Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Artur Boruc nie wróci już do bramki Legii? Klarowne słowa Aleksandara Vukovicia

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 03-04-2022 10:05
Artur Boruc nie wróci już do bramki Legii? Klarowne słowa Aleksandara Vukovicia

Artur Boruc po "odpale" w meczu z Wartą Poznań, który skończył się dla niego czerwoną kartką, nie wrócił już do bramki Legii Warszawa. I możliwe, że nie wróci. Aleksandar Vuković uznał ponadto, że nie będzie też legendarnego bramkarza Wojskowych zabierał na ławkę rezerwowych. Jak zdradził, ma swoje powody. 

W miejsce Boruca po czerwonej kartce wskoczył Cezary Miszta. Gdy ten doznał kontuzji, to w sobotnim spotkaniu z Lechią Gdańsk (2:1) Aleksandar Vuković postawił na sprowadzonego zimą Richarda Strebingera, dla którego był to ekstraklasowy debiut, a na ławkę wziął młodego Macieja Kikolskiego. Boruc? Nie znalazł się w kadrze meczowej, a Vuković nie ukrywa, że mocno zawiódł się na bramkarzu. 

– Nie licytuję się, kto jest pierwszym, drugim czy trzecim golkiperem. Broni ten, na którego się zdecyduję w danym momencie. Nie ukrywam, że troszeczkę irytuje mnie to, że cały czas muszę odpowiadać na pytania dotyczące Boruca, kiedy zespół ma serię wygranych. Kibice pytają o sytuację Artura? Posiadam lepszą pamięć niż kibice, którzy mają ją od wieczora do rana - powiedział Vuković po meczu, cytowany przez serwis Legia.net.

– Jeśli się nie mylę, to Artur zaczął tę rundę jako bramkarz numer jeden. A potem był mecz z Wartą Poznań… I to, że ktoś uznał tamto zachowanie z 60. minuty za poprawne (czerwona kartka – red.), to nie znaczy, że ja je za takie uznałem. I nie znaczy, że jak inny golkiper, który dostał szansę w najtrudniejszym momencie w historii klubu, dał radę, bronił dobrze, to ma stracić miejsce tylko dlatego, żeby Boruc mógł wrócić do bramki. A takie pytania padały też, gdy między słupkami był Czarek Miszta, co jest takim absurdem, że trudno się do tego odnieść – dodał Serb.

– Moment w trakcie i po meczu z Wartą okazał się jednym z najtrudniejszych w historii Legii, staliśmy przed perspektywą spadku z ligi, bo po godzinie gry straciliśmy bramkarza, był rzut karny, straciliśmy szanse na zwycięstwo lub remis. A późniejsze spotkania pokazały, że w ostatnich 30, a nawet 5 minutach można zdobyć bramkę, jeśli gra się 11 na 11. Co gorsze, była perspektywa, że Boruc zostanie zawieszony na więcej niż trzy mecze. W tamtej chwili zostaliśmy z dwoma młodymi chłopakami. Na szczęście, jeden z nich dał radę, a miał prawo nie dać – i wtedy byłaby pewnie wina Vukovicia. Wówczas nastąpiła pewna zmiana. Zaczął bronić Czarek Miszta – i robił to bardzo dobrze. W tamtym momencie pozyskaliśmy też kolejnego golkipera (Richarda Strebingera – red.), który prezentuje się bardzo dobrze w treningach. Dziś na niego postawiłem. Powiedziałem, że nie będę sadzał Artura, legendy Legii, na ławce rezerwowych, bo nie uważam, że byłoby to dobre dla niego czy dla klubu, nie byłoby to też coś wyjątkowego dla zespołu. Wtedy, gdy będzie potrzebny drużynie, a może tak być, to mam nadzieję, że nam pomoże – i wówczas będzie bronił. Dziś bronił Richard, jeśli będzie zdrowy, to znajdzie się też między słupkami w następnym meczu – zakończył trener Wojskowych.

Wygląda więc na to, że jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to Artur Boruc rozegra już w Legii tylko mecz pożegnalny. Po sezonie jego kontrakt dobiega końca i coraz więcej wskazuje na to, że 42-letni golkiper po prostu zakończy karierę.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły