Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Były prezes PZPN broni Szymona Marciniaka po meczu Napoli z Milanem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 19-04-2023 10:15
Były prezes PZPN broni Szymona Marciniaka po meczu Napoli z Milanem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Michał Listkiewicz zabrał głos na temat pracy Szymona Marciniaka podczas meczu Napoli z Milanem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Były prezes PZPN nie zgadza się z falą krytyki jaka spadła na polskiego arbitra. 

Ogromna większość ekspertów uważa, że Marciniak popełnił kardynalny błąd i nie podyktował jedenastki dla Napoli za wejście Rafaela Leao w nogi Hirvinga Lozano. Powtórki telewizyjne wyraźnie pokazywały, że gospodarzom należała się jedenastka. Sytuacja była o tyle dziwna, że Marciniak mógł nie dostrzec faulu piłkarza Milanu, ale VAR w ogóle nie zareagował. Po meczu wiele gorzkich słów na temat pracy o polskiego arbitra powiedział Luciano Spalletti, szkoleniowiec Napoli. 

Ekspert punktuje najlepszego polskiego arbitra. "To nie był poziom, do którego nas przyzwyczaił"

Szymon Marciniak znalazł obrońcę w osobie Michała Listkiewicza, który uważa, że polski eksportowy sędzia nie popełnił w Neapolu żadnego błędu.

- Nie wiem, kto mógł to w ogóle rozważać, po wybiciu piłki przez rywala zawodnik Napoli rzucił się na murawę. Nie ma się nad czym zastanawiać. Na razie Szymon jest w formie jak w finale MŚ. Wszystkie jego decyzje są prawidłowe i podjęte w sposób precyzyjny. Karny dla Milanu był bezdyskusyjny, powtórki nie pozostawiły złudzeń - powiedział Listkiewicz w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Były prezes PZPN zdecydowanie zareagował na Twitterze na wpis Marcina Borskiego, który uważa, że w spornej sytuacji zawinił VAR.

- Marcin, Ty na serio? Rozumiem zazdrość, ale są granice - stwierdził Listkiewicz.

TAGI

Inne artykuły