Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Dusan Kuciak ostro po derbach: To mali ludzie. I tropił różne spiskowe teorie, przez które Lechia dała wydrzeć sobie wygraną w Gdyni

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 21-10-2019 13:32
Dusan Kuciak ostro po derbach: To mali ludzie. I tropił różne spiskowe teorie, przez które Lechia dała wydrzeć sobie wygraną w Gdyni

Lechia Gdańsk prowadziła 2:0 z Arką w Gdyni w derbach Trójmiasta, ale w ostatniej akcji straciła wygraną. Dusan Kuciak był wściekły po remisie. Nie tylko na wynik, ale na kibiców gospodarzy, którzy zachowywali się... mało elegancko.

Kuciak przyznał, że był podczas derbów obrażany, a w jego stronę leciały różne przedmioty. - Dopóki są to zapalniczki, to aż tak bardzo nie przeszkadza. Ale kiedy są to szklane butelki, to już jest ryzyko, że może się coś złego wydarzyć. Nic we mnie nie trafiło, ale nie chciałem, aby takie przedmioty były w moim polu bramkowym, dlatego podałem je sędziemu. Wyzwiska mnie nie interesują. To mali ludzie, skoro tak potrafią obrażać człowieka. Słyszałem to, ale nie zwracałem na to uwagi. Nie nakręcało mnie to, nakręcał mnie sam fakt, że to derby. Chciałem ich ograć, by było jasne, kto rządzi w Trójmieście. A tak musimy na nich czekać u siebie - powiedział Kuciak, cytowany przez "Przegląd Sportowy".

Słowak miał też trochę pretensji, że masz został przedłużony aż o 10 minut. Ciekawe, czy to samo mówiłby, gdyby to Lechia w 99. minucie wyrównała... Ale póki co Kuciak powiedział: - Oni gonili wynik i im się udało. Mieli kupę szczęścia, muszę jeszcze zobaczyć na powtórkach tę ostatnią sytuację, bo nie wiem, czy Michał Nalepa nie był przy zdobytej przez nich bramce faulowany. Uważajmy na takie sytuacje. Kolejka sprawa: doliczone dziesięć minut. Przestańmy robić takie rzeczy. Dwa tygodnie temu w naszym spotkaniu z Zagłębiem doliczono cztery, teraz dziesięć. Co się takiego stało, by aż tak przedłużać mecz?. I żałował, że na stadionie nie było fanów Biało-Zielonych, bo to też pomogłoby Lechii. A tak nie udało się z tych różnych względów i niedogodności utrzymać dwubramkowego prowadzenia... Dobrze, że znaleźli się winni.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły