Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Odważna teza eksperta. Kibice coraz mniej utożsamiają się z drużyną narodową, a winowajcą jest... Paulo Sousa

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 11-10-2021 10:43
Odważna teza eksperta. Kibice coraz mniej utożsamiają się z drużyną narodową, a winowajcą jest... Paulo Sousa

Dariusz Dziekanowski w swoim najnowszym felietonie wysnuł bardzo odważną tezę, że przez personalne decyzje Paulo Sousy spada ranga meczów reprezentacji Polski. Co za tym idzie, kibice coraz mniej utożsamiają się z drużyną narodową.

Dariusz Dziekanowski twierdzi, że Paulo Sousa mecze, bądź co bądź, o punkty eliminacji mistrzostw świata, traktuje jak poligon doświadczalny. Ekspert zastanawia się nad kryteriami, którymi kieruje się Portugalczyk przy dobieraniu składu. Były reprezentant Polski ze znaną sobie "szyderą" twierdzi, że "Sousa wyciąga karteczki z kapelusza".

- Zacznijmy od tego, że za kadencji Portugalczyka spadła ranga występów w drużynie narodowej. Nie znając faktów i nie wiedząc, że w sobotę na Stadionie Narodowych stawką meczu z San Marino były trzy punkty w eliminacjach mistrzostw świata, można było pomyśleć, że odbywa się tu jakiś sparing - stwierdził Dziekanowski.

- Nie wiem czy na trybunach albo przed telewizorem był jakiś kibic, którego nie zaskoczyła wyjściowa „jedenastka”. Nawet w skali dotychczasowych eksperymentów Paulo Sousy, można było pomyśleć, że oprócz dwóch nazwisk - Łukasza Fabiańskiego i Roberta Lewandowskiego – pozostałe dziewięć selekcjoner wyciągał z zamkniętymi oczami z jakiegoś koszyka, jak w czasie losowania. I nie zdziwię się, jeśli ktoś zaklął pod nosem, pytając się: „o co tu, do cholery, chodzi? - podkreślił ekspert.

Były piłkarz Legii i Celtiku dodaje, że kibice coraz mniej utożsamiają się z drużyną narodową, co jest spowodowane decyzjami personalnymi Paulo Sousy.

- Na Narodowym zjawiło się ponad 56 tysięcy kibiców i oczekiwali, żeby zobaczyć chociaż przez jedną połowę najsilniejszy skład. Na występ w takim składzie zasłużył też Łukasz Fabiański. To jest brak szacunku do niego, to jest też umniejszanie wartości występów w drużynie narodowej, o której marzy każdy zaczynający grać w piłkę. To jest wreszcie także brak szacunku dla takiego miejsca, jak Stadion Narodowy, od wczoraj stadion imienia Kazimierza Górskiego - zaznaczył "Dziekan".

- Widziałem zniesmaczenie wśród kibiców na stadionie w Warszawie. Na drugi dzień po spotkaniu rozmawiałem też z przyjaciółmi, pasjonatami futbolu. Okazało się, że jeden w sobotni wieczór wybrał wyjście do teatru z rodziną, drugi poszedł na koncert i nie obejrzeli tego spotkania nawet w telewizji, co było nie do pomyślenia jeszcze rok, czy dwa lata temu. Obaj stwierdzili, że coraz mniej utożsamiają się z tą drużyną. I nie dziwię się, bo to wygląda tak, jakby Paulo Sousa bardziej cenił treningi niż mecze eliminacyjne - podsumował Dziekanowski.

Źródło: Przegląd Sportowy

TAGI

Inne artykuły