Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polski bramkarz grozi pozwami. "Jeżeli po meczu dostanę pogróżki, to kilka osób otrzyma wezwanie do sądu"

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 05-03-2023 8:30
Polski bramkarz grozi pozwami.

W sobotnim meczu Bundesligi FC Augsburg Rafała Gikiewicza pokonał 2:1 Werder Brema. Polski bramkarz znów znalazł się na ustach kibiców oraz został bohaterem medialnych doniesień po zakończeniu spotkania.

Od dłuższego czasu iskrzy na linii Giki - fani Werderu. Wciąż pamiętamy jesienne spotkanie Augsburga z zespołem z Bremy, podczas którego polski golkiper obronił rzut karny, prowokował sympatyków Werderu, którzy chcieli nawet wedrzeć się na boisko. Do scysji doszło również w trakcie wczorajszego pojedynku obu drużyn, a Gikiewicz znów grał pierwsze skrzypce.

Kibice Werderu przez cały mecz wygwizdywali i obrażali Gikiewicza. Ten po ostatnim gwizdku odwrócił się w ich kierunku i przyłożył palec do ucha. Ten gest natychmiast spotkał się z reakcją kibiców z Bremy, którzy wyrażali swoją wściekłość.

- To samo było po pierwszym meczu. Ok, wygrali, ale po końcowym gwizdku znów widziałem piłkarzy, którzy prowokowali naszych kibiców. Jesteśmy w Bundeslidze, a nie na przyjęciu urodzinowym dla dzieci. To normalne, że kibice gwiżdżą. Gestykulowanie w ich kierunku to zachowanie dziecka z przedszkola - mówił po ostatnim gwizdku zbulwersowany kapitan Werderu Marco Friedl.

- Gikiewicz lubi robić show. Jest kilku piłkarzy, którzy próbują sobie zbudować taki wizerunek - grzmiał Mitchell Weiser.

Głos zabrał również sam zainteresowany. Polski bramkarz zapowiedział sądowe pozwy, jeżeli otrzyma jakiekolwiek pogróżki.

- Drażni mnie, że moja rodzina jest obrażana przez ludzi z Bremy na Twitterze i Instagramie. Jeżeli po meczu dostanę pogróżki, to kilka osób otrzyma wezwanie do sądu - oświadczył Gikiewicz.

 

Źródło: sport1.de

 

TAGI

Inne artykuły