Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Znalazł swoje miejsce na ziemi, ale korzeni nie zapuści. Lech musi szykować się do pożegnania Mikaela Ishaka

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 14-09-2022 21:26
Znalazł swoje miejsce na ziemi, ale korzeni nie zapuści. Lech musi szykować się do pożegnania Mikaela Ishaka

Mikael Ishak po kilku długich latach czekania, dokładnie sześciu i dziewięciu miesiącach, został znowu powołany do reprezentacji Szwecji i będzie miał okazję zanotować 5. i może także kolejne występy w narodowych barwach. Nie jest to najlepsza wiadomość dla Lecha Poznań. Jeśli jeszcze Ishak ze swojej bardzo dobrej strony pokaże się w drużynie reprezentacyjnej, to kibice Kolejorza będą musieli szybko zacząć godzić się z myślą, że szwedzkiego napastnika już długo przy Bułgarskiej w Poznaniu nie będą mieli sposobności oglądać. 

Ishak, który przyszedł na świat ostatniego dnia marca w 1993 roku w Sztokholmie, zadebiutował w reprezentacji Szwecji w styczniu 2015 roku, czyli jako niespełna 22-latek. Najpierw zanotował 8 minut w spotkaniu towarzyskim przeciwko Wybrzeżu Kości Słoniowej, a jego zespół wygrał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich 2:0. Drugi gol padł w 89. minucie, a asystę przy trafieniu Marcusa Rohdena zaliczył ten, który nigdy to statusu Ishaka w Poznaniu się nie zbliżył, ale w pewien sposób przecierał szwedzki szlak, czyli Nicklas Barkroth. 30-letni obecnie skrzydłowy spędził w Lechu tylko sezon 2017-2018, dostał 25 szans, zanotował 3 asysty i został odesłany. Teraz gra w występującym w drugiej lidze szwedzkiej Orgryte IS. 

Potem Barkroth zagrał w kadrze jeszcze 5 razy, a Ishak wystąpił przez 64 minuty w meczu towarzyskim z Finlandią - porażka 0:1 i na kolejne mecze czekał rok. Pojechał znowu z kadrą do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i była to przygoda bardziej udana niż ta pierwsza. W meczu z Estonią zremisowanym 1:1 strzelił bowiem pierwszego, debiutanckiego i do tej pory jedynego gola w reprezentacji, a potem przeciwko Finom, którym Szwedzi zrewanżowali się wygraną 3:0, zanotował asystę.

Na tym rozdział Ishaka w kadrze się zatrzymał, ale teraz jest spora szansa, że na nowo się otworzy. Ishak, podobnie jak Filip Dagerstal i Jesper Karlstroem, jego klubowi koledzy z Lecha Poznań, został powołany przez Janne Anderssona - zaczął pracę w kadrze w połowie 2016 roku, więc Ishaka jeszcze nie powoływał - na mecze Ligi Narodów z Serbią i Słowenią. Pierwszą okazję na występ Ishak może mieć 24 września w Belgradzie, drugą trzy dni później w Solnie.

Ekipa ze Skandynawii w Lidze Narodów występuje teraz w Dywizji B. Po 4 meczach ma tylko 3 punkty, co jest sporym zaskoczeniem. Zaczęła od ogrania na wyjeździe Słowenii 2:0, a potem przyszły porażki z Norwegią oraz z Serbią u siebie, a także z tym pierwszym rywalem w Oslo. Dogonić Norwegii Szwedzi nie mają już szans, bo Erling Haaland i spółka wywalczyli dziesięć punktów, ale strata do Serbii wynosi 4 oczka, a jednocześnie trzeba uważać, by Słowenia, która ma 2 punkty mniej, nie wyskoczyła na trzecią lokatę rzutem na taśmę.

Trzeba się spodziewać, że Ishak dostanie jakąś szansę od Anderssona i pokaże się w trykocie reprezentacji Szwecji. A jeśli pokaże się z dobrej strony, strzeli gola, zanotuje jakąś asystę, to zainteresowanie jego pozyskaniem z Lecha Poznań jeszcze bardziej wzrośnie. Nie jest tajemnicą, że już teraz jest całkiem spore, żeby nie zamykać sobie w przyszłości do napisania, że 29-letni piłkarz ze Sztokholmu jest po prostu rozchwytywany.

I to nie jest dobra wiadomość dla kibiców Lecha Poznań i także dla działaczy mistrza Polski. Wydaje się, że nieuchronnie zbliża się dzień pożegnania z napastnikiem. Kibice będą zawiedzeni, bo przy Bułgarskiej nie będą mieli okazji oglądać twardo walczącego, charakternego, niezłego piłkarsko i skutecznego szwedzkiego napastnika, swojego kapitana, a szefowie Kolejorza wbrew obiegowej opinii umieją nieźle liczyć i wiedzą, że mogliby na Ishaku bardzo dobrze zarobić, ale na przeszkodzie stoi fakt, że umowa napastnika jest ważna jedynie do końca sezonu 2022-2023, czyli zaledwie do 30 czerwca 2023 roku. A to nie pozwala Lechowi nie tylko dyktować warunków ewentualnego transferu, ale wręcz powoduje, że władze Kolejorza muszą zastanawiać się, co zrobić i jak to zrobić, o ile to w ogóle możliwe, by na Ishaku cokolwiek zarobić. Czy Szwed da się namówić na przedłużenie kontraktu? Można mieć poważne wątpliwości, bo po sezonie może czekać na niego kilka fajnych ofert. Chyba, że te spłyną już zimą. Wówczas działacze Lecha będą mieli kolejny dylemat do rozstrzygniecia - sprzedawać lidera, kluczowe ogniwo zespołu i cokolwiek zarobić, czy jednak zatrzymać, być może rozsierdzić piłkarza, i potem stracić za darmo.

Szwedzki "Fotbolldirekt" przekazał w jednym z najnowszych tekstów, że o pozyskaniu Ishaka myślą szefowie klubów z kraju pochodzenia napastnika, czyli Malmoe FF i Hammarby IF. W żadnym z nich snajper nie grał, bo już jako 19-latek opuścił ojczyznę, zmieniając macierzysty Assyriska FF na niemiecki 1. FC Koeln. 

Teraz Kozły z Kolonii są także wymieniane w gronie klubów, które mogą być zainteresowane pozyskaniem Ishaka. Gdyby trafił do tego klubu, to może strzeliłby gola, bo do tej pory ma 19 występów i zero bramek. Te w rezerwach się nie liczą. Poza Koeln w Niemczech Ishak grał też w 1. FC Nuernberg i to z tego klubu w lipcu 2020 roku trafił do Lecha. 

Ishak poza występami w Niemczech występował też w Szwajcarii w barwach FC St. Gallen, we Włoszech w Parmie Calcio 1913 i FC Crotone, a także w Danii w Randers FC. Z tych wszystkich klubów najlepiej wiedzie mu się w... Lechu. W niebiesko-białych barwach poznańskiej Lokomotywy, aktualnego mistrza Polski, strzelił 47 goli i zanotował 11 asyst w 80 spotkaniach. Dla porównania w Randers FC zdobył 34 bramki w 78 meczach i dołożył też 5 asyst. Nieźle było też w 1. FC Nuernberg, bowiem w 80 potyczkach, cieszył się z 20 trafień i 12 otwierających podań do kolegów. Sam Ishak przyznaje, że jest w życiowej formie, ale chce, by było jeszcze lepiej

Wracając do zainteresowania Ishakiem. Poza 1. FC Koeln szwedzcy dziennikarze łączą mistrza Europy U-21 z 2015 roku z greckim hegemonem Olympiakosem Pireus, z niemieckim FC St. Pauli (gra w drugiej lidze), tureckim gigantem Galatasaray Stambuł i francuskim Lille OSC, który niedawno był mistrzem Ligue 1. 

Ishak może być kolejnym w ostatnich sezonach napastnikiem, który wyjedzie z Lecha na podbój Europy. Wychodziło oczywiście różnie, a niedoścignionym przykładem jest i długo, długo będzie Robert Lewandowski. Przez pewien czas nieźle radził sobie jednak także Łukasz Teodorczyk, swoje w Europie strzelił Christian Gytkjaer, który wyjechał do Monzy i.... zrobił miejsce Ishakowi w Poznaniu, odżył teraz w Fortunie Duesseldorf Dawid Kownacki. A był przecież jeszcze Łotysz Artjoms Rudnevs, który wyjechał do Niemiec i grał w Hamburger SV, Hannover 96 i 1. FC Koeln. Do wspomnianej Monzy, gdzie gra Gytkjaer, był też niedawno przymierzany Ishak.

To teraz pytanie, gdzie, za ile i kiedy trafi Mikael Ishak? I jak sobie poradzi? Bo w Lechu odnalazł swoje miejsce na piłkarskiej mapie, ale raczej nie zapuści jednak korzeni w polskiej, poznańskiej ziemi. Na pewno ofert może być bez liku, skoro Ishak to jeden z liderów klasyfikacji strzelców Ligi Konferencji.

Oglądanie gry Ishaka to przyjemność i przywilej, ale w przerwach między meczami warto odwiedzić Lemon casino i poznać trochę inne niż piłkarskie emocje.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły