Prezes Pogoni Szczecin nie zostawia suchej nitki na polskich sędziach. "Mieli spory wpływ na walkę o mistrzostwo i utrzymanie"
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 31-05-2022 12:15
Jarosław Mroczek, prezes Pogoni Szczecin, w rozmowie z portalem "Weszło", skrytykował pracę polskich arbitrów minionym sezonie PKO BP Ekstraklasy.
Pogoń Szczecin uplasowała się na trzecim miejscu i wystąpi w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Jarosław Mroczek dokonał podsumowania sezonu w wywiadzie udzielonym Weszlo.com. Sporo miejsca poświęcił pracy sędziów, mocno ich krytykując.
- Pewnie każdy z nas oglądał finał Ligi Mistrzów i z przyjemnością patrzyłem, jak sędzia gwizdnął może z dziesięć razy w meczu i pokazał ledwie jedną żółtą kartkę. Nie widziałem praktycznie żadnego zawodnika, który po kontakcie z rywalem krzyczał, jakby mu urwało nogę. A u nas prawie każdy faul kończy się wrzaskiem piłkarzy, jakby obdzierali ich ze skóry. Sędziowie od razu przerywają grę, dają kartki na prawo i lewo, zamiast dać kartkę temu, który bardzo często udaje, bo wie, że jego drużyna będzie miała z tego korzyść - powiedział prezes Pogoni.
Mroczek zastanawia się, dlaczego identyczne sytuacje na boisku były w różnoraki sposób interpretowane. Prezes Pogoni podkreśla, że sędziowskie decyzje były trudne do zrozumienia.
- Oczywiście usłyszę, że UEFA ma takie przepisy, interpretacje i tak dalej. Tylko dlaczego nie widzę podobnych cudów w zagranicznych meczach albo występują one tam znacznie rzadziej? Przecież nie ma możliwości zbudowania przepisów, które opisywałaby każdą sytuację. To zależy od podejścia do futbolu. Na czym nam zależy – chcemy grać w piłkę, czy chcemy mieć panów sędziów, którzy są najważniejsi i decydują o mistrzostwie i spadku? - podkreślił.
Jarosław Mroczek został wprost zapytany, czy w minionym sezonie sędziowie mieli wpływ na walkę o mistrzostwo i utrzymanie w lidze.
- Patrząc na kontrowersyjne sytuacje, uważam, że spory. Wisła Kraków może mieć swoje pretensje – pamiętny mecz z Lechem. Podobnie Raków. Niewątpliwie dochodzimy do tego, że prowokuje się zupełnie niepotrzebne sytuacje. Centymetrowy spalony na przykład. Bo jak się zatrzyma klatkę o jedną setną sekundy wcześniej, to przecież spalonego nie ma… - stwierdził Mroczek.
Źródło: Weszło
Nowa misja Piotra Tomasika w Wiśle Płock. Kapitalne wideo promujące podpisanie umowy











