Prezes Korony Kielce o wejściu kibiców do szatni i sytuacji Kamila Kuzery
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 19-03-2024 6:11
Łukasz Jabłoński, prezes Korony Kielce, był gościem Kanału Sportowego. Zabrał głos na temat wejścia kibiców do szatni po meczu z Pogonią Szczecin.
Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Po końcowym gwizdku arbitra zawodnicy Korony nie podeszli do swoich kibiców z sektora Młyn. Grupa fanów weszła do szatni, żeby porozmawiać i wyjaśnić to zdarzenie. Trener Kamil Kuzera i prezes Łukasz Jabłoński przeprosili później fanów kieleckiej drużyny.
Szerzej o tej sytuacji prezes Korony mówił w rozmowie na Kanale Sportowym.
- Nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Ja też mam taką naturę, że jeżeli są takie sytuacje, których nie da się wytłumaczyć, tych wytłumaczeń nie chcę słuchać. Wyraziłem swoją opinię na zaistniałą sytuację. Nie po to przez ostatnie trzy lata jako klub budowaliśmy relacje z kibicami, nie po to podejmowaliśmy działania marketingowe, żeby budować frekwencję, a jest ona najwyższa w historii, żeby nadszarpnąć zaufanie kibiców - powiedział Łukasz Jabłoński.
Prezes Korony potwierdził, że kibice weszli do szatni po meczu.
- Była wizyta w szatni, rozmowa. Nie padły żadne groźby, nie doszło do rękoczynów. Ok, to nigdy nie powinno się wydarzyć. Skupiłbym się jednak na tym, że to z naszej strony – piłkarzy został zrobiony pierwszy krok, który nie powinien mieć miejsca. Czyli brak podziękowania dla kibiców, którzy w tym sezonie mocno nas wspierają - mówił.
- Są opinie, że to skandaliczne, że kibice pojawili się w klubie. Oni nie sforsowali drzwi, nie pobili ochroniarza. Weszli. OK, nie powinni znaleźć się w szatni. Nie powinniśmy się skupiać jednak na tym, że kibice się pojawili, tylko dlaczego się pojawili. Nie powiem, że to jest sytuacja dobra, akceptowalna. Nie przyklaskuje jej. Budowa stadionu od strony kibiców gospodarzy nie jest tak ograniczona pod względem dostępności, tak jak ta z drugiej strony. Przeżywałem już takie historie, gdzie miałem naciski na siłowe ściąganie transparentów. Czasami odpuszczenie pewnych tematów wywołuje sytuacje dużo bardziej bezpieczną niż walka. Nie chciałbym się nad tym rozwodzić. Na pewno to nie była zdrowa sytuacja, ale skupiam się nad tym, dlaczego się wydarzyła - kontynuował.
- Ja mam zaufanie do trenera, dyrektor sportowy też je ma. Ale musi być też zaufanie trenera do nas. Jesteśmy po poważnej rozmowie, uważam, że przebiegła w dobrej atmosferze. Liczę na to, że dalej będziemy współpracować z trenerem. We wtorek mamy kolejne spotkanie. Nie na zasadzie decyzji. Nawarzyliśmy sobie piwa w kontaktach z kibicami, co nie jest dobre. Wchodzimy w decydującą fazę sezonu, w której musimy skupić się tylko na wynikach, na sporcie, a nie sprawach pozasportowych - zakończył Łukasz Jabłoński.











