródziemnomorskie. Wszystko jest związane z rybami itd. Kuchnia albańska to mieszanka greckiej, tureckiej i włoskiej. My bardzo lubimy jeść. Jak to się mówi -„przez żołądek do serca”. Dla Albańczyków jedzenie jest bardzo ważne.

Kto w domu gotuje obiady?

Enkeleid Dobi: Ja jestem naczelnym kucharzem (śmiech). Chociaż moja żona też coś potrafi ugotować. Po tylu latach wszyscy w domu przyzwyczaili się do jedzenia śródziemnomorskiego.

Bardzo lubię polskie potrawy. Święta Bożego Narodzenia to coś wspaniałego. Zawsze opowiadam o tym moim znajomym w Albanii. Takich krajów w Europie jak Polska jest bardzo mało. To najlepszy kraj do świętowania. Zawsze czekam na te święta. To ogromna satysfakcja móc spędzać święta Bożego Narodzenie w Polsce.

Jakie są marzenia trenera Dobiego?

Enkeleid Dobi: Dziś każdy ma możliwość gry w piłkę i robić to co kocha. Ja robię to co kocham, piłka jest dla mnie jak powietrze. W życiu jednak najważniejsze jest zdrowie i rodzina. Nie wyobrażam sobie robić coś innego. Podchodzę do tego z miłością i wleką pasją. Chcę się rozwijać. Przede mną jeszcze wiele nauki. Piłka uczy pokory i skromności.

Moim marzeniem jest poprowadzenie jednej z polskich drużyn w rozgrywkach Champions League. To jest mój cel. Wierzę, że prędzej czy później tego dokonam. Nie ukrywam, że chciałbym aby to było Zagłębie Lubin. Tu rozpoczynałem swoją piłkarską przygodę w Polsce. Tu mieszkam od lat. Jestem bardzo ambitnym człowiekiem. Każdy kto mnie zna wie, że zawsze realizuję postawione sobie cele. Lubię wyzwania, jestem na to gotowy.  

Na pewno ludzie będą się z tego śmiali, ale podobnie było jak przychodziłem do Polkowic. Mówiłem, że w ciągu dwóch sezonów zrobię awans do 2 ligi i tak się stało. Kiedy dziennikarze pytali mnie przed sezonem czy będziemy walczyć o awans, odpowiedziałem im. My nie walczymy o awans, my go robimy.

W 2 lidze musimy pokazać trochę pokory. Poznać jak ta liga wygląda. Będę mądrzejszy po kilku kolejkach. Jako beniaminek będziemy walczyć o utrzymanie, ale jednocześnie grać na jak najwyższym poziomie.

Myślę, że nasz awans to nie tylko sukces piłkarzy i sztabu szkoleniowego. To sukces wszystkich ludzi, którzy pracują dla tego klubu. Chciałbym im wszystkim serdecznie podziękować.

******

Dziękuję panu Janowi Wierzbickiemu za udostępnienie wywiadu.

 

 

 

TAGI

Inne artykuły