Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Smutne i żenujące sceny przed PGE Narodowym. Doprowadziła do tego jedna głupia decyzja

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 02-05-2022 17:36
Smutne i żenujące sceny przed PGE Narodowym. Doprowadziła do tego jedna głupia decyzja

Po covidowej przerwie mecz finałowy Pucharu Polski wrócił na PGE Narodowy. Miało być znowu piłkarskie święto w Warszawie, a skończyło się żenadą. Wszystko przez decyzję Państwowej Straży Pożarnej i Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

Na Narodowym za bramkami mieli zasiąść kibice Lecha Poznań i Rakowa Częstochowa, a więc finalistów Fortuna Pucharu Polski. Ci pierwsi pojawili się w stolicy, ale postanowili, że nie wejdą na stadion na znak protestu.

Kibicom Kolejorza nie spodobała się decyzja PSP i Trzaskowskiego o zakazie wnoszenia na stadion wielkoformatowych flag. Ta decyzja zapadła na kilka dni przed finałem, nic nie dały próby negocjacji, ale kibice Lecha i tak przywieźli ze sobą oprawę. I postanowili, że albo wejdą z nią, albo wcale. 

- Ciężko mi się cieszyć świętem polskiej piłki, czyli finałem, jeśli pod stadionem stoi 15 tysięcy kibiców Lecha, a sektor za bramką jest pusty... Dla kogo jest ten finał? Z tego, co słyszę nieoficjalnie, to chodzi o brak możliwości wniesienia flag, które zawsze są na meczach Lecha - napisał Dawid Dobrasz z "Głosu Wielkopolskiego".

Złość kibiców musiała znaleźć ujście. Niektórzy sfrustrowani fani Kolejorza zaczęli szarpać za bramkę prowadzącą na stadion, a policja odpowiedziała gazem łzawiącym, nie patrząc, że dostały nim też m.in. dzieci. 

Futbol.pl

Inne artykuły